Stan finansów państwa zagraża złotemu

Marek Nienałtowski
opublikowano: 2003-08-29 00:00

Wczorajszej sesji na krajowym rynku walutowym na pewno nie można określić mianem emocjonującej. W ciągu dnia notowania naszej waluty nieznacznie spadły, a rytm wybijał rynek eurodolara. Kurs USD/PLN wzrósł z poziomu 3,9860 do 4,0160, a kurs EUR/PLN zwyżkował z 4,3300 do 4,3525.

Inwestorzy nie zareagowali w większym stopniu na środową decyzję Rady Polityki Pieniężnej o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie oraz na wypowiedzi jej członków, sugerujące, że koniec cyklu obniżek jest już bliski. Bogusław Grabowski z RPP ostrzegł, że dotychczas niska inflacja może rozpocząć wzrost i właśnie tym wytłumaczył środową decyzję rady. Do elementów przemawiających za ryzykiem wzrostu inflacji Bogusław Grabowski zaliczył niższą podaż żywności oraz osłabienie złotego, co z kolei może wpływać na wzrost cen detalicznych. Zwrócił również uwagę na pogłębiające się problemy sektora finansów publicznych. Jego zdaniem, nie można jednocześnie rozluźniać polityki fiskalnej i pieniężnej, bowiem może to zagrozić załamaniem się wzrostu gospodarczego w dłuższym okresie. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 4,0050 zł, a euro na 4,3525 zł.

Dziś zostaną opublikowane dane o bilansie na rachunku obrotów bieżących oraz wielkości eksportu i importu w lipcu. Rynek oczekuje deficytu na poziomie 63 mln EUR. Gdyby dane te okazały się lepsze od prognoz, złoty może zyskać nieco na wartości. Ale na krótko. W dalszym ciągu najbardziej prawdopodobne wydaje się, że w średniej perspektywie nasza waluta będzie słabnąć — przede wszystkim w wyniku niepewności co do stanu finansów państwa.

W Azji w pierwszej części czwartkowej sesji notowania japońskiej waluty zarówno do dolara jak i do euro wzrosły. Kurs USD/JPY zniżkował do poziomu 117,30, a kurs EUR/JPY spadł do 126,95. Inwestorzy postanowili zwiększyć zakupy japońskiej waluty pomimo obaw, że na rynku lada chwila może dojść do interwencji ze strony władz Japonii. W czwartek, po raz kolejny w ostatnich dniach, swoją obecność na rynku zaznaczył wiceminister finansów ds. międzynarodowych Zembei Mizoguchi. Tak jak w środę mówił, że zbyt silne zmiany na rynku są niepożądane. Zdania co do tego, czy na rynku doszło do interwencyjnej sprzedaży jenów, są jednak podzielone. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 117,42 JPY. Dziś opublikowane zostaną przez władze Japonii dane o interwencjach w sierpniu. Rynek ocenia, że ich wartość wyniosła 1-2 bln JPY.

W Europie, w oczekiwaniu na publikowane po południu dane ze Stanów Zjednoczonych, notowania europejskiej waluty do dolara spadły. Kurs EUR/USD zniżkował do poziomu 1,0811. Inwestorzy zwiększyli zakupy dolarów mając nadzieję, że informacje o amerykańskim PKB za II kwartał oraz o bezrobociu pokażą, że gospodarka USA kontynuuje dynamiczny wzrost. O godz. 10.00 Europejski Bank Centralny podał, że roczne tempo wzrostu podaży pieniądza w strefie euro w lipcu wyniosło 8,5 proc. Cztery i pół godziny później napłynęły dane z USA. Tempo wzrostu gospodarczego w II kwartale — jeszcze miesiąc temu szacowane na 2,4 proc. — zostało skorygowane w górę do 3,1 proc. Rynek oczekiwał 3 proc. Wydatki na obronność wzrosły w tym okresie o 45,9 proc., czyli w największym stopniu od 1951 r. Z kolei liczba nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych wzrosła do 394 tys. z 391 tys. po korekcie tydzień wcześniej. Po publikacji tych danych cena euro do dolara zaczęła wzrastać. Inwestorzy się zawiedli. Na rynku po cichu liczono, że wzrost PKB może być wyższy od oczekiwań. O godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,0868 USD.

Coraz więcej wskazuje na to, że oczekiwania na dalszy silny spadek kursu EUR/USD w kierunku poziomu 1,0500 trzeba będzie zweryfikować. Obecnie najbardziej prawdopodobne wydaje się, że w najbliższym czasie spadki notowań europejskiej waluty do dolara powinny wyhamować, a następnie ulec konsolidacji w szerokim zakresie 1,0750-1,1000.