Parzenie kawy przez praktykantów to już przeszłość. Teraz staż w firmie ma przynieść korzyść obu stronom.
Właściwie na każdym kierunku student musi zaliczyć praktyki. Tak było kiedyś i jest teraz. Ale coś się zmieniło. Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych często staż lub praktyka polegały na przysłowiowym parzeniu kawy. A student był złem koniecznym. Nawet gdy robił coś pożytecznego, nie był dopuszczany do żadnych poważnych zadań. Dziś takie podejście odeszło do lamusa. Stażysta jest częścią zespołu, realizuje własne projekty. Bo staż ma przynieść korzyści obu stronom.
Przydatny stażysta
Po co komu praktykant? Okazuje się, że ma więcej atutów, niż mogłoby się wydawać.
— Programy praktyk są jednym z najskuteczniejszych narzędzi rekrutacyjnych. Dla kandydata to szansa na obeznanie się z zawodem: studenci, którzy odbyli staż mają już precyzyjny obraz pracy w danej branży i u konkretnego pracodawcy. W konsekwencji bardziej świadomie decydują się na pracę w firmie. Dla nas praktykanci są olbrzymim wsparciem, zwłaszcza w gorącym okresie. Oczywiście to inwestycja, ale wartość dodana, którą wnoszą studenci, jest bardzo cenna — podkreśla Małgorzata Kalisz, menedżer ds. rekrutacji w PricewaterhouseCoopers.
Podobnego zdania jest Małgorzata Wiesiołek ze Stowarzyszenia Autokreacja, koordynator programu „Cień menedżera”.
— Praktyki to okazja odbycia stażu w ciekawej firmie, zweryfikowania swojego wyobrażenia o przyszłym miejscu pracy. To również szansa odbycia po raz pierwszy pełnego procesu rekrutacji, prowadzonego przez profesjonalną firmę doradztwa personalnego, który pewnie każdy w swoim życiu zawodowym będzie miał okazję przechodzić — mówi Małgorzata Wiesiołek
— Proces rekrutacji na praktyki jest wieloetapowy, ale dzięki temu mamy gwarancję, że później będziemy mogli zaproponować stażyście pracę. A na tym nam zależy — dodaje Małgorzata Kalisz.
Sami lub z pomocą
Coraz więcej firm ma własne projekty stażowe albo korzysta z programów przygotowywanych przez niezależne organizacje. Jednym z nich jest „Cień menedżera”, organizowany przez Stowarzyszenie Autokreacja i Międzynarodowe Forum Liderów Biznesu Księcia Walii (IBLF). W Polsce „Cień menedżera“ działa od 1999 r. i wzbudza ogromne zainteresowanie zarówno wśród firm, jak i studentów. Idea jest prosta — stażysta ma być cieniem menedżera i uczyć się wszystkiego w praktyce, bez bezsensownego snucia się po korytarzach.
— Każdy praktykant ma swojego opiekuna — mentora, odpowiedzialnego za przebieg praktyki, który ma dzielić się swoją wiedzą z praktykantem, zapoznawać go z pracą w biznesie, uczyć fachu przez uczestnictwo w prowadzonych projektach — wyjaśnia Małgorzata Wiesiołek.
Firmy, które zdecydowały się przyjąć u siebie praktykantów, nie muszą się obawiać, że stażysta sobie nie poradzi. Studenci, którzy zgłaszają się do programu, przechodzą trójstopniowy proces rekrutacji. W pierwszym etapie kandydaci oceniani są na podstawie przesłanych CV i listów motywacyjnych, w kolejnym decyduje rozmowa kwalifikacyjna, prowadzona przez firmę rekrutacyjną Adecco. Trzecia faza to rozmowa kwalifikacyjna w firmie oferującej praktykę.
— Ideą programu jest zachęcenie szerokiej grupy studentów do możliwie wczesnego rozpoczęcia kariery zawodowej przez udział w praktykach. W programie uczestniczą zarówno międzynarodowe koncerny, jak i mniejsze firmy w całej Polsce. Są firmy, które prowadzą nabór nowych pracowników wyłącznie za pośrednictwem naszego programu — opisuje Małgorzata Wiesiołek.
I na potwierdzenie swoich słów przytacza dane. Do tegorocznej edycji programu „Cień menedżera” zgłosiło się 220 firm, które oferują ponad 1450 praktyk w 68 miastach. Miejsca dla stażystów znajdą się zarówno w dużych miastach, takich jak: Białystok, Lublin, Łódź, Katowice, Kraków, Warszawa, Wrocław i Toruń, jak i mniejszych, m.in. w Braniewie, Jaworze, Łańcucie, Dębicy czy w Ustrzykach Dolnych.
— Firmy nauczyły się, że o rekrutację najlepszych studentów warto zadbać jak najwcześniej. Ten, kto nie oferuje miejsc dla praktykantów, ryzykuje, że najlepsi studenci skierują się gdzie indziej — podsumowuje Małgorzata Kalisz.
Okiem eksperta
Praktyki to dobra inwestycja
Osoby trafiające na praktyki wnoszą wiele nowatorskich pomysłów, ciekawe spojrzenie
i energię, które przekładają się na wysoką jakość wykonywanej pracy. Wiele osób po zakończeniu praktyk zostaje z nami na stałe i podpisuje umowy
o pracę. Zdobycie doświadczenia w międzynarodowej firmie, poznanie interesujących ludzi, możliwość rozwoju — to najczęściej podkreślane korzyści z odbycia praktyk w naszej firmie.
Wiemy, że najlepszą metodą na rozwój jest zdobywanie doświadczenia w realizacji codziennych wyzwań. Ta zasada pozwala na czerpanie wzajemnych korzyści obu stronom: uczestnikom praktyk i firmie.
Elżbieta Makselon, specjalista ds. rekrutacji w firmie Masterfoods Polska