Środa na GPW pod znakiem zapytania

Konrad Sobiecki
opublikowano: 2009-03-25 08:24

Ciężko mówić o wzrostach na GPW kiedy nie sprzyja im atmosfera panująca na zagranicznych giełdach.

Wczorajsza sesja na Wall Street należała do sprzedających. Po poniedziałkowej szarży byków, można było się oczekiwać, że inwestorzy pokuszą się o realizację zysków. Tak też się stało. Jednakl korekta poniedziałkowego wybicia nie była zbytnio dotkliwa. Tym razem euforii nie wzbudziły przemówienia Bena Bernanke i Timothy Leithnera (przewodniczący Banku Rezerw Federalnych w Nowym Jorku), dotyczące zwiększenia regulacji i kontroli nad instytucjami finansowymi.

Spośród wszystkich sektorów najwięcej straciły spółki finansowe. Na rynku pojawia się coraz więcej obaw czy plany Timothy Geithnera, sekretarza skarbu przełożą się na wyniki banków. Na zakończenie DJ spadł o 1,5 proc., S&P 500 oddał 2 proc. (obrabiając poziom 800 punktów), a Nasdaq stracił 2,4 proc.

Widać, że póki podjęte działania rządowe nie przełożą się realnie na wyniki amerykańskich spółek i gospodarkę, nie można mówić o trwałej poprawie nastrojów. Na środowej sesji światło dzienne ujrzą kolejne istotne dane makro. I tak o godzinie 10 odczytany zostanie niemiecki indeks instytutu Ifo. Prognozy mówią o dalszym spadku do 82,5 punktów.

Natomiast na półtorej godziny przed zakończeniem sesji na Książęcej, napłyną do nas wieści z amerykańskiego rynku nieruchomości.

Czy ponownie nas zaskoczą? Ostatnie informacje zdawały się sygnalizować, że kryzys na rynku nieruchomości powoli dobiega końca. Znacznie powyżej prognoz wzrosła bowiem ilość rozpoczętych budów domów oraz liczba złożonych wniosków o kredyt hipoteczny. Jeżeli dane pozytywnie zaskoczą i na dzisiejszej sesji – końcówka notowań na GPW będzie należeć ponownie do kupujących.