Sprzedałem akcje TP SA, ale myślę o ich odkupieniu

Anonimowy Inwestor
opublikowano: 2002-10-28 00:00

Dwa tygodnie temu przepowiadałem, że nasz rynek wkrótce nawiedzi zagraniczny kapitał, który swoje zainteresowanie skieruje przede wszystkim na największą na GPW spółkę, Telekomunikację Polską, dzięki czemu, wyrwana zostanie ona z marazmu. Uprzedzałem też, że popyt będzie co prawda silny, ale psychologiczna bariera na poziomie 13 zł będzie skutecznie ograniczała dynamikę wzrostu kursu. Nadejście fali popytowej wiązałem z odpływem kapitału na giełdzie we Frankfurcie i skierowaniu uwagi tamtejszych inwestorów na nasz rynek. Stało się dokładnie tak, jak podpowiadał mi mój wewnętrzny głos. Pierwsze symptomy powrotu dużego kapitału na GPW pojawiły się w poprzedni piątek, co zapowiadało burzliwy, a co ważniejsze, wzrostowy przebieg kolejnej sesji.

Początek poniedziałkowych notowań nie zapowiadał jednak gwałtownych zmian na rynku. Była to jednak przysłowiowa cisza przed burzą. Już po kilku minutach akcje Telekomunikacji Polskiej doświadczyły potężnego uderzenia byków. Z niedowierzaniem, ale i rosnącym zadowoleniem obserwowałem, jak z każdą chwilą rosnący w siłę huragan popytu wynosi kurs spółki ku coraz wyższym poziomom cenowym. Najpierw notowania odrobiły poranny spadek o 10 groszy z 12,75 zł, potem z dziecinną łatwością przebiły bariery 12,80 i 12,90 zł i bez wahania zdążały do mojej prywatnej granicy 13 zł. Tydzień temu zapowiadałem, że jeśli ją osiągnie, to sprzedam posiadany pakiet akcji i zainkasuję należny mi zysk. Gdy kurs przekroczył 12,95 zł, skończyły się żarty a zaczęły schody. Miałem bowiem dylemat — sprzedawać akcje, jak to sobie wcześniej zaplanowałem, czy uzewnętrznić pazerność czekając na dalsze wzrosty?

Na szczęście zwyciężył głos rozsądku i szybko złożyłem zlecenie sprzedaży walorów po kursie 13 zł. Zostało ono zrealizowane już po kilkunastu minutach. Nadal jednak nie odrywałem wzroku od ekranu monitora i z uwagą śledziłem dalszy przebieg wydarzeń. Wydaje się, że po osiągnięciu poziomu psychologicznej bariery — 13 zł — moim śladem ruszyła większa liczba graczy, bo kurs cofnął się o kilkanaście groszy. To jednak na nowo rozjuszyło przycichłą nieco burzę i nastąpił drugi atak popytu. Nie był on już jednak tak spektakularny jak pierwsza ofensywa. Druga fala rozbiła się o podwyższoną do 13,10 zł barierę. Około godz. 11.00 było już po wszystkim — zgodnie z moją prognozą meteo dla TP SA, nawałnica okazała się tak gwałtowna, co krótkotrwała.

Na inwestycji w 100 akcje Telekomunikacji Polskiej zyskałem 190 zł brutto, czyli 17 proc. Uważam, że jak na największą spółkę na rodzimym parkiecie, była to bardzo dobra lokata kapitału. Z niecierpliwością wyglądam nowych rekomendacji sprzedaży akcji TP SA. Podobnie jak w poprzednich dwóch przypadkach, potraktuję je jako dogodny moment do... zakupów.