Stelmet liczy na wiatr

Spadek sprzedaży na rynku brytyjskim mocno odbił się na wynikach Stelmetu. Szefostwo spółki liczy na to, że najgorsze jest już za nią.

Wielka Brytania to najważniejszy z rynków, na których obecny jest producent i dystrybutor drewnianej architektury ogrodowej, spółka Stelmet z Zielonej Góry. I właśnie na Wyspach firma miała w minionym roku najwięcej problemów i zanotowała znaczny spadek sprzedaży.

Wyświetl galerię [1/2]

Stanisław Bieńkowski. Twórca i wieloletni prezes spółki Stelmet - piastuje tę funkcję od początku działalności firmy. Fot. ARC

— Wolumen skurczył się o prawie 10 proc. Przyczyniło się do tego wiele czynników, a jednym z nich była zmiana asortymentu przez jednego z głównych dystrybutorów produktów Stelmetu firmę Grange Fencing. Z tego powodu nie dokonywała ona kolejnych zakupów i wyprzedawała zapasy. Ponadto z powodu niskich temperatur sezon na brytyjskim rynku zaczął się wyjątkowo późno, bo dopiero w połowie maja. Silne wiatry, które są sprzymierzeńcem Stelmetu omijały natomiast znacznie obszary Wielkiej Brytanii — wyjaśnia Jakub Szkopek, analityk z DM mBanku.

W efekcie wyniki finansowe Stelmetu okazały się istotnie słabsze niż rok wcześniej. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży w roku obrotowym 2016/2017 (zakończył się 30 września) spadły do niespełna 538,1 mln zł, z 567,3 mln zł rok wcześniej. Zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej skurczył się w znacznie większym stopniu, bo do zaledwie 19,42 mln zł, podczas gdy w roku obrachunkowym 2015/2016 sięgnął 68,2 mln zł. Wobec osiągniętych wyników spółka nie planuje wypłaty dywidendy za zeszły rok. Nie wyklucza jednak, że podzieli się z akcjonariuszami zyskiem wypracowanym w tym roku.

— Mamy nadzieję, że już odbiliśmy się od dna w Wielkiej Brytanii, bo to było dla nas największe wyzwanie w zeszłym roku. Zakładamy, że na rynku brytyjskim będzie już szło w kierunku odwracania tendencji spadkowych i powrotu do wolumenu sprzed dwóch lat. Nadal jednak istnieje niepewność związana z brexitem — mówi Andrzej Trybuś, wiceprezes Stelmetu.

Również zdaniem Jakuba Szkopka teraz sytuacja firmy jest zupełnie inna: Grange Fencing po zmianie asortymentu znowu uzupełnia zaopatrzenie, a co kilka tygodni słyszy się o kolejnym huraganie, który nawiedza Wyspy.

— Oba te czynniki powinny mieć pozytywny wpływ na biznes spółki — uważa analityk z DM mBanku.

Specjalista zauważa też, że Stelmet pozyskał w Wielkiej Brytanii nowych klientów, wchodzi do kolejnych sieci handlowych i to będzie sprzyjać wzrostowi sprzedaży w kolejnym sezonie. Pamiętać jednak należy, że wciąż jest jedno poważne ryzyko.

— Nadal istnieje niepewność związana z brexitem — ostrzega Andrzej Trybuś. W przeciwieństwie do sytuacji na Wyspach sytuacja Stelmetu w Europie kontynentalnej była całkiem niezła. — Wolumen sprzedaży w Niemczech wzrósł o ponad 10 proc., we Francji o kilka procent. W Polsce wzrost był zaskakująco wysoki, bo sięgnął 12 proc. — dodaje analityk. Zdaniem Jakuba Szkopka, istnieją szanse na wzrost organiczny spółki, a oczekiwane przez zarząd zwiększenie wolumenu sprzedaży w tym roku w Wielkiej Brytanii jest uzasadnione. — To może być początek zwyżki. Spodziewam się, że w 2019 r. w Wielkiej Brytanii sprzedaży skoczy nawet o 15 proc. w Niemczech o 10 proc., a we Francji o 6 proc. Na rodzimym rynku liczyłbym na 5 proc. — dodaje Jakub Szkopek.

Wydana przez DM mBanku we wrześniu zeszłego roku rekomendacja „kupuj” z ceną docelową 28,94 zł pozostaje więc w mocy. Stelmet planuje w bieżącym roku obrotowym przeznaczyć na inwestycje (także odtworzeniowe) 39,4 mln zł. Nie wyklucza akwizycji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Stelmet liczy na wiatr