Sporne wezwania

Adrian Boczkowski
opublikowano: 25-09-2009, 00:00

Z propozycji nadzoru zadowoleni są drobni gracze i część TFI. Więksi inwestorzy indywidualni mają wątpliwości.

Konieczność ogłoszenia wezwania na wszystkie akcje w wolnym obrocie po przekroczeniu 33 proc. głosów budzi kontrowersje.

Z propozycji nadzoru zadowoleni są drobni gracze i część TFI. Więksi inwestorzy indywidualni mają wątpliwości.

Wczorajszą publikacją o planowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) zmianach w przepisach o wezwaniach na akcje spółek giełdowych wywołaliśmy dyskusję uczestników rynku kapitałowego. KNF chce, by już po przekroczeniu 33 proc. głosów na WZA akcjonariusz spółki giełdowej miał obowiązek ogłoszenia wezwania na pozostałe papiery. Obecnie obowiązujący próg 66 proc. również miałby pozostać, by zabezpieczyć interesy drobnych inwestorów tam, gdzie wiodący inwestorzy mają 33-66 proc. akcji.

Ministerstwo Finansów otrzymało już projekt zmian.

— Analizujemy treść proponowanych przez KNF zmian. Ewentualne rozpoczęcie procesu legislacyjnego uzależnione będzie od wyników analizy — mówi Magdalena Kobos, rzecznik resortu finansów.

Płotki kontra rekiny

Z propozycji KNF cieszą się drobni inwestorzy.

— Lobbujemy za progiem 33 proc., który w naszych realiach najczęściej odzwierciedla faktyczne objęcie kontroli nad spółką. Do tej pory bywało, że inwestor obejmował 66 proc. akcji, a mniejsi inwestorzy nie mieli oferty na sprzedaż akcji. To niezgodne z dyrektywami UE — mówi Piotr Cieślak ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (SII).

Po drugiej stronie rynku opinie są jednak zupełnie inne.

— To absolutna bzdura. Mogę wierzyć w rozwój spółki i ją wspierać, ale niekoniecznie muszę mieć tyle wolnej gotówki, by skupić 100 proc. Po to jest giełda, by móc mieć mniej —mówi jeden z większych inwestorów na GPW, który woli pozostać anonimowy.

Podobnie myśli Zbigniew Jakubas, przedsiębiorca i aktywny inwestor z GPW, a także prezes Polskiej Rady Biznesu (czytaj obok).

Adam Drozdowski, doradca inwestycyjny, ostrzega, że to rozwiązanie nie musi być korzystne dla rynku.

— Szkoda byłoby, gdyby po przekroczeniu już 33 proc. głosów na WZ inwestor musiał ogłaszać wezwanie na pozostałe walory. Przecież te 33 proc. to nawet nie większość — twierdzi Adam Drozdowski.

Inwestor a wycena

Podkreśla, że obecność partnera strategicznego z reguły jest korzystna dla wszystkich akcjonariuszy. Jego wiedza i zarząd powinny podnosić wartość przedsiębiorstwa.

— Należy raczej zastanowić się nad przejrzystością rozliczeń pomiędzy spółką matką a polską córką — mówi nam Adam Drozdowski, doradca inwestycyjny.

Podkreśla, że z punktu widzenia zarządzających aktywami lepiej jest, gdy mają oni do wyboru więcej spółek.

— Większa liczba wezwań to teoretycznie więcej spółek wychodzących z giełdy. Z punktu widzenia przedsiębiorcy przejmującego, lepszy jest oczywiście wariant ogłaszania wezwania przy jak najniższym progu, by wnoszoną wartością dodaną nie dzielić się z innymi — uważa Adam Drozdowski.

Zachodnie standardy

Podobne do proponowanych przez KNF rozwiązania funkcjonują jednak w większości krajów europejskich.

— Czasem próg, przy którym trzeba ogłosić wezwanie do 100 proc. akcji, jest jeszcze niższy. To może być np. 25 proc. głosów na WZA. Dlatego plany KNF idą w dobrym kierunku i są pozytywnym zjawiskiem — mówi Błażej Bogdziewicz, zarządzający funduszami w BZ WBK AIB AM (m.in. fundusze Arka).

Dodaje, że nowe regulacje pomogłyby krajowym indeksom.

— Zmniejszenie progu obniżyłoby ryzyko inwestycji w polskie akcje, co miałoby pozytywny wpływ na ich wycenę. Na wczesnym etapie rozwoju rynku kapitałowego obecne rozwiązania miały sens. Dziś firmy rosną, a akcjonariaty stają się coraz bardziej rozdrobnione. Dlatego, jeśli ktoś chce kontrolować spółkę, powinien ogłosić wezwanie i dać możliwość innym inwestorom wyjścia z tej inwestycji — uważa specjalista BZ WBK AIB AM.

Jego zdaniem, jedna trzecia głosów pozwala w wielu przypadkach całkowicie kontrolować przedsiębiorstwa, a nowe przepisy uzdrowią sytuację w firmach, które mogą być celem przejęcia.

— To spółki, w których główni akcjonariusze kontrolują od 33 do 66 proc. głosów na WZA. Gdyby chcieli sprzedać je na przykład zagranicznemu inwestorowi branżowemu, ten musiałby już ogłosić wezwanie. To gwarancja dla drobnych inwestorów, że otrzymają co najmniej tak dobre warunki sprzedaży akcji, jak główny dotychczasowy akcjonariusz. Oczywiście, potencjalne niedogodności związane z koniecznością ogłoszenia wezwania spowodują pewnie zmniejszenie oferowanej ceny dla dotychczasowego głównego akcjonariusza — mówi zarządzający funduszami Arka.

Zbigniew Jakubas: Sztuka dla sztuki

1Co pan sądzi o pomyśle KNF co do zmian reguł wezwań?

Jako inwestor giełdowy  uważam, że konieczność ogłaszania wezwania na 100 proc. akcji już przy przekroczeniu 33 proc. jest błędem. Przy kontroli 33 proc. kapitału, 66 proc. pozostaje w innych rękach. Jeśli pozostałe 66 proc. nie pojawia się na WZA, to jest to ich sprawa.

2Jaka jest pana propozycja? Właściwą granicą nie jest ani 33, ani 66 proc. Uważam, że posiadanie 45 proc. akcji przez inwestora lub grupę inwestorów działających w porozumieniu powinno przesądzać o konieczności ogłoszenia wezwania do 100 proc. Przekroczenie tego progu sprawia w praktyce, że zaczyna się w pełni kontrolować firmę. Jeśli nasz regulator pójdzie w kierunku 33 proc., to mocno skomplikuje i znacząco zmniejszy liczbę wezwań. Przykład? Przy kwietniowym wezwaniu na akcje Polnej musiałem wyłożyć pieniądze na ponad 21 proc. walorów, a udało mi się kupić jedynie 1,5 proc. Już obecnie zatem często konieczność ogłaszania wezwania jest kosztowną sztuką dla sztuki, niedającą żadnego efektu.

3Czy jednak niższy próg nie zwiększa poczucia bezpieczeństwa mniejszościowych akcjonariuszy?

Jako praktyk zastanawiam się, co zmiana przepisów miałaby sprawić. Obawiam się pomysłów, by obniżać progi wezwań. Dlaczego? Kontroluję mniej niż 20 proc. Optimusa, a realnie kieruję spółką, bo reszta akcjonariuszy jest zupełnie bierna. Nie można jednak adoptować prawa, by sprostać absurdowi. SII i KNF powinny więc skupić się na mobilizowaniu i promowaniu takich zachowań akcjonariuszy, by uczestniczyli na WZ i tym reprezentowali własne interesy.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu