Szkolenia nie muszą być nudne.
Współczesna technologia dostarcza tak wielu sposobów na ich uatrakcyjnienie, że
barierą czasami bywa jedynie wyobraźnia wykładowcy.
Wykład w czystej formie, przygotowany metodą „gadającej głowy”, powoli staje się przeżytkiem. Tradycyjne, teoretyczne, ale przez to nudne, wyłuszczanie słuchaczom tematu jest zastępowane przez niestandardowe zajęcia, w trakcie których kładzie się większy nacisk na praktykę. Już wiele lat temu stwierdzono, że nauczanie jest bardziej efektywne, gdy możliwy staje się interaktywny kontakt pomiędzy prowadzącym a uczestnikami zajęć. Dzieje się tak, ponieważ praktyka pozwala na przyswojenie znacznie większej ilości informacji — student osobiście zaangażowany w naukę jest bardziej zainteresowany tematem i dzięki temu więcej wynosi z zajęć niż bierny słuchacz. Jeśli więc wykładowca decyduje się wyjść poza schemat „mówiący nauczyciel — słuchający uczeń”, ma wówczas do dyspozycji tysiące narzędzi, miejsc, rekwizytów, materiałów pomocniczych, i co najważniejsze — swoją wyobraźnię.
Uczyć, bawiąc
— Klasyczny wykład ma swoje plusy. Mocną jego stroną jest aspekt teoretyczny — uczestnicy mogą otrzymać rzeczywiście rzetelną wiedzę. Problem polega jednak na tym, że słuchacze nie mogą później znaleźć na własną rękę pomysłu na wdrożenie tej teorii w życie zawodowe. Jeśli zastosujemy natomiast inną metodykę — warsztatową, polegającą na odgrywaniu ról, to dajemy uczestnikom przybliżenie do realiów. Oczywiście na sali treningowej trudno mówić o pełnym symulowaniu rzeczywistości zawodowej, ale uczestnicy mają dzięki temu możliwość sprawdzenia się w działaniu — mówi Leszek Greń, psycholog biznesu, dyrektor generalny Greń Communication.
Aby do uczestnika szkolenia rzeczywiście dotarło jak najwięcej informacji i żeby nabrał on praktycznych umiejętności potrzebnych w zawodzie, kluczową sprawą staje się więc forma przekazu, a nie tylko sam przekaz. A sposobów prowadzenia zajęć jest mnóstwo.
— Obecnie stosuje się bardzo wiele różnych rodzajów szkoleń. Powszechne są na przykład ćwiczenia, podczas których grupa pracuje nad wspólnym tematem (case study). Dodatkową wartością dla uczestników może być omawianie zagadnień lub konkretnych zadań, z jakimi spotykają się w swoim codziennym życiu zawodowym. Częstym elementem są również dyskusje, w trakcie których uczestnicy dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniami, a rolą prowadzącego jest wydobycie istoty problemu i odpowiednie ukierunkowanie oraz podsumowanie dyskusji — wylicza Michał Chlebowski z Ernst & Young Academy of Business.
Ostatnio nową, cieszącą się dużym zainteresowaniem, formą prowadzenia szkoleń są tzw. strategiczne gry biznesowe, często wykorzystujące metody RPG (role-playing game — gra, w której uczestnicy wcielają się w role fikcyjnych postaci). Skomplikowane zagadnienia takie jak strategia, finanse czy zasady ekonomii można w ten sposób przekazać w formie zabawy. W takiej formie przekazywania wiedzy i umiejętności występuje również element rywalizacji zespołów, co dodatkowo powoduje wzrost zaangażowania i zainteresowania uczestników.
Zabawki dla wykładowcy
Poza wyborem odpowiedniej formy zajęć wykładowca ma w dzisiejszych czasach do dyspozycji także liczne przyrządy i materiały pomocnicze, które również znacząco wpływają na atrakcyjność warsztatów.
— Obecnie zajęcia urozmaicane są poprzez wprowadzanie ogromnej ilości sprzętu technicznego. Rzutnik multimedialny jest już właściwie standardem. Na typowych szkoleniach interaktywnych, dotyczących rozwijania wybranych umiejętności interpersonalnych, powszechnie stosuje się na przykład sprzęt audiowizualny do odtwarzania filmów czy nagrywania ćwiczeń kamerą wideo. Forma ta szczególnie dobrze sprawdza się podczas szkoleń, których uczestnicy uczą się negocjacji, komunikacji, asertywności, przywództwa czy rozwiązywania konfliktów — dodaje Michał Chlebowski.
W ostatnich latach, w związku z coraz szerszym dostępem do internetu, bardzo szybko rozwijają się szkolenia e-learningowe. Za pomocą kursów internetowych uczy się obecnie prawie wszystkiego. E-learning obniża koszty szkoleń, ale wymaga od kursantów ogromnej samodyscypliny i motywacji, czyli cech, których osobom uczącym się najczęściej niestety brakuje. Ponadto żaden komputer nie zastąpi personalnego podejścia wykładowcy do ucznia. Dlatego właśnie w ostatnim czasie karierę robi także metoda „blended learning”, łącząca tradycyjne formy szkoleniowe z wykorzystaniem e-learningu. Szkolenia internetowe dostarczają wówczas niezbędnych podstaw teoretycznych danego zagadnienia, a w trakcie właściwego szkolenia prowadzonego przez wykładowcę czy trenera prawie cały czas poświęca się już na samą praktykę.
Sposobów na zwiększenie atrakcyjności jest więc bardzo wiele.
— Możliwości kończą się właściwie na granicach naszej wyobraźni. Niecodzienne może być zarówno miejsce, jak i forma zajęć. Możemy sobie wyobrazić na przykład warsztaty w samolocie prowadzone z wykorzystaniem technik programowania neurolingwistycznego, zakończone skokiem na spadochronie i konkursem na jego najpóźniejsze otwarcie. Co prawda w tym przypadku akurat wartość dodana przekroczy wartość merytoryczną, a ważne jest, żeby jednak forma nie przerastała treści — podsumowuje Adam Niedziółka, dyrektor działu szkoleń firmy konsultingowej BDO.
Marzyciel
Jednak narzędzia i środki, którymi posługuje się wykładowca, to nie wszystko. Równie ważne są predyspozycje samego prowadzącego — jego osobowość, charyzma, kreatywność, sposób mówienia. Nawet w czasach, gdy jedyną formą zajęć były wykłady, zdarzali się wykładowcy, którzy potrafili uczynić ze swojego wystąpienia prawdziwe wydarzenie, coś więcej niż tylko kolejną bezduszną prelekcję.
— Żaden, nawet najnowocześniejszy, sprzęt nie wystarczy do przeprowadzenia ciekawych, niestandardowych zajęć. Potrzebny jest jeszcze wykładowca, który — oprócz posiadanej wiedzy merytorycznej — będzie również dzięki swojej wyobraźni potrafił wykorzystywać możliwości drzemiące w tych nowinkach technologicznych — sumuje Michał Chlebowski.