- Będziemy podejmować decyzję w sprawie znaczących inwestycji w produkcję energii w naszych zakładach – powiedział prezes Carlos Tavares. – Można jej oczekiwać w najbliższych tygodniach, jeśli nie dniach – dodał.
Wcześniej mówił, że koncern realizuje już szereg inicjatyw, które mają pozwolić mu przystosować się do ewentualnych niedoborów energii elektrycznej. Przyrównał sytuację drugiego europejskiego producenta samochodów do tej, z którą borykał się biznes japoński starając się wyjść z kryzysu po trzęsieniu ziemi i tsunami w 2011 roku.
Tavares powiedział, że jak dotąd Stellantis, oprócz dużo wyższych kosztów, nie doświadczył dużych trudności. Zasygnalizował, że w przypadku niedoborów energii elektrycznej koncern może ograniczyć działalność w momentach szczytowego popytu i np. produkować w weekend.
- Jeśli doda się chaos do chaosu to nie widać dużej różnicy – powiedział Tavares. – W tej branży mieliśmy już w ostatnich latach chaos wynikający z sytuacji zdrowotnej, chaos związany z łańcuchami dostaw, chaos regulacyjny, a obecnie chaos energetyczny – dodał.
