Spółki informatyczne zarobią na jakości
Nie ma ucieczki przed informatyzacją systemów zarządzania jakością
CIĄGŁY ROZWÓJ: Jakościowe oprogramowanie podlega wyjątkowo intensywnym modyfikacjom i rozszerzeniom. Są one związane z pojawianiem się nowych wytycznych norm i coraz głębszą świadomością przydatności tych rozwiązań wśród środowisk jakościowych polskich firm — uważa Tomasz Kruszewski, dyrektor spółki Tkomp. fot. Małgorzata Pstrągowska
Polskie firmy, które wdrożyły systemy zarządzania jakością (SZJ), nie mogą narzekać na brak wspomagającego je softwareŐu. Oferta tego typu produktów jest na naszym rynku całkiem bogata. Przedsiębiorcy mogą wybierać między czysto polskimi produktami a szeroką gamą programów zachodnich. Czasami jednak decydują się na programy napisane przez własnych informatyków.
Firm, które sprzedają bądź produkują jakościowy software, jest w naszym kraju niewiele. W sumie około10, ale liczba poważnych dostawców nie przekracza 5. Nie oznacza to jednak, że ten sektor rynku informatycznego nie przynosi znaczących dochodów.
— Jeszcze 1-2 lata temu, rzeczywiście polskie przedsiębiorstwa w ogóle nie wyobrażały sobie komputerowego wspomagania SZJ. Bez opóźnień w tej dziedzinie działały jedynie lokalne filie wielkich zachodnich korporacji. Myślę, że teraz i Polacy coraz chętniej sięgają po programy jakościowe. Przyczyna jest prosta. Przed informatyzacją jakości nie da się uciec — zapewnia Andrzej Ryś, współwłaściciel spółki TQM-SOFT.
— Dzisiaj mówi się, że w 2001 r. podwoi się liczba wydanych w naszym kraju certyfikatów jakości. Tak duża dynamika wzrostu świadczy o tym, jak bardzo głęboki i obiecujący jest to rynek — dodaje Wojciech Mikulski, dyrektor handlowy Komako Software House.
Polskie i zachodnie
Zdaniem Tomasza Kruszewskiego, dyrektora spółki Tkomp, na naszym rynku jest spory wybór programów jakościowych oraz tzw. platform systemowo-bazodanowych. Klienci mają do dyspozycji rozwiązania polskie i zwykle droższe, lokalizowane na nasz rynek, programy zagraniczne. Zróżnicowanie cen tego typu rozwiązań sprawia, że niezależnie od wielkości i zamożności firmy mogą wybrać coś dla siebie.
— Jeżeli chodzi o typowo polskie produkty dedykowane wyłącznie naszym przedsiębiorcom, na rynku liczy się, moim zdaniem, tylko jedna firma. Nie ujawnię jednak jej nazwy, bo jest to moja bezpośrednia konkurencja — twierdzi Andrzej Ryś.
Twierdzi on również, że zdecydowana większość dostawców proponuje przystosowane do polskich realiów rozwiązania zachodnie. Ta oferta jest oczywiście dużo bogatsza od rodzimej. Chociaż i tutaj można znaleźć luki, w porównaniu z typowymi ofertami programów wspomagających systemy zarządzania jakością, z którymi można się zetknąć na zachodzie Europy.
— Pewne braki można zauważyć w takich narzędziach, jak np. wspomaganie analizy czy działań korygująco-zapobiegawczych — wymienia współwłaściciel TQM-SOFT.
Na krótką metę
— To, na jakie rozwiązanie decyduje się firma, zależy od kadry zarządzającej. Jeżeli mamy do czynienia z młodym pełnomocnikiem, to wdraża on kompleksowe systemy zintegrowane. Natomiast zdecydowana większość używa narzędzi wspomagających, np. korzystanie z bazy danych, które nie mają zbyt wiele wspólnego z ISO. Sporo firm tworzy takie oprogramowanie we własnym zakresie, ale to nie jest dobre rozwiązanie — przestrzega Andrzej Ryś.
— Rzeczywiście bywa, iż firmy z oszczędności decydują się na stworzenie programów we własnym zakresie — potwierdza Tomasz Kruszewski.
Według niego, jest to jednak rozwiązanie dobre na krótką metę. Odejście z firmy pracownika odpowiedzialnego za stworzenie danego programu na ogół zwiastuje koniec jego funkcjonowania.