Zarząd Stalexportu, którym kieruje Emil Wąsacz, złożył w środę w katowickim sądzie wniosek o otwarcie postępowania układowego. Przeprowadzona analiza ekonomiczno - finansowa pozwala zakładać, iż spółka jest w stanie w pełni zrealizować postanowienia proponowanego układu - podała spółka w czwartkowym komunikacie.
Zarząd spółki podał, że podjął wiele decyzji i działań mających na celu głęboką restrukturyzację holdingu. Komunikat wylicza tu:
- wycofanie się z finansowania działalności produkcyjnej oraz stopniowa sprzedaż spółek hutniczych i złomowych,
- sprzedaż innych aktywów, nie związanych z podstawową działalnością spółki,
- intensyfikację windykacji należności,
- wdrożenie programów sanacyjnych we wszystkich spółkach grupy (z naciskiem na redukcję zatrudnienia i majątku nieprodukcyjnego),
- racjonalizację działalności handlowej z uwzględnieniem najbardziej rentownych kanałów dystrybucyjnych,
- konsolidację i wzmocnienie sieci dystrybucyjnej poprzez fuzję oraz rozbudowę przetwórstwa wyrobów hutniczych,
- redukcje kosztów ogólnozakładowych i ograniczenia zatrudnienia w spółce o ok. 40 proc. (150 osób na 388 zatrudnionych - do końca 2001r.).
Zarząd Stalexportu rozpoczął w ostatnich tygodniach herkulesowe zadanie uzdrowienia sytuacji spółki. W jej ramach ma nastąpić ograniczenie aktywności firmy jedynie do działalności handlowej i dystrybucyjnej. Pozostałe aktywa grupy kapitałowej mają zostać sprzedane.
Zmiana strategii spółki wiąże się z jej kłopotami, których przyczyna tkwi w obciążeniu rachunku przez borykające się z kłopotami finansowymi spółki, głównie huty.
- Stalexport, wprowadzając do grupy kapitałowej huty i ich wyniki do bilansu skonsolidowanego, znalazł się w pułapce. Huty niewydolne, mające wysokie koszty produkcji oferowały swój towar, a Stalexport musiał go kupować. Gdyby nie kupował, pogarszałby ich sytuację. Kupując narażał się na otrzymywanie płatności w późniejszym czasie — powiedział w wywiadzie udzielonym niedawno „Pulsowi Biznesu” Emil Wąsacz, prezes spółki.
Kłopoty Stalexportu nie skończą się jednak wraz z pozbyciem się części mniej atrakcyjnych aktywów.
Odrębny problem stanowi możliwość utracenia znacznej części przychodów spółki, która pochodzi z eksportu wyrobów stalowych. W tej dziedzinie dominującym partnerem Stalexportu jest Huta Katowice. Ta ostatnia zaś to osobny problem. Huta szuka szansy na przetrwanie w zdobyciu dużego inwestora zagranicznego. Pomyślna prywatyzacja Huty Katowice oznacza jednak możliwość osłabienia wyników Stalexportu. Trudno bowiem spodziewać się, aby zagraniczny inwestor eksportował wyroby HK za pośrednictwem polskiej spółki.
Najbliższe WZA Stalexportu, planowane na 29 czerwca, ma uchwalić podwyższenie kapitału akcyjnego spółki przez emisję 7,2 mln akcji serii E. Cała emisja skierowana zostanie do NFOŚ, który obejmie udziały w zamian za długi. Pakiet udziałów Stalexportu posiadanych przez NFOŚ wyniesie 35 proc.
MK