Sprzedawcy samochodów ciężarowych spodziewają się w 2004 roku wzrostu sprzedaży. Podkreślają jednak, że sporo zależy od przepisów fiskalnych.
Przedstawiciele firm sprzedających ciężarówki liczą, że rok 2004 będzie jeszcze lepszy niż 2003 i że sprzedaż wzrośnie o blisko 10 proc. Najwięksi optymiści nieśmiało mówią nawet o 30 proc.
Wozimy i kupujemy
Spore nadzieje branża transportowa wiąże z przystąpieniem Polski do UE.
— Nasi przewoźnicy są konkurencją dla firm z UE — przede wszystkim mają niższe koszty transportu. Stąd szansa na mocne wejście na rynek wspólnotowy — twierdzi Wojciech Rowiński, dyrektor handlowy Scania Polska.
Ożywienie sektora transportowego musi przełożyć się na sprzedaż ciężarówek.
— Firmy transportowe będą się rozwijały i kupowały nowe pojazdy. Sądzimy, że wzrost sprzedaży na poziomie 10 proc. jest jak najbardziej realny — dodaje Marek Zawistowski, dyrektor marketingu Renault Trucks Polska.
Należy jednak pamiętać, że do UE przystępują także inne państwa, które również mają konkurencyjne ceny przewozów w transporcie kołowym. Bardzo dobre ceny na usługi transportowe mają na przykład litewscy przewoźnicy.
— Między innymi dlatego polscy przewoźnicy nie mogą przespać odpowiedniego momentu na wejście na nowy rynek — tłumaczy Marek Zawistowski.
Niestety, sprzedawcy ciężarówek mają też powody do niepokoju — projektowane zmiany w przepisach podatkowych.
— Usługi transportowe mają zostać objęte 22-proc. podatkiem VAT. Przewoźnik kupujący ciężarówkę będzie zobowiązany z góry zapłacić cały podatek VAT, nie zaś w ratach leasingowych czy kredytowych. Może to wielu firmom pokrzyżować plany rozbudowy floty — twierdzi Marek Zawistowski.
To kolejny sposób na wyciągnięcie pieniędzy z kieszeni podatników.
— Liczymy, że rozwój branży transportowej nie zostanie wyhamowany przez zbyt ostre przepisy fiskalne — mówi Wojciech Rowiński.
Sprzedawcy ciężarówek są zdania, że jeśli rodzimi finansiści nie przesadzą i pozwolą się rozwijać branży transportowej, to mamy spore szanse na to, żeby stać się małą Holandią, czyli centrum logistycznym Europy Środkowej.
— Nasze położenie geograficzne sprzyja budowaniu dużych centrów logistycznych, których jeszcze brakuje w tej części Europy. Przez Polskę przebiegają i będą przebiegać szlaki tranzytowe pomiędzy zachodem i wschodem kontynentu. Dlaczego tego nie wykorzystać? — zastanawia się Wojciech Rowiński.
Rozwijająca się branża spedycyjna ma szansę dostarczyć do budżetu państwa znacznie więcej pieniędzy, niż wpłynęłoby z VAT-u płaconego od ręki przy zakupie ciężarówek.
Rynek wtórny
Sprzedawcy nowych samochodów obawiają się też, że otwarcie granic może spowodować wzrost zainteresowania przewoźników zakupami używanych samochodów z państw UE.
— Niewykluczone, że firmy transportowe skuszą się na tańsze, nie zawsze sprawne i bezpieczne, samochody używane. Nie jest to jednak łatwa operacja, głównie z uwagi na obsługę finansową przedsięwzięcia. Nabywca musiałby znaleźć na przykład leasingodawcę, w przeciwnym razie — wyłożyć całą sumę samodzielnie — mówi Wojciech Rowiński.
Krajowi sprzedawcy samochodów ciężarowych sami zaczynają szukać zysków w obrocie używanymi pojazdami.
— U dealerów Renault Trucks Polska można kupić pojazdy używane. Cieszą się one sporym uznaniem, szczególnie wśród przewoźników obsługujących transport lokalny. Istotne jest to, że kupując samochód używany, ale u przedstawiciela, klient może po pierwsze otrzymać pomoc przy sfinansowaniu, a po drugie — otrzymuje pewny, sprawdzony pojazd — zapewnia Marek Zawistowski.
Spokojny środek
Firmy planujące sprzedaż aut ciężarowych twierdzą, że ożywionego ruchu w tym segmencie należy się spodziewać na początku roku i pod jego koniec.
— Duże firmy transportowe, które nie chcą przegapić momentu wejścia Polski do UE i otwarcia granic, już teraz kompletują floty. Ci, którzy nie zdążą, prawdopodobnie poczekają na wyniki pierwszych miesięcy po akcesji. Spodziewamy się więc, że najspokojniejszym okresem w sprzedaży ciężarówek będzie środek roku — mówi Wojciech Rowiński.