Akcje Resbudu, niewielkiej spółki budowlanej z Podkarpacia, która ubiegły rok zamknęła stratą prawie 6,5 mln zł, to bezsprzeczny bohater ostatnich tygodni na warszawskim parkiecie. Od 6 do 26 marca kurs wspiął się o ponad 900 proc., rosnąc z 7 do 70 zł. Obrót akcjami, który wcześniej z rzadka przekraczał kilkaset sztuk wzrósł nagle do kilkudziesięciu tysięcy akcji na sesję. Wszystko za sprawą znanego płockiego inwestora giełdowego Mariusza Patrowicza, który za pośrednictwem spółki zależnej przejął kontrolę nad Resbudem. Informacja, ujawniona w serwisie pulsinwestora.pl, na tyle rozpaliła graczy, że przez dwie kolejne sesje trudno było zrównoważyć rynek, uginający się pod zleceniami kupna. Kiedy wreszcie się udało, kurs poszybował do wspomnianych 70 zł. Wtedy nastąpił równie spektakularny odwrót od akcji Resbudu — w ciągu kilku kolejnych sesji kurs zjechał na 23 zł. Tym razem przewaga sprzedających była tak olbrzymia, że GPW kilkakrotnie wstrzymywała handel, by zrównoważyć zlecenia.
KNF się przypatruje
Standardowo sprawą zainteresowała się Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). Tym bardziej że kurs spółki (patrz wykres) zaczął dynamicznie rosnąć jeszcze przed oficjalnym ujawnieniem się płockiego biznesmena w akcjonariacie Resbudu. Podobnie było niedawno z inną giełdową inwestycją Patrowicza — Zakładami Mięsnymi Herman. Kurs tej spółki zaczął mocno rosnąć już pod koniec ubiegłego roku. Dopiero w styczniu okazało się, dlaczego. Znajdującą się w finansowych tarapatach firmę przejął Fon Ecology, kontrolowany przez Patrowicza. Zwyżki zatrzymały się, dopiero gdy stopa zwrotu zbliżała się do 1000 proc. Wygląda na to, że to nie koniec wahań. Wczoraj Herman (po zmianie nazwy Investment Friends Capital) po raz pierwszy notowany był w systemie ciągłym. Od razu został liderem sesji, ze zwyżką przekraczającą 18 proc.
— Wyjaśniamy sprawę dużych wahań kursu akcji Resbudu. Jednocześnie przypominamy, że kupowanie akcji spółek, w szczególności znajdujących się w nie najlepszej sytuacji finansowej, tylko dlatego, że angażuje się w nie jakiś gracz o znanym nazwisku, jest strategią obarczoną znacznym ryzykiem — mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.
Na razie Komisja ogranicza się do przestrzegania inwestorów. Dwa lata temu KNF zdecydowała się jednak złożyć do prokuratury doniesienie w sprawie podejrzenia manipulacji kursem innej giełdowej spółki — Chemoservisu. Wśród podejrzanych był m.in. Mariusz Patrowicz. Zarzut KNF dotyczący handlu akcjami został przez prokuraturę odrzucony. Pozostał jedynie ten dotyczący ustalania teoretycznego kursu otwarcia.
Resbud z wiatrakami?
— Spółki, w które inwestuję, charakteryzują się stosunkową małą kapitalizacją, stąd tak znaczne wahania kursu. Nie ukrywam, że skala wahań zaskakuje mnie samego. Pragnę jednak zaznaczyć, że to nie ja ani moje spółki odpowiadają za handel akcjami Resbudu w ostatnim czasie — powiedział nam wczoraj Mariusz Patrowicz. Przypomnijmy, że po kilku „przepakowaniach” większościowym udziałowcem (65,4 proc. akcji) Resbudu jest obecnie inna giełdowa spółka kontrolowana przez płockiego inwestora — Atlantis. Na co mogą liczyć inwestorzy, którzy skusili się na akcje Resbudu?
— Mam pomysł na spółkę. Nie ukrywam, że wiążę się on z odnawialnymi źródłami energii. Nie wykluczam też zatrzymania w spółce części działalności budowlanej, ale tylko jeśli marże na kontraktach okażą się zadowalające. Szczegółów nie zdradzę, nie chcąc być posądzany o składanie obietnic bez pokrycia — dodaje Mariusz Patrowicz.
Być może więcej o pomyśle Patrowicza na Resbud inwestorzy dowiedzą się na zwołanym na 20 kwietnia walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Tradycyjnie, jak w przypadku innych spółek przejmowanych przez biznesmena, głównym punktem porządku obrad będzie uchwalenie splitu akcji oraz podwyższenie kapitału zakładowego.