Dzisiaj chorzy muszą być dobrego zdrowia, ponieważ zdarza się, by zdobyć przepisany lek, muszą odwiedzić nawet kilka aptek. Receptę na ich problemy znalazła warszawska spółka konsultingowa Goldenberry, która miesiąc temu zadebiutowała z portalem GdziePoLek.pl.

Pacjent na jego stronie wpisuje nazwę leku (zarówno na receptę, jak i bez niej) i swoją lokalizację, po czym wyszukiwarka wskazuje mu apteki, w których dany produkt jest dostępny i w jakich cenach. Projekt dopiero ruszył i obejmuje 20 aptek, następnych 80 jest w trakcie integracji. Użytkownicy otrzymują informacje o dostępności farmaceutyków, aktualizowaną maksymalnie co 10 minut.
Zainteresowane sieci
Plany portalu są ambitne — w ciągu roku liczba współpracujących aptek ma wzrosnąć nawet do 1 tys. (obecnie na rynku działa ok. 14 tys. aptek). Choć założyciele spodziewali się, że zainteresowane współpracą będą przede wszystkim indywidualne apteki, Maciej Jakubczyk, członek zarządu GdziePoLek.pl, informuje, że dotychczas największe chęci wykazują małe i średnie sieci.
— Oczywiście jesteśmy zainteresowani kooperacją zarówno z niezależnymi aptekami, jak i sieciami aptek — zastrzega Arkadiusz Poński, członek zarządu GdziePoLek.pl. Sieci będą mogły skorzystać jeszcze z dodatkowej usługi — ich klienci zamiast wyszukiwać leki w ogólnopolskiej wyszukiwarce, będą mogli użyć takiej, która sprawdzi dostępność leku w danej sieci, na jej własnej stronie internetowej.
— Są pierwsi zainteresowani. Dla jednej z sieci przygotowaliśmy już wersję testową — informuje Bartłomiej Owczarek, założyciel Goldenberry.
Nie tylko apteki
Obecnie trwa pilotaż i aptekarze nie płacą za udział w projekcie. To może się zmienić w przyszłym roku, choć jak zastrzegają autorzy pomysłu, nie będą to wysokie koszty.
— Szacujemy, że w przeliczeniu na jedną aptekę będzie to abonament w wysokości do 100 zł miesięcznie [niezależnie od tego, ilu chorych trafi do placówki dzięki przekierowaniom— red.]. Co istotne, właścicieleniezależnych aptek będą zwolnieni z opłaty — wyjaśnia Maciej Jakubczyk. W przyszłości spółka nie wyklucza współpracy z innymi podmiotami z szeroko pojętej branży healthcare, np. sieciami medycznymi.
— Mamy sporo pomysłów na rozwój portalu. Na przykład obok informacji o dostępności danego leku pojawiłaby się dodatkowa, o możliwości umówienia się na konsultację z wybranym lekarzem — informuje Arkadiusz Poński.
Prawna niepewność
Po miesiącu od debiutu portal ma 300 użytkowników dziennie. Aby sprawdzić nazwę, adres i dane kontaktowe apteki, wymagana jest rejestracja. W większości wypadków widoczna jest również cena, choć w przypadku leków refundowanych nie pełni ona roli konkurencyjnej — ustawa refundacyjna wprowadziła sztywne ceny na takie leki.
To między innymi skutki prawa wprowadzonego w 2012 r. zachęciły pomysłodawców do stworzenia portalu. Niskie ceny farmaceutyków w Polsce nakłoniły dystrybutorów i apteki do wywozu leków za granicę, również nielegalnie, stąd braki w niektórych aptekach i podróże pacjentów od apteki do apteki.
Co ciekawe, to nie leki deficytowe są dzisiaj najczęściej wyszukiwane w przeglądarce GdziePoLek.pl, ale m.in. środki antykoncepcyjne. Niewykluczone, że nowy portal będzie musiał pokonać prawny tor przeszkód. Ustawa refundacyjna zabroniła reklamy aptek, np. apteka nie może informować pacjentów, że można u niej kupić trudnodostępny lek przeciwzakrzepowy. Bartłomiej Owczarek zastrzega, że prawnicy dokładnie przeanalizowali przepisy i ani spółka, ani apteki nie łamią prawa, a portal świadczy indywidualną usługę weryfikacji dostępności leku dla zalogowanego pacjenta, a dane aptek nie są prezentowane publicznie.
OKIEM EKSPERTA
Najlepsze są proste pomysły
WOJCIECH PRZYŁĘCKI
partner w IQ Partners
Pomysł bardzo mi się podoba — jest prosty i użyteczny. Choć, jeśli pomyślimy o komercjalizacji i kwestiach prawnych, pojawia się kilka znaków zapytania. Po pierwsze, zakaz reklamy aptek może zniechęcić znaczną cześć z nich do współpracy. Po drugie, jeśli nie apteki, kto będzie płacił — czyli podstawowe pytanie, jak portal i aplikacja będą zarabiały. Oczywiście, można na początku zbudować masę, a dopiero później zastanawiać się, jak ją wykorzystać. Po drugie, widzę pewną rozbieżność między osobami korzystającymi z internetu a chodzącymi do apteki. Jednak, mimo tych wątpliwości, jest to jeden z ciekawszych projektów, o których słyszałem w ostatnim czasie.