Tuż przed sierpniowym długim weekendem Ryszard Krauze, właściciel Prokom Investments, zaserwował inwestorom giełdowym elektryzującą niespodziankę. Bioton, który budzi wielkie emocje wśród giełdowych inwestorów, poinformował wieczorem w komunikacie, że otrzymał informację o zawarciu umowy, „na podstawie której Prokom zobowiązał się zbyć na rzecz Windstorm Trading & Investments Limited (WT&I), podmiotu pozostającego pod wspólną kontrolą z Polpharmą, cały posiadany przez Prokom pakiet akcji spółki”.
Czy wspólna kontrola, o której mowa w komunikacie, oznacza, że Ryszard Krauze
pośrednio pozostanie udziałowcem Biotonu? Takie pytania zadawali na
internetowych forach inwestorzy giełdowi. Jerzy Starak, właściciel Polpharmy,
rozwiewa te wątpliwości w rozmowie z „Pulsem Biznesu”.
- To ja jestem
wspólnym ogniwem. Ryszarda Krauze, ani żadnej jego spółki, nie ma wśród
udziałowców WT&I – wyjaśnia Jerzy Starak.
Dodaje, że nie chciałby szerzej komentować transakcji, dopóki nie zostanie sfinalizowana, co nastąpi tak szybko, jak to będzie możliwe. W komunikacie Bioton napisał, że zostanie ona rozłożona w czasie, aby spełnić wymogi prawa o spółkach publicznych.
- Właśnie rozpoczynamy due diligence Biotonu. Sądzę, że to perspektywa miesiąca. Jeśli podczas badania nie wydarzy się nic niespodziewanego, sfinalizujemy umowę. Wolę jednak być ostrożny, bo mam świeżo w pamięci rozstanie z Gedeonem Richterem, z którym rozmowy też były bardzo zaawansowane – podkreśla Jerzy Starak.
Nauka biznesu
W zakupie Biotonu inwestor widzi biznesowy sens. Wierzy, że przyszłość branży farmaceutycznej to preparaty biotechnologiczne. Nie robi na razie przymiarek do współpracy między Biotonem a Polpharmą.
- To dwie inne bajki. Różne technologie, różny charakter inwestycji. Polpharma to dla mnie spółka strategiczna, a Bioton – inwestycja portfelowa. Niewykluczone, że w przyszłości pojawi się jakiś obszar współpracy między firmami, ale na razie nie ma o czym mówić – ucina inwestor.
Jerzy Starak nie zamierza pozbywać się Polpharmy. Prawny spór o nieskonsumowaną umowę z Gedeonem Richterem może potrwać, jego zdaniem, jeszcze 2-3 lata. A tymczasem właściciel nie szuka nowego partnera.
- Nie prowadzę żadnych rozmów w sprawie Polpharmy. Nie zamierzałem i nie zamierzam jej sprzedawać. Byłem zainteresowany połączeniem. Być może w przyszłości zrealizuję ten scenariusz, jeśli znajdzie się odpowiedni kandydat – komentuje Jerzy Starak.
W Biotonie nie wyklucza osobistego wejścia do rady nadzorczej. Nie planuje natomiast na razie zmian w zarządzie.
- Wydaje mi się, że zarząd dobrze pełni swoją funkcję, ale jeszcze za mało wiem o spółce, żeby składać wiążące deklaracje. Niewykluczone, że zdecyduję się sam zasiąść w radzie, żeby uczyć się biznesu biotechnologicznego – mówi inwestor.
Cena sukcesu
Przyszły właściciel największego pakietu w Biotonie wierzy, że spółce powiodą się prace nad rejestracją nowych preparatów biotechnologicznych, bo „przedsiębiorca musi być optymistą”. Z warunków transakcji, o których poinformował Bioton, wynika jednak, że ta wiara nie jest ślepa, a ryzyko niepowodzenia ma swoją cenę. Za 1,019 mld akcji spółki biotechnologicznej (33,31 proc.) WT&I zapłaci 450 mln zł, co oznacza wycenę na poziomie ponad 44 gr za akcję – o 5 proc. wyższą od ostatniego kursu zamknięcia. Umowa przewiduje kolejną płatność wynoszącą 50 mln zł, jeśli powiodą się prace nad rejestracją produktu zawierającego interferon beta. Adam Wilczęga, prezes Biotonu, spodziewa się, że procedura rejestracji leku, prowadzona przed londyńską agencją EMEA przez należącą do grupy spółkę BioPartners, zakończy się we wrześniu lub październiku. Firma ma szansę być jednym z czterech producentów interferonu beta na świecie. Jego dystrybucję w Europie chciałaby rozpocząć w II połowie 2009 r.