Stalexport zajmie się wyłącznie handlem

Maria Trepińska
opublikowano: 2001-06-06 00:00

Stalexport zajmie się wyłącznie handlem

Zarząd Stalexportu opracował strategię funkcjonowania spółki. Zakłada ona docelowo ograniczenie grupy kapitałowej wyłącznie do części handlowej i firm dystrybucyjnych. Wszystkie pozostałe aktywa przewidziane są do restrukturyzacji i sprzedaży. Przygotowano już memoranda informacyjne w sprawie zbycia akcji Huty Ostrowiec i Huty Szczecin.

Rada nadzorcza Stalexportu zaakceptowała opracowaną przez zarząd spółki strategię restrukturyzacji grupy kapitałowej, w skład której wchodzą m.in. huty oraz spółki złomowe. Po jej zrealizowaniu firma całkowicie zmieni oblicze. Zajmie się wyłącznie działalnością handlową na rynku krajowym i zagranicznym.

Oznacza to, że w najbliższym czasie zostaną wystawione na sprzedaż wszystkie aktywa nie związane z działalnością handlową.

— Zachowamy jedynie udziały w spółkach dystrybucyjnych —ujawnia Emil Wąsacz, prezes Stalexportu.

Zarząd Stalexportu chce, by spółka prowadziła działalność wyłącznie handlową.

Cele strategiczne

— Decyzja zarządu jest jednoznaczna. Docelowy model to: Stalexport matka, firma w Katowicach, oraz sieć dystrybucyjna w kraju. Pozostała działalność ma być wyłączona z grupy kapitałowej. Udziały lub akcje firmy w spółkach oraz zbędny majątek i nieruchomości zostaną sprzedane. Ma to na celu przede wszystkim obniżenie kosztów kredytowania oraz uzyskanie swobody handlowej — wyjaśnia Emil Wąsacz.

W praktyce oznacza to zrobienie olbrzymich porządków w Stalexporcie. Dotyczyć one będą wszystkich sfer dotychczasowej działalności. W giełdowej spółce przewiduje się redukcję około 38 proc. załogi oraz sprzedaż aktywów, które stanowią obciążenie dla funkcjonowania Stalexportu. Podpisana została już wstępna umowa na sprzedaż spółki Stalexport Odlewnia Rur. Zarząd firmy negocjuje sprzedaż pakietu kontrolnego Huty Ostrowiec, a później Huty Szczecin.

— Spółki, które przewidujemy do zbycia nie zostaną pozostawione samemu sobie. Będziemy w nich przeprowadzać procesy restrukturyzacyjne mające na celu pomniejszenie wszelkich zagrożeń dla Stalexportu oraz podwyższenie ich wartości przy sprzedaży — dodaje Emil Wąsacz.

Przeprowadzona po objęciu przez Emila Wąsacza funkcji prezesa analiza płynności finansowej, zrealizowanych inwestycji i możliwości spłaty zadłużenia spółki wykazała, jego zdaniem, konieczność utworzenia przede wszystkim rezerw na działalność inwestycyjną.

Audytor zbadał

— Nastąpiła trwała utrata wartości kapitałów w Hucie Ostrowiec i nie ma możliwości odzyskania zaangażowanych środków. Podobna sytuacja jest w Elstalu-Łabędy i innych podmiotach należących do grupy, chociaż w mniejszym stopniu. Poza tym audytor, który badał spółkę, ujawnił, że Stalexport ma bardzo dużo zobowiązań pozabilansowych, szczególnie na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej — wylicza Emil Wąsacz.

W efekcie Stalexport musiał utworzyć około 700 mln zł rezerw. Spółka zamknęła 2000 r. stratą 578 mln zł.

— Tak wysoka strata spowodowała konieczność stworzenia programu restrukturyzacji spółki i to o głębokości proporcjonalnej do występujących zagrożeń. W konsekwencji oznaczało to konieczność zmiany strategii — mówi prezes Stalexportu.

Prezes Wąsacz jest przekonany, że firmy handlowe dobrze funkcjonują tylko wtedy, kiedy mają swobodę handlową, czyli kupują tam, gdzie najtaniej, a sprzedają tam gdzie najdrożej.

— Tymczasem Stalexport, wprowadzając do grupy kapitałowej huty i ich wyniki do bilansu skonsolidowanego, znalazł się w pułapce. Huty niewydolne, mające wysokie koszty produkcji oferowały swój towar, a Stalexport musiał go kupować. Gdyby nie kupował, pogarszałby ich sytuację. Kupując narażał się na otrzymywanie płatności w późniejszym czasie — tłumaczy Emil Wąsacz.

W ocenie prezesa Wąsacza, wszystkie inwestycje w podmioty hutnicze z grupy kapitałowej były nietrafione. Część zakładów została przyjęta w procesie postępowań ugodowych. Dotyczy to m.in. Huty Ostrowiec, Stalexportu Odlewni Rur oraz spółek złomowych.

— Również nowe inwestycje, jak Elstal-Łabędy, należy uznać za nie trafione. Inwestowanie w producenta, który będzie wytwarzał towar o nadmiernej podaży zawsze będzie się wiązało z kłopotami ze zbytem — kwituje Emil Wąsacz.

Rozmowy z bankami

Zarząd Stalexportu w maju 2001 r. podjął rozmowy z bankami na temat zamiany zadłużenia krótkoterminowego na długoterminowe.

— Banki od pewnego czasu zdawały sobie sprawę, że w Stalexportowi potrzebny jest głęboki proces restrukturyzacji, który pozwoli wyłączyć spółki produkcyjne. Banki podeszły jednak z dużym zrozumieniem do naszych problemów. Uzgodniliśmy, że w najbliższym czasie przygotujemy biznes — plan funkcjonowania Stalexportu na najbliższe lata. Jeśli znajdzie on akceptację, to sądzę, że giełdowa spółka po restrukturyzacji będzie nadal funkcjonowała, choć może nie w tak dużej skali. Zainwestowanie w podmioty trwale generujące straty musiało się w pewnym sensie skończyć katastrofą — podkreśla Emil Wąsacz.