Drukowanie przestrzenne kojarzy się z prototypowaniem lub produkcją drobnych części zamiennych. Coraz częściej jednak po wydruki 3D sięga medycyna — nie tylko przy tworzeniu modeli, z użyciem których opracowywane są plany zabiegów operacyjnych lub ćwiczone najtrudniejsze czynności chirurgów, lecz także do wytwarzania implantów do przeszczepów.

Sukcesem na tym polu pochwalił się właśnie zespół 3DGence, producent drukarek 3D, w który zainwestował Michał Sołowow. Do swoich referencyjnych wdrożeń spółka dopisała współpracę z bułgarskim odbiorcą — za jego pośrednictwem na wyprodukowanej w Polsce drukarce stworzono implant żebra i wszczepiono go pacjentowi w klinice w Sofii. Menedżerowie spółki podkreślają, że był to pierwszy tego typu przypadek w Bułgarii i jeden z nielicznych na świecie.
35-letni mężczyzna cierpiał z powodu zdeformowanej przez nowotwór kości. Lekarze zdecydowali o konieczności jej usunięcia i zastąpienia implantem. Eksperymentalnie zdecydowano się na trójwymiarowy wydruk, którego podstawową zaletą jest idealne odwzorowanie kształtu naturalnego żebra, z uwzględnieniem oryginalnej grubości i wygięcia. Do jego wykonania użyto specjalnego nylonu certyfikowanego przez amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration). Za finalny wydruk odpowiadała firma 3Dbgprint. Zabieg przebiegł pomyślnie, a lekarze planują kolejne operacje z wykorzystaniem technologii — zamierzają wydrukować implant trzech żeber wraz z mostkiem.
O powodzeniu tego typu przedsięwzięć decydują możliwości dostosowania wielu parametrów druku i materiału do konkretnych potrzeb, co przy wielu wdrożeniach nadal bywa barierą trudną do pokonania.
W Polsce na modelach organów wydrukowanych na sprzęcie 3DGence pracują przed zabiegami chirurdzy związani z Fundacją Rozwoju Kardiochirurgii im. Zbigniewa Religi. Spółka znajduje odbiorców jednak głównie poza medycyną — w przemyśle i branży automotive. Ciekawe wdrożenie: jednym z pierwszych odbiorców była fabryka Opla w Gliwicach, gdzie w druku 3D wyprodukowano osłony na klucze dynamometryczne, chroniące pracowników przed urazami dłoni. Firma sprzedaje kilkaset sztuk drukarek rocznie. Przychody w dużej mierze reinwestuje w badania i rozwój, co — jak zaznacza Piotr Lutostański, członek zarządu 3DGence — na obecnym etapie rozwoju rynku jest koniecznością.
— Wartość rynku druku 3D np. w metalu zwiększa się o blisko 80 proc. rocznie. Spodziewamy się jednak, że niebawem nowym firmom coraz trudniej będzie zaistnieć na rynku i rywalizować z tymi, które wystartowały wcześniej. Z tego powodu również my inwestujemy w rozwój i poszukujemy nowych zastosowań dla tej technologii. Robimy wszystko, by nie zostać w tyle za konkurencją — dodaje Piotr Lutostański.