Spożywcy nie obawiają się koncernów

Polska Izba Handlu chce chronić handel i krajowych producentów przed praktykami korporacji. Producenci przekonują, że nie w tym rzecz

Czy polska żywność jest rzeczywiście polska? Na to pytanie w raporcie odpowiada Fundacja Republikańska (FR). W większości kategorii spożywczych dominuje 3-5 graczy, którzy kontrolują 80- 90 proc. produkcji. Znacząca większość producentów żywności w Polsce należy do dużych, zagranicznych koncernów, które brały często udział w prywatyzacji największych polskich przedsiębiorstw. W efekcie udział polskiego kapitału w sektorze jest niski, jedynie w przypadku dwóch kategorii produktów przekracza 50 proc. — wynika z raportu. Dwie kategorie z dominującym udziałem podmiotów z polskim kapitałem to dodatki do ciast i desery oraz nabiał i sery. Badanie powstało na zlecenie Polskiej Izby Handlu, organizacji zrzeszającej głównie mniejszych detalistów. Autorzy raportu tłumaczą, że chodzi m.in. o wyjaśnienie błędnego przekazu i wskazanie, że nie każdy producent „polskiej żywności” to „polski przedsiębiorca”. Ich zdaniem, jest wręcz przeciwnie, dlatego handel wymaga ochrony czy też wzmocnienia w rozmowach z tymi graczami.

Poważny zarzut

FR wskazuje, że z powodu takiego układu sił wiele spożywczych kategorii dystrybuowanych jest w dużej mierze przez sieci wielkopowierzchniowe, które posiadają kilka tysięcy sklepów w całej Polsce, a mniejsi, lokalni przedsiębiorcy nie są w stanie zapewnić rozpoznawalności swoim markom. W niekorzystnej sytuacji są również mniejsze, niezależne sklepy, które nie mają dostępu do większej liczby producentów, a przez strategię „dominujących koncernów” oferują konsumentom towary po znacznie wyższej cenie, niż robią to sieci wielkoformatowe — przekonują autorzy raportu.

— Tego typu wnioski sugerują bardzo poważny zarzut — że ktoś komuś utrudnia dostęp do rynku. W raporcie nie ma jednak mowy o żadnych konkretnych niedozwolonych praktykach. Pojawia się oskarżanie liderów rynkowych, do których należą też polskie podmioty, o to, że są dużymi producentami i posiadają silne marki. Ponadto czy należy uznać za naganne to, że ktoś zainwestował w Polsce, zbudował tu fabrykę, stworzył miejsca pracy,kupuje polskie surowce i z nich produkuje? Przecież od lat chlubimy się inwestycjami zagranicznymi, ostatnio fabryką silników Mercedesa. Inwestycje zagraniczne były i są jednym z motorów rozwoju polskiej gospodarki. Czy lepsza byłaby sytuacja, w której tych inwestycji by nie było, a koncerny wybudowałyby fabryki w krajach ościennych, do nas natomiast tylko eksportowały swoje produkty? Z pewnością nie — komentuje Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, która zrzesza światowe i polskie koncerny.

Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich, przyznaje, że przed laty rodzimi browarnicy odczuwali dominację tych z zagranicznym kapitałem.

— Widać było próbę wyczyszczenia rynku piwnego przez międzynarodowe korporacje m.in. poprzez umowy na wyłączność w kanale HoReCa (polegające na sprzedaży wyłącznie ich produktów). Jednak w latach 2008-09 rozpoczęła się piwna rewolucja. Rosnące zainteresowanie konsumentów produktami innymi niż korporacyjne sprawiło, że tego typu nierówności zaczęły znikać. Dzisiaj nie odczuwamy dominacji zagranicy. My, browary regionalne i korporacje funkcjonujemy trochę w równoległych światach. Sami chcemy też rozwijać eksport i tu podział na polskie — niepolskie niekoniecznie nam służy. Należy być z nim bardzo ostrożnym — mówi Andrzej Olkowski.

W kategorii piwo i cydr udział polskich producentów, według wyliczeń FR, wynosi 2 proc.

Nie kapitał, ale fabryka

— Temat dominacji koncernów międzynarodowych, również w branży słodyczy, ciągnie się od lat. Polska przed ponad 20 laty stała się otwarta na rynki międzynarodowe, a one nie do końca stały się otwarte na nasz kraj. Od razu po transformacji gospodarczej zagraniczne koncerny zaczęły intensywnie działać na naszym rynku. Nie mieliśmy czasu na zgromadzenie kapitału i stworzenie takich dużych międzynarodowych korporacji. Dziś dysponujemy odpowiednią wiedzą i kompetencjami, by skutecznie z nimi konkurować. Powinniśmy się zastanowić, jak wypromować markę „made in Poland”. Podział na polskiego i niepolskiego właściciela nie jest słuszny, należałoby zwrócić uwagę na to, czy produkt powstaje u nas, czy nie — mówi Jan Kolański, prezes Coliana.

W przypadku słodyczy udział polskich producentów wynosi 16 proc. Takie wyniki przekonują autorów raportu do poparcia budzącego mieszane uczucia ekspertów projektu ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystaniu przewagi kontraktowej (chodzi w nim przede wszystkim o duże sieci handlowe i ich dostawców, projekt jest po pierwszym czytaniu w Sejmie). Apelują o poszerzenie listy niedozwolonych praktyk o drugą stronę, czyli działania podejmowane przez dostawców względem nabywców. „Niezbędne jest, aby efekty tych regulacji były ściśle monitorowane w przyszłości pod kątem wystąpienia niepożądanej, dodatkowej koncentracji rynku producentów wokół kilku największych podmiotów. W celu minimalizacji ryzyka kontroli może bowiem zaistnieć istotna zachęta dla dużych sieci handlowych do zacieśniania współpracy z dużymi globalnymi graczami, gdyż relacje między porównywalnie dużymi podmiotami trudniej będzie zakwalifikować jako przejaw przewagi kontraktowej, której definicja zgodnie z projektem ustawy zakłada dysproporcję w potencjale ekonomicznym na korzyść nabywcy albo dostawcy” — czytamy w raporcie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Spożywcy nie obawiają się koncernów