Spółki nie interesują się kodeksem dobrych praktyk

Artur Szymański
17-06-2002, 00:00

Na 230 giełdowych spółek tylko kilkanaście ustosunkowało się do projektu zasad dobrych praktyk. Twórcy polskiego kodeksu corporate governance nie kryją rozczarowania.

Spółki giełdowe miały dwa miesiące na zapoznanie się z projektem zasad ładu korporacyjnego. Do 7 czerwca zarząd GPW spodziewał się otrzymać z ich strony uwagi merytoryczne do dokumentu opracowanego przez Komitet Dobrych Praktyk — grona skupiającego ekspertów rynku kapitałowego. Jednak znikome zainteresowanie tematem poprawy standardów sprawowania władzy w spółkach publicznych stawia pod znakiem zapytania powodzenie tej inicjatywy.

— Z przykrością muszę stwierdzić, że odzew firm na przesłany im projekt „Zasad dobrych praktyk w spółkach publicznych” był prawie żaden. Na 230 spółek odpowiedzi przesłało zaledwie kilkanaście podmiotów — ubolewa profesor Grzegorz Domański, przewodniczący Komitetu Dobrych Praktyk.

W formalnej dyskusji na temat dobrych praktyk prawie od 4 lat uczestniczą m.in.: GPW, KPWiG, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych, Polska Rada Biznesu i Instytut Rozwoju Biznesu. Instytucje te powołały Komitet Dobrych Praktyk (KDP), który opracował zbiór reguł zachowań korporacyjnych opartych na powszechnie uznanych zasadach etycznych. Zapisy dotyczą takich kwestii, jak organizacja i przebieg walnych zgromadzeń akcjonariuszy czy kwalifikacji i sposobu wykonywania funkcji przez członków rad nadzorczych oraz zarządów.

Praktyka na zagranicznych rynkach wskazuje, że inwestorzy są skłonni płacić więcej za akcje firm stosujących w praktyce zasady corporate governance.

— Realizacja założeń przedstawionych w dostępnych opracowaniach na temat ładu korporacyjnego leży w interesie zarówno spółki, jak i jej akcjonariuszy. Zgodnie z opiniami znacznej części analityków przejrzystość organizacji jest bowiem pozytywnie dyskontowana przez rynek, tym samym przyczyniając się do zwiększenia wyceny spółki oraz wartości dla aktualnych i przyszłych jej akcjonariuszy — mówi Paweł Kosmala, prezes Grupy Onet.pl.

— Na rynkach Europy Zachodniej różnica w wycenie akcji spó- łek prowadzących biznes z uwzględnieniem zasad dobrych praktyk a tymi, które się ich nie trzymają, dochodzi do około 18 proc. W krajach Azji Południowo-Wschodniej dyskonto wynosi 20- -25 proc., a w Ameryce Południowej nawet 30 proc. — dodaje Krzysztof Lis, prezes Instytutu Rozwoju Biznesu.

Twórcom zasad ładu korporacyjnego wydawało się, że skoro korzyści z prowadzenia działalności gospodarczej zgodnie z nimi przyniosą korzyści zarówno spółce, jak i jej akcjonariuszom, to nie powinno być większych problemów z ich wprowadzeniem do codziennej praktyki. Niestety, wszystko wskazuje na to, że większość spółek notowanych w Warszawie zbagatelizowała inicjatywę GPW.

— Wydaje mi się, że brak odpowiedzi świadczy o niezrozumieniu tematu. Widać też, że większość spółek nie jest zainteresowana potencjalnym wzrostem swych notowań. Dotyczy to zwłaszcza firm zdominowanych przez inwestora strategicznego — ocenia Grzegorz Domański.

Przedstawiciel jednej z największych spółek na GPW zwrócił uwagę, że na małe zainteresowanie problematyką corporate governance mogła mieć wpływ „wojna na górze”. Toczyła się ona między dwoma konkurencyjnymi ośrodkami badawczymi — Instytutem Rozwoju Biznesu z Serocka oraz Instytutem Badań nad Gospodarką Rynkową. Zamiast opracować jeden wspólny projekt zasad dobrych praktyk, instytuty rywalizowały o względy zarówno GPW, jak i poszczególnych spółek. W efekcie do każdej z firm trafiły dwa projekty ładu korporacyjnego. Grzegorz Domański nie wyklucza, że mogło to wpłynąć na znikome zainteresowanie spółek tematem corporate governance.

— Myślę, że wojna między ośrodkami serockim i gdańskim mogła mieć pewien wpływ na mizerny odzew. Nie sądzę jednak, że to główna przyczyna. Co do założeń nie było między nami różnic. Odmienna była tylko metodologia przygotowania projektów — zapewnia przewodniczący KDP.

Ryszard Czerniawski, wiceprezes GPW, zapewnia że na małe zainteresowanie nie miały wpływu poszczególne zapisy dokumentu, ale raczej ich liczba.

— Z uwag, które otrzymaliśmy, nie można wnioskować, że któryś z artykułów dokumentu „Dobre praktyki w spółkach publicznych” wzbudził kontrowersje wśród emitentów. Z tej lektury można wyciągnąć podstawowy wniosek: w projekcie umieszczono 85 zasad, a to zdecydowanie za dużo. Pojawiły się postulaty, by projekt skrócić, tak by był łatwiejszy do zastosowana w praktyce — ujawnia Ryszard Czerniawski.

— Ostateczna wersja zasad dobrych praktyk powinna być gotowa do końca czerwca — zapewnia Grzegorz Domański.

Następnie spółki będą musiały zadeklarować, czy będą tych zasad przestrzegać czy nie. Według pierwotnych założeń giełdy, zbiór dobrych praktyk ma zacząć funkcjonować pod koniec III kwartału 2002 r. Na razie jednak nie jest znana nawet przybliżona liczba firm, które przyjmą zasady nadzoru korporacyjnego jako obowiązujące w codziennej praktyce. Patrząc na dotychczasowe znikome zainteresowanie spółek tym tematem, trudno być optymistą.

— Problematyka ucywilizowania ładu korporacyjnego w naszych spółkach nie wyszła poza elitarny krąg akademików, prawników, bankowców i mediów. Jeśli wersja końcowa dokumentu nie spotka się z większym zainteresowaniem spółek, oznaczać to będzie, że inicjatywa ucywilizowania nadzoru korporacyjnego w Polsce zakończy się fiaskiem — podsumowuje przewodniczący Komitetu Dobrych Praktyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Spółki nie interesują się kodeksem dobrych praktyk