Sprzedawcy rezygnują z handlu akumulatorami

Mirosław Cichy
27-02-2002, 00:00

Niektórzy handlowcy rezygnują ze sprzedaży akumulatorów. Powodem jest nowa ustawa o odpadach, która nakłada na kupców obowiązek uzyskania kosztownego zezwolenia. Orlen ograniczy sprzedaż akumulatorów do 130 stacji.

Część sprzedawców detalicznych, handlujących akumulatorami, rezygnuje z tej działalności. Nowe przepisy znacznie ją utrudniły.

Nowa ustawa o odpadach nakłada na sprzedawców obowiązek uzyskania zezwolenia na prowadzenie działalności w zakresie zbierania odpadów, jakimi są zużyte akumulatory ołowiowe (kwasowe).

— Zezwolenia wydają odpowiednie urzędy. Opłaty są jednak zróżnicowane i mimo wydanej interpretacji Ministerstwa Środowiska, w której za właściwą stawkę uznaje się 76 zł, wynoszą nawet 2 tys. zł. Są one wydawane na okres od kilku miesięcy do kilku lat — mówi Marek Bystroń, sekretarz Stowarzyszenia Producentów i Importerów Akumulatorów i Baterii w Polsce.

Uzyskanie zezwolenia uwarunkowane jest spełnieniem kilku wymogów, m.in. w punkcie sprzedaży musi znajdować się dodatkowy magazyn, przeznaczony na zużyte akumulatory, które będą składowane w specjalnych szczelnych pojemnikach kwasoodpornych.

— Jest to wymóg zbyt srogi, zważywszy, że właściwym opakowaniem dla nieuszkodzonych akumulatorów ołowiowych, w myśl przepisów dotyczących transportu materiałów niebezpiecznych, jest drewniana paleta z nadstawkami lub folia ściągliwa — wyjaśnia Marek Bystroń.

Warsztatom samochodowym, stacjom benzynowym czy sklepom może przestać opłacać się sprzedaż akumulatorów.

Już widać pierwsze efekty nowych wymogów. Tylko około 130 stacji benzynowych, należących do Grupy PKN Orlen, będzie prowadziło sprzedaż akumulatorów.

Grupa PKN Orlen posiada w całym kraju ponad 2 tys. stacji benzynowych, łącznie z własnymi oraz ajencyjnymi i patronackimi.

OKIEM PRODUCENTA

Problem w opłatach

W ocenie środowiska, ustawa nie budzi zastrzeżeń. Problemem jest postawa samorządów, które wydają zezwolenia na prowadzenie punktów sprzedaży akumulatorów. Niestety, dyktują one za prowadzenie punktu sprzedaży stawkę maksymalną, czyli 2 tys. zł. Taka postawa może doprowadzić do spadku sprzedaży akumulatorów w kraju. Zwróciliśmy się do ministra środowiska o przedstawienie interpretacji przepisów, aby temu zapobiec. Jego stanowisko jest jednoznaczne, urzędy mogą pobierać za prowadzenie punktu jednolitą stawkę — 76 zł. Kłopot w tym, że ta interpretacja jeszcze nie dotarła do wielu urzędów.

Krzysztof Paulus wiceprezes ZAP Piastów

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Cichy

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Sprzedawcy rezygnują z handlu akumulatorami