Choć w czerwcu 2023 r. średnie ceny najmu w Polsce były o 10 proc. wyższe niż rok wcześniej, w odniesieniu do maja zwyżka wyniosła zaledwie 0,5 proc. – podaje Otodom Analytics.
Największe wzrost odnotowano w Kielcach, Rzeszowie i Trójmieście, odpowiednio o 3,8 proc., 2,2 proc. i 1,6 proc. Co jednak ciekawe, w stolicy woj. świętokrzyskiego średnie czynsze były w czerwcu wciąż najniższe i wynosiły 1,8 tys. zł. Około 2 tys. zł trzeba było zapłacić za wynajem w Olsztynie i Bydgoszczy. W przypadku Katowic, Lublina, Poznania i Rzeszowa było to ok. 2,5 tys. zł.

Najdroższa była tradycyjnie Warszawa, ze średnią na poziomie ok. 5 tys. zł.
- W ciągu ostatnich dwóch lat średnie kwoty najmu wzrosły o ok. 35 proc., do czego przyczyniła się wysoka inflacja powodująca podwyżki kosztów eksploatacyjnych mieszkania, a także zwiększone zainteresowanie najmem po wybuchu wojny w Ukrainie. Najemcy w obliczu ograniczonego wyboru ofert mieszkań na wynajem oraz w obawie przed utratą aktualnego kontraktu decydowali się pozostać przy najmie, nawet jeśli nowe warunki cenowe nie do końca im odpowiadały. W tym roku jednak wybór jest o połowę większy niż przed rokiem. Ostatnio tak dużo ofert było dostępnych pod koniec 2021 r. – tłumaczy Karolina Klimaszewska, analityczka Otodomu.
O powrocie normalności mówi także Bartosz Turek, główny analityk HREIT.
– Czerwcowa oferta jest już zbliżona do tej przedwojennej, co oznacza większą dozę normalności. Z jednej strony najemcy znowu mają wybór i nie są skazani na przyjmowanie każdej oferty. Z drugiej jednak strony, nie ma co popadać w huraoptymizm. Wciąż daleko nam do sytuacji z 2020 r., gdy najemcy byli górą do tego stopnia, że to właściciele mieszkań ich szukali, a nie odwrotnie - przypomina Bartosz Turek.
Zwraca także uwagę, że jeszcze w 2022 r. czynsze urosły na największych rynkach o 20-25 proc. Teraz jest stabilnie.
– W ostatnich miesiącach doszło nawet do drobnej, krótkotrwałej korekty. Przy tym trzeba mieć świadomość, że trudno liczyć na powrót czynszów do poziomów sprzed wojny. Dwucyfrowa inflacja, wzrost wynagrodzeń i wyższe koszty utrzymania nieruchomości powodują, że potencjał do spadku czynszów jest ograniczony – mówi Bartosz Turek.
