Na około dwie godziny przed otwarciem handlu na rynku kasowym futures na indeks blue chipów Dow Jones IA rosły o 0,04 proc. Na szerszy wskaźnik S&P500 o 0,25 proc. Natomiast na technologiczny Nasdaq 100 o 0,32 proc.
Optymistyczną atmosferę nieco wychłodziło wczorajsze wystąpienie Donalda Trumpa, który stwierdził, że jest gotowy zaraz po inauguracji prezydentury w styczniu przyszłego roku podpisać dokumenty nakładające 25-proc. cła na produkty z Meksyku i Kanady, a także dodatkowe 10-proc. na towary importowane z Chi.
Z miejsca wywołało to spekulacje odnośnie skutków tak agresywnej polityki, znacząco zwiększającej ryzyko wybuchu wojny handlowej i stonowało nastroje.
Zachowawcza postawa inwestorów uzasadniona jest też wyczekiwaniem na sporą partię danych makroekonomicznych, które mogą wpływać na decyzje podejmowane przez grających na rynkach akcji.
Dzisiaj i jutro będziemy mieli z pewną kumulacją raportów, co jest wynikiem czwartkowego święta w Stanach Zjednoczonych oraz skróconej piątkowej sesji. Dzisiaj poznamy m.in. dane z rynku nieruchomości za wrzesień (indeks cen domów S&P/Case-Shiller oraz indeks cen nieruchomości, sprzedaż nowych domów), a także o poziomie zaufania amerykańskich konsumentów. W środę zaś zaprezentowany zostanie zweryfikowany odczyt PKB za III kwartał oraz wydatki i dochody Amerykanów, a wśród tego, wskaźnik cen wydatków konsumpcyjnych (PCE), preferowanego przez Rezerwę Federalną wskaźnika inflacji. Tego samego dnia opublikowany zostanie protokół z ostatniego posiedzenia Fed w sprawie polityki pieniężnej.
Po tym jak wczoraj w reakcji na nominację Scotta Bessenta na sekretarza skarbu USA spadły rentowności obligacji, dzisiaj ponownie się umacniają, podobnie jak dolara. Wpływa to negatywnie na akcje z segmentu bardziej ryzykownych.
Aktualne zakłady wskazują, że szanse na 25-punktową obniżkę stóp procentowych podczas grudniowego posiedzenia FOMC szacowane są przez rynek na około 55,9 proc. Warto wspomnieć, że poparcie dla redukcji stawek oznajmił sam Neel Kashkari, szef oddziału Fed z Minneapolis, dotychczas postrzeganego raczej jako jastrzębia w amerykańskich władzach monetarnych.
W przedsesyjnym handlu na wartości tracą udziały największych amerykańskich producentów samochodów, General Motors i Forda. Obaj mają łańcuchy dostaw mocno powiązane z Meksykiem i Kanadą oraz Państwem Środka. W ich przypadku groźby Trumpa mogą okazać się bardzo niekorzystne dla ich działalności i finansów.
