Sprzedaż za granicą nie zawsze musi się opłacać

Monika Niewinowska, Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2002-12-09 00:00

Nowoczesna technologia i doświadczona załoga umożliwiają szybką produkcję wysokiej jakości wyrobów. Zdaniem Waldemara Grochowskiego, prezesa przedsiębiorstwa Brokat, wykorzystanie tych dwóch czynników pozwala na sprawną realizację nawet najtrudniejszych zleceń.

Fabryka Okien Brokat w ciągu 11 lat swojej działalności zdołała otworzyć własne przedstawicielstwa na terenie całej Polski. Jednak spółka stara się także zdobywać rynki zbytu współpracując z firmami pośredniczącymi w transakcjach. Oprócz samych zakupów, Brokat oferuje klientom doradztwo i szkolenie w zakresie obsługi i konserwacji okien.

— Mimo trudnej sytuacji rynkowej, staramy się być konkurencyjni, i to na wszelkich możliwych obszarach: od atrakcyjnych cen do wysokiej jakości oferowanych produktów. Staramy się przy tym zachowywać elastycznie, tak aby nadążać za zmieniającymi się warunkami polskiego rynku — mówi Waldemar Grochowski.

W tym roku firma kupiła za blisko 750 tys. EUR jedną z najnowocześniejszych w Europie maszyn do produkcji okien PCV.

— Natomiast na konkretne plany inwestycyjne na 2003 r. trzeba jeszcze zaczekać. Wszystko zależy od rozwoju sytuacji na rynku — twierdzi Waldemar Grochowski.

Spółka stosuje system zarządzania jakością na wszystkich etapach produkcji.

— Działanie zgodnie z procedurami systemu pozwala praktycznie wyeliminować wady w wyrobach opuszczających produkcję — mówi Waldemar Grochowski.

Przyznaje on jednak, że przy poszukiwaniu nowych możliwości zbytu, firma nie jest zainteresowana pozyskiwaniem klientów za granicą.

— Rynek zachodni jest bardzo wymagający. Natomiast w przypadku wschodniego, polska firma nie ma możliwości zaistnienia, jeśli nie ma odpowiednich układów. Zagranica nie jest więc dla nas atrakcyjna. Nawet jeśli oferuje się dobry produkt, nie uniknie się sporych problemów. Dlatego ograniczamy się tylko do kraju. Nie chcemy marnować czasu ani pieniędzy na pozyskiwanie zagranicznych klientów — tłumaczy Waldemar Grochowski.