Spokojna sesja z rekordami w tle

Łukasz Bugaj
18-12-2012, 00:00

Rozpoczął się ostatni pełny tydzień tegorocznych notowań giełdowych.

Inwestorzy już zapewne dostrzegają na horyzoncie koniec roku i najprawdopodobniej dlatego nie widać specjalnej chęci do sprzedaży akcji, a jednocześnie wszelkie pozytywne sygnały szybko wykorzystywane są do podciągania indeksów.

W szczególności dotyczy to indeksów warszawskiej giełdy, które co prawda początkowo poruszały się mniej więcej w rytmie europejskich nastrojów, ale pod koniec notowań poszły własną ścieżką, podobną do tej z piątku. Sam początek handlu był spokojny — zignorowana została słaba sesja za oceanem, kończąca zeszły tydzień. Europa wciąż pozostaje silniejsza od Wall Street i nie reaguje tak bojaźliwie na perspektywę klifu fiskalnego, jak parkiet nowojorski. Krótko po otwarciu ustanowiliśmy nawet nowe rekordy, ale o kontynuacji nie mogło być mowy.

Rynek popadł w marazm, który trwał do popołudnia, i wydawało się, że w tej stabilizacji doczekamy końca sesji. Zwłaszcza że brakować miało impulsów do rozruszania handlu. Dane nie były pierwszego sortu, ale dodatkowo pokazywały raczej negatywny obraz. Warto choćby wspomnieć o spadku indeksu NY Empire State do -8,1, wobec oczekiwań zwyżki w okolice zera. W obszarach ujemnych, sygnalizujących pogorszenie sytuacji, znalazły się kluczowe subindeksy zatrudnienia i nowych zamówień. Inwestorzy jednak te informacje zignorowali. W Europie liczyła się chęć zachowania spokoju przed końcem roku, a w USA wciąż najważniejszym tematem pozostawał wspomniany klif fiskalny.

Po otwarciu sesji przy Wall Street okazało się, że amerykańscyinwestorzy podchwycili niedzielną propozycję spikera Izby Reprezentantów, który po raz pierwszy zaproponował podwyżki podatków dla najbogatszych Amerykanów. Tego od dawna domagał się prezydent Barack Obama, ale republikanie cały czas przy tej propozycji kręcili nosem. Teraz jednak godzą się na wyższe podatki, jednak dla osób zarabiających więcej niż 1 mln USD rocznie. Barack Obama chce ten próg ustawić niżej, na poziomie 200 tys. USD. Dodatkowo wciąż nierozwiązana pozostaje kwestia cięć wydatków, więc choć propozycja Johna Boehnera jest krokiem we właściwą stronę, to do pełnego porozumienia droga wciąż jest daleka. W ten realistyczny sposób spojrzeli na to Europejczycy, ale przeceniony rynek w USA postanowił wykorzystać informację do zwyżek.

Podobnie zareagowali inwestujący na GPW i m.in. za sprawą nowych tegorocznych maksimów w wykonaniu takich walorów, jak PZU, PKN Orlen oraz PGNiG, WIG20 pomaszerował 0,6 proc. powyżej zamknięcia z piątku. Wyraźnie więc odeszliśmy od poziomu 2500 pkt i powoli zbliżamy się do granicy 2600 pkt. Można tylko dyskutować nad stylem tego podejścia, które przypomina wymuszoną wspinaczkę, ale dopóki trend wzrostowy trwa, należy czerpać z niego pełnymi garściami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Bugaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Spokojna sesja z rekordami w tle