Unia Europejska promuje równe dla wszystkich szanse w każdej sferze życia oraz jednakowy udział w procesie podejmowania decyzji. Dlatego szczególną uwagę poświęca równouprawnieniu kobiet i mężczyzn na rynku pracy. Jednak, jak wynika z badań, nawet w krajach UE kobiety w większości otrzymują niższe wynagrodzenia i częściej dotyka je bezrobocie.
Każde państwo, które chce być członkiem Unii, musi wprowadzić do ustawodawstwa przepisy zapobiegające dyskryminacji ze względu na płeć. Nie wszędzie jednak udało się wyrównać poziom płac. Z badań przeprowadzonych w krajach Piętnastki wynika, że kobiety zarabiają 70-90 proc. tego, co mężczyźni zatrudnieni na równorzędnych stanowiskach. Największe różnice są w Grecji i Włoszech, najmniejsze w Szwecji i Holandii.
— Unia wprowadziła też zasadę równego traktowania kobiet i mężczyzn w zakresie dostępu do zatrudnienia, awansu w miejscu pracy, szkoleń zawodowych i warunków pracy. W polskim kodeksie pracy znalazła się już implementacja tych zapisów — mówi Maciej Duszczyk, naczelnik Departamentu Analiz Ekonomicznych i Społecznych w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej.
Przepisy wspólnotowe odnoszą się też do osób prowadzących działalność gospodarczą.
— Kobiety mają ograniczone możliwości awansu na stanowiska menedżerskie, dlatego coraz częściej zakładają własny biznes. Według badań GUS, są coraz lepiej wykształcone: 58 proc. z nich ma średnie i wyższe kwalifikacje zawodowe, podczas gdy wśród mężczyzn odsetek ten wynosi 38 proc. Różnica na korzyść kobiet utrzymuje się od wielu lat — podkreśla prof. Zdzisława Janowska z Uniwersytetu Łódzkiego, wiceprzewodnicząca Parlamentarnej Grupy Kobiet.
Wykształcenie kobiet oraz ich umiejętności potrzebne w nowoczesnym zarządzaniu są wystarczające. Brakuje im jednak odpowiednich kontaktów.
— Kobiety wciąż walczą z przekonaniem, że nie nadają się do zarządzania. Tymczasem badania potwierdzają, że są skutecznymi menedżerami. Posiadają umiejętności zarówno interpersonalne, czyli pracy zespołowej oraz komunikowania się, jak i intrapersonalne, czyli tzw. inteligencję emocjonalną — twierdzi Ewa Lisowska, wykładowca SGH, przewodnicząca Międzynarodowego Forum Kobiet.
Zdaniem Zdzisławy Janowskiej, menedżera XXI wieku powinny cechować odpowiednie relacje z podwładnymi oraz umiejętność włączenia się w procesy decyzyjne firmy. Odchodzi się od twardego zarządzania. Nowy styl nastawiony jest na ludzi, nie na zadania. Dlatego, według ekspertów, wzrost liczby kobiet na stanowiskach menedżerskich oznacza jakościową zmianę, korzystną dla rozwoju firmy.
Jednak dla kobiet wciąż łatwiejsze jest założenie firmy niż przebijanie się przez bariery w drodze do stanowiska kierowniczego. Statystyka dla Polski wypada korzystnie, bo aż 37 proc. przedsiębiorców stanowią kobiety. Założenie własnej firmy umożliwia uniknięcie dyskryminacji ze względu na płeć.
— Panie, które zdecydowały się na prowadzenie działalności gospodarczej, liczą, że wejście do struktur unijnych umożliwi im uczestnictwo w programach skierowanych właśnie do kobiet biznesu — mówi Ewa Lisowska.
Obecnie mogą korzystać głównie z programów lokalnych, nastawionych na rozwój przedsiębiorczości kobiet.
— Z programów unijnych skorzystamy, gdy Polska zostanie członkiem Wspólnoty. Teraz wymaga to zawierania przez nasz rząd umów lub płacenia składek pokrywających koszty uczestnictwa w programach. Dzięki finansowej pomocy Komisji Europejskie przeprowadziliśmy szkolenia dla właścicielek firm z małych miejscowości. Warsztaty dotyczyły sposobów kształtowania samooceny oraz dostępu do Internetu — mówi Anna Hutyra ze Stowarzyszenia Wolna Przedsiębiorczość z Gdańska.