Spółka Nomi żegna już rynek publiczny
Bez większego żalu inwestorzy żegnają się z notowaniami kieleckiej spółki Nomi. Wczoraj jej walory po raz ostatni kwotowane były na GPW, czym zakończony został ponad 5-letni mariaż spółki z warszawskim parkietem. Wartość rynkowa spółki kształtowała się wczoraj na poziomie około 167 mln zł, przy kursie wynoszącym 7,55 zł.
Walory przedsiębiorstwa zadebiutowały na rodzimej giełdzie 5 lutego 1996 roku pod firmą PLI, rozpoczynając kwotowania na poziomie 9 zł. W porównaniu z ceną emisyjną pierwsze notowanie dało posiadaczom walorów kieleckiego przedsiębiorstwa zysk wysokości 63,6 proc. Do momentu osiągnięcia historycznego maksimum na poziomie 16,6 zł, co miało miejsce w lipcu 1997 roku, kurs akcji spółki dosyć silnie falował, utrzymując jednak długoterminowy trend wzrostowy. Gwałtowny wzrost wartości walorów przedsiębiorstwa zapowiedział, jak się okazuje, wejście do spółki silnego inwestora branżowego, którym od października 1998 roku został brytyjski potentat handlowy B&O, wchodzący w skład grupy kapitałowej Kingfisher. Ta z kolei jest największym w Europie i trzecim na świecie pod względem obrotów operatorem branży artykułów nieżywnościowych.
Po osiągnięciu najwyższego w historii notowań spółki pułapu, kurs został następnie równie silnie przeceniony i zbity do poziomu nieco powyżej 5,5 zł. W ciągu ostatnich trzech lat kurs zachowywał się już w miarę stabilnie, oscylując w przedziale 5,5-9,2 zł. Dopiero początek tego roku przyniósł gwałtowniejsze zmiany na rynku tych papierów, doprowadzając do korekty z 9 do 4,6 zł, a następnie do odbicia do wysokości powyżej 8 zł. Takie zachowanie kursu wynikało z ogłoszonego przez Eijsvogel BV, holenderski podmiot zależny od Kingfishera, wezwania do sprzedaży akcji kieleckiego przedsiębiorstwa. Holendrzy, którzy formalnie są posiadaczami udziałów w Nomi, oferując po 9 zł za jej walor ściągnęli dzięki temu z rynku ponad 2,586 mln akcji zwiększając swój stan posiadania do 99,13 proc. głosów na WZA. Free float Nomi ostatnio nie można nazwać nawet symbolicznym. Wskazuje na to średni poziom obrotów przypadający na sesję, który wynosi około 250 sztuk przy 10 576 820 akcjach wprowadzonych do obrotu giełdowego.
Mimo że ostatnie wezwanie zostało rozliczone w połowie lutego 2001 roku, posiadacze akcji spółki z uwagi na jej wycofanie z publicznego obrotu będą je mogli jeszcze odsprzedać poza rynkiem regulowanym, gdyż w ciągu roku od uprawomocnienia się decyzji KPWiG — co ma nastąpić 20 lipca — Eijsvogel zadeklarował odkupienie walorów po cenie nie niższej niż w ramach wezwania.
Kielecka spółka rozpoczęła działalność gospodarczą w lutym 1993 roku — podstawową rolę odgrywa handel detaliczny artykułami wyposażenia wnętrz i ogrodu, rozwijany poprzez sieć supermarketów. Obecnie jest ich 32, zaś zgodnie z deklaracjami spółki do końca tego roku ich liczba ma wzrosnąć do co najmniej 40.
Pozyskanie inwestora strategicznego nie przełożyło się jednoznacznie na poprawę wyników finansowych spółki. O ile z roku na rok generuje ona coraz wyższe przychody ze sprzedaży, o tyle ma znaczące problemy z uzyskaniem dodatniej rentowności. W minionym roku przy sprzedaży na poziomie 360,2 mln zł, strata netto osiągnęła poziom 11,8 mln zł. W porównaniu jednak z rokiem 1999 była ona niższa o niemal 25 mln zł.
W pierwszych trzech miesiącach 2001 r. sprzedaż osiągnęła wartość 94,6 mln zł, zaś strata netto zamknęła się kwotą 5,9 mln zł. Trzeba jednak pamiętać, że firma odczuwa pewną sezonowość. Należy więc oczekiwać niewielkiej poprawy wyników w kolejnych miesiącach, przede wszystkim w kontekście przychodów. Spółka nie publikuje prognoz, stad ciężko stwierdzić, na jakim etapie realizacji znajdują się jej tegoroczne plany.