Tylko początek sesji na Wall Street zapowiadał spokojną środę. Z każdą godziną geopolityczne zawirowania i kilka niepokojących wydarzeń w spółkach brało jednak górę nad ciągle dobrymi wynikami kwartalnymi blue chipów.
Napięcie w Iraku i pozostałych krajach arabskich rośnie, co nie sprzyja nastrojom na Wall Street. Na dodatek rynki zaczynają obawiać się coraz silniejszego dolara, który może pogorszyć wyniki międzynarodowych korporacji, oraz rosnących cen surowców. Te ostatnie dla są szkodliwe dla producentów, ale sprzyjają producentom. Właśnie dlatego aluminiowy Alcoa był w środę najsłabszym blue chipem. Rynek nerwowo zareagował na wypowiedzi premiera Chin, który chce schładzać tamtejszą gospodarkę, obecnie czołowego odbiorcę metali.
Blisko 30 proc. wyparowało z portfeli udziałowców Nortel Networks. Kanadyjski producent sprzętu telekomunikacyjnego zwolnił prezesa i dwóch czołowych menedżerów po wykryciu błędów w księgach. Zaowocowały one skorygowaniem ubiegłorocznych zysków o 50 proc. w dół i opóźnieniem w podaniu wyników I kwartału.
O kilka procent spadł kurs Micron Technology. To reakcja rynku na obniżenie przez Smith Barney z „kupuj” do „sprzedaj” rekomendacji dla producenta pamięci komputerowej.
Na słabym rynku wyróżniały się papiery Boeinga i McDonald’s. Producent samolotów i sieć barów podały dobre wyniki kwartalne. Pierwsza ze spółek podwyższyła też prognozy zysków na 2004 i 2005 r.
Lekko w górę poszły notowania Comcast, choć operator kablowy podał wyniki poniżej oczekiwań. Rynek ucieszyła jednak ostateczna rezygnacja spółki z przejęcia koncernu Walta Disneya za 48 mld USD. Nowym obiektem zainteresowania Comcastu jest bankrutująca Adelphia.
ONO