Złoty umocnił się nieznacznie do obu głównych walut, a było to skutkiem niskiego kwietniowego wskaźnika inflacji w USA. Rano za euro płaciliśmy 4,20 zł, a za dolara 3,33 zł. Do popołudnia kursy oscylowały w przedziale około 1 gr w stosunku do poziomów porannych. Informacje o inflacji w cenach producenta w USA (godz. 14.30) osłabiły dolara i zmniejszyły rentowność amerykańskich obligacji. Spowodowało to umocnienie polskiej waluty w stosunku do dziennych minimów wyznaczonych na 4,1860 zł za euro i 3,3070 zł za dolara. O godz. 15.45 kursy wynosiły odpowiednio 4,1920 i 3,3150 zł.
Nastawienie rynku do złotego poprawiła też udana aukcja obligacji pięcioletnich. Papiery zaoferowane przez resort finansów cieszyły się dużym zainteresowaniem inwestorów. Klimat dla złotego polepszył się. Niższe oczekiwania wobec podwyżek stóp w USA, spadki rentowności amerykańskich i polskich obligacji oraz nieprzełamanie ważnych oporów technicznych na wykresie kursu USD/PLN wskazują, że do końca tygodnia polska waluta powinna spokojnie odrabiać straty.
Na rynku międzynarodowym po raz kolejny na tapecie znalazła się kwestia uwolnienia chińskiego juana, sztywno dziś związanego z walutą amerykańską (8,30 juana za dolara). Departament Skarbu USA zwrócił się do Chin o podjęcie działań w celu uwolnienia kursu. Spowodowało to szybki spadek notowań EUR/USD z 1,2650 do 1,2590. W ciągu dnia widzieliśmy, jak euro mozolnie odrabiało straty przed informacją o wzroście cen w USA.
Rynek czekał na dane o inflacji w USA. Wskaźnik CPI w kwietniu wzrósł o 0,5 proc. (prognoza 0,4 proc.), a jego subindeks bazowy po raz pierwszy od listopada 2003 r. nie zmienił się (prognoza +0,2 proc.). Informacje te spowodowały szybki ruch do oporu 1,2660 USD i równie szybki spadek do 1,2625 USD o godz. 15.45. Dane o inflacji w USA są niejednoznaczne, dalej może więc trwać krótkoterminowy trend boczny EUR/USD.