Za drogi — tak drogowa dyrekcja oceniła projekt finansowania autostrady A-1. Czy koncesjonariusz zostanie na lodzie?
Resort infrastruktury wielokrotnie groził odebraniem koncesji firmie Gdańsk Transport Company (GTC) — spółce, która ma prawa do budowy i eksploatacji autostrady A-1 (Gdańsk-Toruń). Problem wraca.
Decyzja ministra...
Gdańska firma chciałaby podpisać z resortem infrastruktury umowę koncesyjną dla 90-km odcinka z Gdańska do Nowych Marz (blisko Grudziądza).
— Koncesjonariusz proponuje wysoką cenę. Zamierzamy przedstawić ministrowi infrastruktury analizę dotyczącą realizacji projektu, i to on podejmie decyzję, czy odebrać GTC koncesję — mówi Zbigniew Kotlarek, zastępca dyrektora w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Dyrekcja chce, by koncesjonariusz budował drogę przy cenie 4,4 mln EUR/km. Tymczasem GTC proponuje około 5,8 mln EUR. Urzędnicy argumentują, że obniżenie ceny jest konieczne, ponieważ rząd ma poręczać koncesjonariuszowi kredyt. Podkreślają też, że prognozy natężenia ruchu nie gwarantują GTC zwrotu z inwestycji. Już kilka lat temu ustalono więc, że spółka będzie otrzymywać brakującą sumę z państwowego funduszu. Tyle tylko, że dziś urzędnicy obawiają się, że kwota będzie bardzo wysoka. Zbigniew Kotlarek szacuje, że może nawet sięgać 300-400 mln zł rocznie.
...i argumenty GTC
— Ostatnie spotkanie negocjacyjne odbyło się 22 stycznia. Już kilkakrotnie obniżaliśmy cenę i została ona zaakceptowana przez resort infrastruktury. Parafowaliśmy umowę koncesyjną w sierpniu 2002 r. W lutym spełniliśmy wszystkie oczekiwania urzędników, a w marcu zaczęto od nas żądać obniżenia ceny — mówi Bernard Pisarski z GTC.
Tajemnicą poliszynela jest jednak to, że drogi budowane przez państwo są tańsze, ale nie spełniają wymogów autostrady. Potem mogą być dostosowywane do standardu najszybszych tras przez... prywatnych koncesjonariuszy.