Spółka walczy na dwa fronty

Marcin Goralewski
opublikowano: 2006-01-02 00:00

Elektrim może wkrótce odzyskać wpływy w ET. To ważne, bo są tacy, którzy twierdzą, że to ta spółka posiada udziały PTC.

Od końca września Elektrim nie może doczekać się zwołania posiedzenia rady nadzorczej Elektrimu Telekomunikacji (ET), spółki celowej, w której ma 49 proc. udziałów i żadnego wpływu na radę nadzorczą oraz zarząd. Londyński trybunał arbitrażowy nakazał Vivendi Universal, głównemu rozgrywającemu w ET, powołanie do zarządu dwóch przedstawicieli rekomendowanych przez Elektrim.

O co ten bój?

— Mamy swoich kandydatów, ale przewodniczący rady nadzorczej ET z niewiadomych dla nas przyczyn, mimo nakazu sądu, nie zdołał jeszcze skutecznie zwołać posiedzenia. Trybunał został o tym poinformowany — mówi Ewa Bojar, rzecznik Elektrimu.

Ostatnie posiedzenie miało odbyć się 21 grudnia. Miało.

— Przedstawiciele Elektrimu zawsze zasiadali i zasiadają we władzach ET (problem polega na tym, że Elektrim nie może ich zmienić — przyp. red.) — twierdzi Aleksander Kobecki z ET.

Elektrim nie bez powodu walczy o wpływy w spółce. Kilka dni temu sąd powszechny w Wiedniu orzekł, że pierwszy punkt wyroku tamtejszego trybunału arbitrażowego jest nieważny. Orzeczenie jest nieprawomocne i prawdopodobnie zostanie zaskarżone przez Elektrim, który na podstawie uchylonego punktu twierdził (i nadal twierdzi, a 4 stycznia polski sąd apelacyjny ma uznać wiedeńskie orzeczenie), że transakcja przeniesienia kilka lat temu papierów Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC) do Elektrimu Telekomunikacji jest bezskuteczna. Jeśli jednak wierzyć prawnikom ET, którzy nie zgadzają się z tą interpretacją wyroku trybunału, właścicielem wartych 2,5 mld EUR papierów PTC jest ET.

Nie ma konfliktu...

Elektrim, zarzucając Vivendi działanie w złej wierze (przez cztery lata spółka nie miała dostępu do ET), chce przed londyńskim trybunałem unieważnienia trzeciej umowy inwestycyjnej (TUI). To na jej podstawie spółka, sprzedając 2 proc. papierów (oraz udziały operatorów telefonii stacjonarnej) francuskiej firmie Ymer Finance, oddała kontrolę nad ET. Komu? Vivendi — ale o tym oficjalnie wiadomo dopiero od dwóch tygodni, kiedy Francuzi odkupili walory ET od Ymer Finance.

9 stycznia odbędzie się posiedzenie rady nadzorczej ET oraz Carcomu (kontrolowanego przez Vivendi 1,9-proc. udziałowca PTC). Jedyny merytoryczny punkt obrad dotyczy wejścia w życie tzw. nowych przepisów po przejęciu kontroli nad ET przez Vivendi. Chodzi m.in. właśnie o powołanie do zarządu ET przedstawicieli Elektrimu.

...jeszcze jest

Czy to oznacza, że Elektrim wycofa pozew z londyńskiego sądu?

— Nie. Przez ponad cztery lata Vivendi nie respektowało umowy, pozbawiając nas praw oraz sprzedając aktywa. Mimo że faktycznie kontrolowało 51 proc. ET, nie wywiązywało się z zobowiązań — twierdzi Ewa Bojar.

Spółka zdecydowała się jednak wycofać bliźniaczą skargę złożoną do sądu przy Krajowej Izbie Gospodarczej, choć w tym przypadku chodziło o niepowielanie tego samego postępowania. Sprawą nadal zajmuje się jednak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

— Cały czas pracujemy. W tej chwili korespondujemy z francuskim odpowiednikiem naszego urzędu — mówi Dariusz Łomowski z UOKiK.

Postępowanie antymonopolowe toczy się w sprawie nałożenia na Vivendi kary pieniężnej (do 10 proc. rocznych przychodów) za niedopełnienie obowiązku zgłoszenia zamiaru koncentracji, polegającej na przejęciu pośredniej kontroli nad ET. Chodzi o nieoficjalne kilkuletnie kontrolowanie ET, a wraz z nim większościowego pakietu PTC.