Od początku roku WIG wzrósł o 15 proc. W tym czasie najlepszy fundusz akcji polskich uniwersalnych powiększył portfele o prawie 22 proc., a najgorszy stracił 40 proc. W czołówce znalazły się produkty ze stajni Copernicusa, Quercusa, Noble Funds, BZ WBK i Avivy. Część z tych funduszy to starzy wyjadacze, którzy już od dłuższego czasu okupują szczyty tabeli. Nie zabrakło też miejsca na nowe gwiazdy i spektakularne powroty po latach. Przetasowania to efekt kapryśnej koniunktury na rynkach finansowych i roszad na stanowiskach zarządzających.



Allianz w odwrocie
W ostatnich latach oszczędzający zdążyli się przyzwyczaić do ponadprzeciętnych wyników funduszy akcyjnych TFI Allianz. W 2010 r. Allianz Akcji Plus zdystansował konkurencję wynikiem 38 proc., dwukrotnie bijąc wynik szerokiego rynku, a Allianz Akcji w spadkowym 2011 r. ograniczył straty do 14 proc., podczas gdy WIG zanurkował o 21 proc. Dobra passa funduszy skończyła się w marcu tego roku, po tym jak kilku kluczowych zarządzających opuściło pokład TFI Allianz i objęło stery w Ipopemie. Allianz Akcji Plus zarobił w tym roku zaledwie 1,6 proc., a Allianz Akcji jest 0,1 proc. pod kreską, przy średniej w grupie 10 proc.
Nic więc dziwnego, że klienci z funduszy odpływają — z Allianz Akcji Plus od marca wypłacono prawie 40 mln zł netto, a wartość aktywów na koniec października wynosiła nieco ponad 100 mln zł, podczas gdy jeszcze rok temu sięgała 170 mln zł. Nowi zarządzający — Paweł Małyska i Hubert Kmiecik — zabrali się już do naprawy wyników, jednak na efekty trzeba będzie trochę poczekać. Tymczasem na horyzoncie pojawiła się nowa gwiazda — Copernicus Akcji Dywidendowych. Fundusz zarobił od początku roku 22 proc., a kluczem do sukcesu było nie tylko inwestowanie w spółki dzielące się zyskiem, ale też postawienie pod koniec 2011 r. na firmy spoza WIG20.
— Wśród spółek, które bardzo dobrze zachowały się na początku roku i w największym stopniu zdecydowały o wyniku, były takie podmioty jak LPP, Eurocash czy Grajewo — ujawnia Bartosz Arenin, zarządzający funduszami Copernicus Capital TFI.
Osiągnięć Bartosza Arenina inwestorzy nie dostrzegli, bo od początku roku saldo sprzedaży funduszu wyniosło zaledwie 1,6 mln zł netto. Jedną z przyczyn może być słabo rozwinięta sieć dystrybucji oraz krótki okres działalności — fundusz uruchomiony został w maju ubiegłego roku.
Jednak ci, którzy nie załapali się na dotychczasowy zysk, mają jeszcze szansę to nadrobić — przekonuje zarządzający. Jego zdaniem, ta polityka inwestycyjna jest skuteczna nie tylko w czasach dekoniunktury, a okazały wynik nie będzie jednorazowym wyskokiem.
— Przykładem może być KGHM, który w ciągu ostatniego roku, po uwzględnieniu dywidendy, pozwolił akcjonariuszom zarobić prawie 100 proc. Warto zauważyć jednak, że również w czasie hossy z lat 2009-11 stopa zwrotu z akcji KGHM wyniosła 1000 proc., co stanowiło jedną z najwyższych stóp zwrotu na całym polskim rynku — mówi Bartosz Arenin.
Arka wraca, Quercus trzyma fason
Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI i zarządzający funduszem Quercus Agresywny, jest konsekwentny w swojej filozofii inwestycyjnej: nie próbuje odgadywać, w którą stronę pójdą rynki. Kieruje się analizą fundamentalną i aktywnie poszukuje niedowartościowanych spółek, głównie w segmencie średnich i mniejszych. Stara się, aby portfel był dobrze zdywersyfikowany. Jego polityka inwestycyjna od lat przynosi ponadprzeciętne stopy zwrotu. W 2009 r. fundusz, zarządzany przez Sebastiana Buczka, urósł o 56 proc., czyli o 10 pkt proc. więcej niż WIG, a w 2010 r. powiększył portfele o 31 proc., przy średniej w grupie nieco ponad 19 proc. W tym roku Quercus Agresywny zajmuje trzecie miejsce na podium, z wynikiem 18,2 proc. W odróżnieniu od lidera spod znaku Copernicusa Quercus przyciąga klientów jak magnes.
Od początku roku do Quercus Agresywny napłynęło ponad 150 mln zł netto i jest to jeden z najlepszych wyników sprzedażowych wśród funduszy akcji polskich uniwersalnych. Powód? Powtarzalność wyników. Klienci zawsze kupują historyczne stopy zwrotu, a Quercus rokrocznie jest w czołówce. Ten rok jest również udany dla klientów funduszy akcyjnych zarządzanych przez BZ WBK TFI. Credit Agricole Akcyjny i Arka BZ WBK Akcji po dwóch latach przerwy powróciły do czołówki z wynikami odpowiednio 17,5 proc. i 15,2 proc.
Ostatni raz fundusze te znalazły się na podium w 2009 r., kiedy zarobiły po 55 proc., przy średniej w grupie 40 proc. Później z firmy odeszło dwóch zarządzających — Błażej Bogdziewicz i Piotr Przedwojski — a stopy zwrotu funduszy poleciały w dół. W ubiegłym roku Arka zabrała się do gruntownego czyszczenia portfeli z niepłynnych spółek, które ciążyły na wynikach. Przyniosło to już pierwsze efekty.
— Ubiegły rok poświęciliśmy na przebudowę portfeli. Dobre wyniki to zasługa wielu mniejszych zakładów z rynkiem. Wynikowi sprzyjały także spółki zagraniczne, zwłaszcza tureckie, oraz brak lub niski udział spółek defensywnych, takich jak TPSA czy PGE — tłumaczy Szymon Borawski-Reks, zarządzający funduszami Arka.
Mimo poprawy wyników, z funduszu odpływają pieniądze. W tym roku z Arki BZ WBK Akcji wyparowało ponad 180 mln zł netto. Trudno się dziwić, bo przez ostatnie lata fundusz nie zarabiał. Aby zahamować odpływy, zarządzający musi udowodnić, że tegoroczny sukces nie jest dziełem przypadku. Inwestorzy docenili natomiast osiągnięcia Noble Fund Akcji, który przez ostatnie 3 lata zawsze plasował się powyżej średniej, ale nigdy nie znalazł się na podium.
W tym roku z wynikiem 18,3 proc. jest drugim najlepszym funduszem w grupie akcji uniwersalnych, a jego saldo sprzedaży od początku roku wyniosło ponad 80 mln zł. Andrzej Lis, zarządzający funduszem, tłumaczy, że kluczem do tegorocznego sukcesu jest konsekwentna polityka inwestycyjna.
— Nie jesteśmy łapaczami „górek” i „dołków”, nie zajmujemy się spółkami, które są modne, ale nie posiadają zdrowych fundamentów, i najważniejsza zasada — stoimy na stanowisku, że rynek ma rację, ale nie zawsze od razu. Nie boimy się inwestycji w spółki zagraniczne — mówi Andrzej Lis, zarządzający funduszami Noble Funds TFI.