Sprawa "moskiewskiej pożyczki" przedawniona

(Paweł Kubisiak)
opublikowano: 2006-05-21 14:32

Nic już nie można zrobić w sprawie tak zwanej "moskiewskiej pożyczki", gdyż jest to sprawa przedawniona. Chodzi o 1,2 mln dolarów i 0,5 mld starych złotych, które w 1990 roku KPZR pożyczyła PZPR.

Nic już nie można zrobić w sprawie tak zwanej "moskiewskiej pożyczki", gdyż jest to sprawa przedawniona. Chodzi o 1,2 mln dolarów i 0,5 mld starych złotych, które w 1990 roku KPZR pożyczyła PZPR. Pieniądze były przeznaczone na pomoc w tworzeniu SDRP, kontynuatorki PZPR. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odtajnił akta tej sprawy.

Ziobro zauważył, że z powodu przedawnienia nie można ścigać osób zamieszanych w tę sprawę. Jednak - jak uważa - dzięki ujawnieniu sprawy pożyczki moskiewskiej każdy Polak pozna sposób tworzenia się formacji postkomunistycznych i środowiska, w jakich obracali się ich przedstawiciele.

Minister powiedział podczas konferencji, że część pieniędzy z KPZR miała być m.in. przekazywana na stworzenie gazety "Trybuna". Według Ziobry, pieniądze te trafiły do Polski nielegalnie. Jak zaznaczył minister, podczas rządów SLD umorzono sprawę, co świadczy o słabości ówczesnej prokuratury w stosunku do patologii.

Ziobro podkreślił, że w prowadzeniu tej sprawy zadziałał "parasol polityczny". Do umorzenia sprawy - jak powiedział - przyczynili się byli prokuratorzy: Jerzy Regulski, Zbigniew Goszczyński, Ryszard Stefański i Karol Napierski. Prokurator Jerzy Ziętek dodał, że Regulski opóźniał śledztwo, zasłaniając się "trudnościami". Nie przesłuchał też kluczowych świadków.

Sprawa "pożyczki moskiewskiej" była w przeszłości badana przez prokuraturę. Chodziło o wyjaśnienie, czy pieniądze z Moskwy trafiły do Polski zgodnie z prawem. Postępowanie zostało jednak umorzone w 1995 roku przez ministra sprawiedliwości Jerzego Jaskiernię z SLD.

Po 1989 roku pozycja Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej była mocno osłabiona. Przegrane czerwcowe wybory parlamentarne i kłopoty finansowe spowodowały, że w styczniu 1990 roku władze PZPR pożyczyły od Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego 1 milion 232 tysięcy dolarów i pół miliarda starych złotych. Pieniądze były przeznaczone na zjazd założycielski Socjaldemokracji RP - kontynuatorki PZPR i na jej późniejszą działalność, a także na wydawanie dziennika "Trybuna".

Ze strony PZPR przekazanie pieniędzy organizowali Leszek Miller i Mieczysław Rakowski, ze strony radzieckiej - oficerowie KGB. Po kilku miesiącach władze PZPR zwróciły 600 tysięcy dolarów. Do dziś nie wiadomo co stało się z pozostałą częścią pożyczki, w jaki sposób została wykorzystana przez Socjaldemokrację.

W 1991 roku doszło do ujawnienia afery, którą nazwano "sprawą moskiewskich pieniędzy" lub "moskiewską pożyczką". Prokuratura stwierdziła naruszenie prawa i postawiła zarzut popełnienia przestępstwa dewizowego, jakiego mieli się dopuścić Leszek Miller i Mieczysław Rakowski, zarówno pożyczając, jak i zwracając część pożyczki. Gdy ministrem sprawiedliwości został Jerzy Jaskiernia w 1995 roku prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie, uznając, że wszystko odbyło się legalnie.

DA, IAR