Zyski operacyjne spółek z indeksu S&P500 pozostaną w tym roku na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego, jednak za sprawą ustępowania obaw przed deflacją w górę będą szły wyceny, napisał Barry Bannister, analityk Stifela. Według niego przed końcem trwającej od 6 lat hossy wskaźnik cena/zysk dojdzie do 22,4, co przy prognozowanych na ten rok zyskach spółek oznaczałoby wzrost indeksu S&P500 do 2350 punktów, poziomu o 12 proc. wyższego niż notowany obecnie. Tymczasem do szczytu cyklu koniunkturalnego w USA pozostały co najmniej dwa lata, ocenia ekspert.
- Górka notowań indeksów wypada nie wcześniej niż 4-6 miesięcy przed szczytem koniunktury w realnej gospodarce. Do większości recesji w USA doprowadzają albo działania Fedu albo sytuacja na rynku ropy, a w tych kwestiach wciąż brak sygnałów ostrzegawczych – ocenił Barry Bannister.
Jego zdaniem koniunkturę giełdową będzie wspierać łagodna polityka pozostałych głównych banków centralnych, oczekiwane pod koniec roku ożywienie w globalnej gospodarce oraz spodziewane osłabienie dolara.
- Hossa w notowaniach dolara, którą w pewnym momencie maskowały programy skupu aktywów przez Fed, trwa od blisko 7 lat, a to już dość długo – przekonuje analityk Stifela.
W kolejnych latach specjalista spodziewa się nieco niższych stóp zwrotu z akcji w porównaniu z historycznymi średnimi (zyski kapitałowe oraz dywidendy powinny dawać zarabiać 5,5 punktu procentowego ponad inflację rocznie). Światowa gospodarka pozostaje w nierównowadze pod względem struktury oszczędności i długu oraz inwestycji i konsumpcji, a to hamuje wzrost, tłumaczy ekspert.
Spośród sektorów specjalista preferuje branżę technologiczną. Według niego rosnące za oceanem koszty pracy zachęcą przedsiębiorstwa do inwestycji w nowe technologie, a wzrost wydatków na ten cel zwykle zbiega się z lepszym zachowaniem indeksów branży technologicznej. Tymczasem odbicie notowań euro i jena, które w ostatnim roku względem dolara straciły odpowiednio 20,7 proc. oraz 14,4 proc., będzie zależało od skali ożywienia, rozpoczętego przez programy stymulowania gospodarki.
- Oceniamy, że lepsze od oczekiwań efekty programów QE oraz mniejsza restrykcyjność polityki fiskalnej w strefie euro i Japonii zmniejszają potencjał spadkowy w notowaniach ich walut – wynika z raportu – napisał Barry Bannister.
Jeżeli słabość euro pomoże pobudzić w tym roku eksport, a nominalny PKB będzie rosnąć, to według niego wspólna waluta może wręcz zacząć zyskiwać, na co wskazują zależności historyczne. Ekspert nie widzi jednak potencjału do długoterminowej poprawy na rynkach surowcowych. Notowania ropy ustabilizują się według niego na półtorej dekady w zakresie 45-95 USD za baryłkę.
