Sprzedaż DWS na finiszu

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 08-09-2010, 00:00

W grze został Investors i tajemnicza firma zza oceanu. Pozostałych odstraszyła cena i czyhające ryzyko.

To będzie najdroższe przejęcie w historii rynku TFI

W grze został Investors i tajemnicza firma zza oceanu. Pozostałych odstraszyła cena i czyhające ryzyko.

Za kilka tygodni, z małym poślizgiem względem planu, Deutsche Bank ma zdecydować, komu sprzeda DWS TFI. Według naszych informacji na placu boju pozostał Investors, najstarsze prywatne TFI w Polsce. Jego przedstawiciele odmówili komentarza. Jak zaklęci milczą także DWS i Deutsche Bank, jego pośredni właściciel.

Drogo czy tanio

Nasze źródła twierdzą, że Investors zaoferowało 80 mln zł, zdecydowanie przebijając oferty: Ipopemy, Quercusa i Skarbca. Inne źródła mówią nawet o 100 mln zł. Ale pojawia się też pogłoska, że tak wysoką cenę rzuciła instytucja z USA o nazwie Europe Asset Management (firmę udało się znaleźć na liście alertów brytyjskiego nadzoru).

80 mln zł za TFI, które zarządza 1,48 mld zł aktywów, oznacza wycenę na poziomie 5,4 proc. aktywów. To nieco więcej niż przy dotychczasowych transakcjach: Enterprise Investors kupił Skarbca za 4 proc., a Opera SEB za 2 proc.(ale w dołku bessy). Jeśli prawdziwa jest kwota 100 mln zł, to wycena rośnie do poziomu 6,8 proc. Drogo?

— DWS ma dobrą strukturę, większość aktywów jest w funduszach akcyjnych, a więc wysokomarżowych — mówi prezes jednego z TFI.

Ale wycena ma mały haczyk. Około 300 mln zł z aktywów DWS TFI to pracownicze programy emerytalne. Za kilka miesięcy odpłynie 200 mln zł od największego klienta: Narodowego Banku Polskiego, który zmienia firmę zarządzającą. To oznacza, że aktywa stopnieją, a tym samym wycena rośnie do 6,3 proc. (przy cenie 80 mln zł) i 7,8 proc. (przy 100 mln zł). Czy to się może opłacić? W 2007 r., w szczycie hossy DWS miał 96,6 mln zł przychodów i aż 40,3 mln zł zysku netto. Potem aktywa topniały, a wraz z nimi wyniki: w 2008 r. przychody wyniosły 46,8 mln zł, a zysk netto 8,2 mln zł. Według nieoficjalnych informacji w 2009 r. wynik był blisko zera.

— Przy tej skali działalności TFI jest w stanie osiągać 40 mln zł z tytułu opłaty za zarządzanie, z czego połowę musi oddać dystrybutorom. W przypadku synergii kosztowej można wypracowywać z tego 8 mln zł zysku netto — mówi osoba z branży.

To oznaczałoby przyzwoitą wycenę cena/zysk na poziomie 10-12. Ale synergie będą możliwe tylko wowczas, jeśli kupi je któreś z polskich TFI. Jeśli w grę wchodziłby zagraniczny gracz, to słono by przepłacił. Właściciele Quercusa za zbudowanie TFI z aktywami na poziomie 1 mld zł zapłacili 6 mln zł.

— Ale powtórzenie tego sukcesu byłoby bardzo trudne, szczególnie w przypadku instytucji, która nie jest w Polsce znana. Przejmując od razu, kupuje aktywa, umowy z dystrybutorami i ludzi — mówi nasz informator.

Ale nie tylko targi o cenę wydłużają negocjacje.

Trupy w szafie

Według naszych informacji sporo uwagi poświęcane jest odpowiedzialności za wiszące ryzyko. DWS ma za sobą wpadkę z inwestycją w trefne obligacje (nagłośnioną przez "PB"), za którą nadzorca już w trakcie procesu sprzedaży nałożył 0,8 mln zł kary. A to ponoć nie koniec postępowania KNF. Kary otwierają też drogę do potencjalnych roszczeń ze strony klientów m.in. instytucji, które mają w DWS PPE. Kto miałby płacić ewentualne odszkodowania?

Wielu na rynku zastanawia sposób, w jaki Niemcy prowadzą proces sprzedaży. Nie wysłali szerokiego zaproszenia do składania ofert, lecz bardzo selektywnie do kilku instytucji. Według naszych informacji, jednym z pominiętych była Opera TFI, która w 2009 r. przejęła SEB. Mimo to złożyła ofertę, i to wiążącą, ale została zignorowana. O to, by brać udział w procesie, ostro starać musiał się również Skarbiec, choć wcześniej głośno mówił o zapędach konsolidacyjnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu