Sprawiedliwe sądy trafią do... sądu

Barłomiej Mayer
16-10-2017, 22:00

PFN odmówiła prezydent Warszawy dostępu do dokumentów na temat kampanii „Sprawiedliwe sądy”. Sprawa trafi na wokandę.

Ponad miesiąc temu Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy, zażądała od zarządu Polskiej Fundacji Narodowej (PFN) przesłania jej wszystkich uchwał dotyczących kampanii „Sprawiedliwe sądy”. Powołała się na Ustawę o fundacjach z 1984 r. Z jej przepisów oraz ze statutu PFN wynika, że nadzór nad działalnością undacji sprawują minister kultury i dziedzictwa narodowego oraz starosta warszawski, czyli prezydent stolicy.

Terminowa odmowa

Na początku października Aleksander Wierzejski, rzecznik prasowy PFN, w odpowiedzi na pytania „PB” wyjaśniał, że fundacja nie przesłała prezydent Warszawy żądanych dokumentów, bo ma na to jeszcze czas. Zapewniał jednak, że zrobi to w terminie.

— Kilka dni temu otrzymaliśmy odpowiedź, w której PFN odmawia pani prezydent przekazania kopii dokumentów, o które wystąpił urząd miasta. Fundacja twierdzi, że podana w naszym piśmie podstawa prawna takiego żądania nie jest wystarczająca — mówi Bartosz Milczarczyk, rzecznik prasowy urzędu miasta. Zapytaliśmy wczoraj PFN, dlaczego przepisy tej ustawy uważa za niewystarczające i jaka podstawa prawna jej zdaniem jest wystarczająca, aby udostępnić dokumentację. Do momentu zamknięta tego wydania „PB” odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Teraz sprawa zapewne trafi na wokandę.

— Pani prezydent przygotowuje pismo do sądu rejonowego z prośbą o orzeczenie dotyczące zgodności lub niezgodności z przepisami prawa działań PFN. Powinno być przesłane do sądu jeszcze w tym tygodniu — deklaruje rzecznik urzędu miasta. Na taką ewentualność wskazywał w połowie września w rozmowie z „PB” profesor Andrzej Kidyba z Wydziału Prawa i Administracji UMCS.

Mówił, że zgodnie z tą ustawą zarówno minister właściwy, jak też starosta, na którego terenie mieści się fundacja, mogą wystąpić do sądu o stwierdzenie niezgodności z prawem lub ze statutem jej działań. Gdyby orzeczenie to potwierdziło, mogą żądać wstrzymania tych działań, a nawet wystąpić do sądu o zawieszenie w czynnościach zarządu i ustanowienie zarządu przymusowego.

Zapytaliśmy wówczas Aleksandra Wierzejskiego, czy jego fundacja bierze pod uwagę taki scenariusz. Również na to pytanie rzecznik prasowy PFN nie opowiedział. Samo skierowanie pisma do sądu oczywiście nie przesądza sprawy. Prezydent Warszawy co roku prowadzi różne postępowania wyjaśniające, dotyczące ponad 120 fundacji, których siedziby znajdują się w stolicy. W zeszłym roku skierowała pisma do sądu w sprawie czterech, jednak w żadnej skład sędziowski nie potwierdził wątpliwości urzędu.

Setki pism do CBA

Billboardową kampanię „Sprawiedliwe sądy” na zlecenie PFN prowadziła spółka Solvere, która jest właścicielem domeny sprawiedliwesady.pl. Założycielami firmy jest dwójka byłych współpracowników premier Beaty Szydło z KPRM — Piotr Matczak i Anna Plakiewicz. Ponieważ w związku z kampanią powstały podejrzenia, że oboje mogli złamać przepisy antykorupcyjne, miesiąc temu szefowa rządu wysłała do Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) „rutynowe pismo z prośbą o wyjaśnienia”. Na razie nic nowego w tej sprawie nie wiadomo.

Okazuje się jednak, że tego typu pisma wychodzą z kancelarii premiera do CBA masowo. Jak poinformowało jej biuro prasowe, w zeszłym roku „z KPRM do CBA wysłano 692 sztuk korespondencji”. Urzędnicy odmówili nam jednak podania jakichkolwiek szczegółów dotyczących tych pism, ponieważ — jak twierdzą — tego rodzaju korespondencja jest „niejawna”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Sprawiedliwe sądy trafią do... sądu