Średnio milion za wycofany kuter

Mira Wszelaka
opublikowano: 2005-01-10 00:00

Rybacy podpisali 182 umowy. Na wysokość wypłat nie mogą narzekać. Niewielu wie, że UE rekompensuje też utratę zajęcia.

Coraz większa liczba rybaków sięga po unijne pieniądze. W placówkach Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa zarejestrowano już 354 wnioski, z czego 222 (za 255,3 mln zł) dotyczy złomowania kutrów i łodzi, cztery budowy nowych statków, pięć modernizacji, dziesięć chowu i hodowli ryb oraz zaledwie 69 utraty miejsca pracy. Biorąc pod uwagę, że przeciętnie na każdym kutrze jest zatrudnionych około czterech osób, to wyjątkowo mała liczba.

Najwięcej wniosków o kasację złożono w województwie zachodniopomorskim — 113, nieco mniej w pomorskim — 96, i jedynie 13 w warmińsko-mazurskim. Według szacunków, do wycofania powinno zostać zgłoszonych jeszcze około 50 kutrów.

Sprawnie przebiega też proces podpisywania umów z agencją, finalizujący wycofywanie jednostek. Szczególne nasilenie nastąpiło w ostatnich dniach 2004 r.

— Rybacy podpisali już 182 umowy na kwotę 192,1 mln zł — mówi Lech Kempczyński, zastępca dyrektora departamentu rybołówstwa w resorcie rolnictwa.

Z prostego rachunku wynika, że za jednostkę rybak dostaje ponad 1 mln zł.

Pośpiech wynikał z konieczności rejestracji jednostek w 2005 r., które jest dość kosztowne. Unia nie przewiduje bowiem rekompensat za nie używane kutry. Pierwsze pieniądze powinny trafić do rybaków wiosną.

Za wycofanie kutra właściciel może otrzymać nawet 250 tys. EUR. W sumie do 2006 r. Unia przeznaczyła na ten cel około 100 mln EUR. Według szacunków resortu rolnictwa, spośród 400 kutrów i około 260 łodzi likwidacji ma ulec około 40 proc. Rybacy mają też możliwość wycofania jednostki, sprzedając ją do kraju trzeciego, czyli poza Unię (z wyłączeniem krajów kandydujących). W tym przypadku mogą liczyć na 70 proc. rekompensaty z Unii i dodatkowo zainkasować pieniądze za sprzedaż. Jednostki, które mogą skorzystać z tego rozwiązania, nie mogą mieć mniej niż 10 i więcej niż 30 lat.