Stawki za przewóz idą w górę

Marcin Bołtryk
opublikowano: 12-08-2010, 00:00

Gospodarka nabiera tempa, firmy notują wzrost zamówień. Rośnie zapotrzebowanie na usługi TSL i obawa o wydolność branży.

Operatorzy przygotowują klientów na podwyżki

Gospodarka nabiera tempa, firmy notują wzrost zamówień. Rośnie zapotrzebowanie na usługi TSL i obawa o wydolność branży.

W 2009 r. liczba frachtów międzynarodowych i krajowych drastycznie spadła. Spadły również stawki — niejednokrotnie poniżej faktycznych kosztów transportowych. Według raportu przygotowanego przez specjalistów z Coface Poland w 2009 r. zbankrutowało w Polsce 40 firm z tego sektora. Ponadto w ciągu ostatniego roku ceny oleju napędowego wzrosły o 19 proc. (porównując lipiec 2010 r. z lipcem 2009 r.).

Rosnącym kosztom działalności nie towarzyszyły podwyżki cen usług, co nie sprzyjało inwestycjom. Trudną sytuację potwierdzają kolejne spadki sprzedaży samochodów ciężarowych i dostwczych. W kwietniu 2010 r. sprzedano ich o 6,6 proc. mniej niż przed rokiem. Jednocześnie dostępność ciężarówek na niektórych internetowych giełdach ładunków spadła w I półroczu 2010 r. o ponad 26 proc.

— Następuje długo oczekiwane przebudzenie w gospodarce i pierwsze wzrosty. Mamy już sygnały pochodzące z sektora transportu międzynarodowego z krajów Europy Zachodniej o zbyt małej liczbie samochodów, przewoźników i kierowców w stosunku do potrzeb rynku i klientów. Dlatego już teraz niektórzy najwięksi operatorzy w Niemczech i Holandii podjęli decyzję o podwyżkach stawek za przewozy. Podobna sytuacja występuje w transporcie kontenerowym, w którym braki kontenerów już spowodowały dwucyfrowy wzrost cen od początku roku — mówi Janusz Anioł, dyrektor zarządzający Raben Polska.

Dodaje, że biorąc pod uwagę sytuację w transporcie drogowym, w drugiej połowie roku w Polsce można spodziewać się podobnych problemów z dostępnością samochodów i kierowców oraz reakcji rynku i operatorów TSL.

Będzie drożej

Wzrost stawek usług transportowych jest nieunikniony.

— Renegocjowane w 2009 r. umowy uwzględniające minimalną marżę, wzrost cen paliwa oraz brak samochodów, a także kierowców wpłynęły negatywnie na rentowność branży TSL. Dlatego nie wykluczamy, że sytuacja zmusi nas do wprowadzenia w najbliższych miesiącach podwyżek — mówi Janusz Anioł.

Wzrost kosztów operacyjnych przedsiębiorstw transportowych nie był w ostatnich latach zrównoważony tzw. dodatnią korektą cen.

— W wyniku kryzysu wymiana towarowa spadła i obniżył się popyt na przewozy. Firmy transportowe, wśród których wiele poniosło spore nakłady inwestycyjne, często kierowały też swoje pojazdy wyłącznie do obsługi krajów tzw. starej Unii, gdzie stawki za przewozy są nieco wyższe niż w Polsce — tłumaczy Piotr Krawiecki, dyrektor zarządzający DSV Road.

Obniżenie podaży taboru sprawiło, że sytuacja się odwróciła. Przewoźnicy uruchomili mechanizmy dostosowujące ceny do realnego poziomu kosztów.

— Z takim dostosowaniem cen mamy do czynienia nie tylko w Polsce, ale na całym unijnym rynku transportowym. Pierwszy etap korekty — podwyżki o 4-5 proc. — nastąpił w II kwartale 2010 r., kolejnego, o podobnej skali, należy się spodziewać od września — przewiduje Piotr Krawiecki.

Największe korekty cen dotyczą transportów całopojazdowych, ponieważ udział kosztów m.in. paliwa w cenie tego rodzaju usług jest najwyższy.

Bez litości

Wizja możliwych trudności z realizacją transportów (zwłaszcza w IV kwartale), spowodowanych poważnymi ograniczeniami dostępności taboru, zmienia podejście klientów do konieczności podwyżek.

— Aby zachować przejrzystość zmian cen, proponujemy klientom wprowadzenie do rozliczeń mechanizmów korygujących w postaci dodatku paliwowego (BAF) i walutowego (CAF) — wyjaśnia Krawiecki.

Dodaje, że klienci generalnie rozumieją decyzje o podwyższaniu cen, ponieważ znają sytuację na rynku.

— Niektórzy wyrażali obawy o wpływ wyższych stawek na konkurencyjność swoich produktów, ale zaakceptowali wzrost cen, aby zapewnić sobie dostępność środków transportu i zachować wysoką jakość usług. Dosłownie kilku zawiesiło na chwilę współpracę, żeby po krótkim czasie wrócić — rynek zaproponował im to samo, co my. Z kolei z firmami, które nie zgodziły się na urynkowienie cen, to my byliśmy zmuszeni zakończyć współpracę — podsumowuje Piotr Krawiecki.

Okiem praktyka

Podwyżka jest uzasadniona

Jacek Machocki, prezes Pekaes

Branża TSL dotychczas w znacznym stopniu lub w całości amortyzowała wzrost kosztów administracyjnych. Wraz z nakładającym się na to stałym wzrostem kosztów eksploatacyjnych (paliwa, płace, naprawy i obsługi) sprawiło to, że marże składające się na zysk przewoźników we wszystkich bez wyjątku gałęziach transportu od lat ulegały stałej erozji i przedsiębiorstwa nie są już w stanie akumulować wystarczającego kapitału zapasowego na wypadek spadku koniunktury czy zdarzeń losowych. Przykładem niech będzie chociażby kryzys ostatnich dwóch lat. Z powodu braku rezerw z rynku przewozowego w Polsce zniknęło kilkanaście tysięcy przedsiębiorstw. Wniosek nasuwa się sam: sektor nie może już brać na siebie dalszego wzrostu kosztów i musi przenieść je na ceny usług transportowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy