Sprawa Orco wreszcie ruszy

JK
opublikowano: 2010-10-15 00:00

Prokuratury zmarnowały dwa miesiące na ustalenie, która z nich ma się zająć sprawą domniemanego szantażu.

Prokuratury zmarnowały dwa miesiące na ustalenie, która z nich ma się zająć sprawą domniemanego szantażu.

Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ przeprowadzi dochodzenie w sprawie szantażu finansowego wobec firmy Orco, budującej w centrum stolicy apartamentowiec Żagiel. Tak zadecydowała warszawska Prokuratura Okręgowa. Tym samym rozstrzygnęła spór kompetencyjny między dwiema prokuraturami rejonowymi, który paraliżował prace. Śledczy nie kiwnęli palcem w śledztwie — mimo że zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa wpłynęło do nich dwa miesiące temu.

— To kolejny dowód paraliżu polskiego wymiaru sprawiedliwości — komentuje Mariusz Leśniewski, wicedyrektor działu prawnego Orco Poland.

W połowie sierpnia deweloper zawiadomił śródmiejską prokuraturę, że jest ofiarą przestępstwa. Jako sprawcę podał prawniczkę kilku sąsiadów inwestycji przy ul. Złotej 44, starających się zablokować budowę wieżowca. Prawniczka poinformowała przedstawicieli Orco, że jej klienci przestaną blokować budowę, jeżeli firma wykupi 7 mieszkań jej mocodawców po 20 tys. zł za mkw. (ponad dwukrotnie drożej od ceny rynkowej). Łącznie byłoby to 7 mln zł. Deweloper zawiadomił organy ścigania o przestępstwie szantażu. Jako dowód przedstawił nagranie rozmowy z prawniczką przeciwników. Jednak śródmiejska prokuratura uznała, że nie jest właściwa w tej sprawie i przekazała ją Prokuraturze Rejonowej Warszawa Ochota. Ta również nie chciała jej prowadzić.

— Spór trafił do Prokuratury Okręgowej, która zdecydowała, że sprawą zajmie się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście — mówi Monika Lewandowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej.

Decyzja może dziwić. Orco twierdzi, że do przestępstwa doszło w jego siedzibie (Al. Jerozolimskie 81). Prokuratura ochocka przyznała, że ten adres leży w jej jurysdykcji. Czemu nie poprowadzi śledztwa?

— Przy rozstrzyganiu tego sporu nie decydowało miejsce popełnienia przestępstwa, lecz to, do której prokuratury wpłynęło zawiadomienie — tłumaczy Monika Lewandowska.