Stocznia Gdańsk na plusie

opublikowano: 25-07-2013, 00:00

4 mln zł zysku zanotowała kolebka Solidarności w I kwartale tego roku.

Stocznia Gdańsk od kilku miesięcy broni się przed bankructwem. Powoli wychodzi na prostą.

— Po I kwartale mamy 4 mln zł zysku. 15 mln zł przeznaczamy także na program dobrowolnych odejść, by obniżyć koszty stałe i poprawić sytuację finansową stoczni — podkreśla Andrzej Stokłosa, prezes Stoczni Gdańsk. Spółka zaczyna także coraz mocniej rozwijać się na rynku offshore (górnictwo morskie i energetyka) oraz konstrukcji stalowych i urządzeń dla przemysłu.

— Portfel zamówień na wieże wiatrowe mamy wypełniony w 80 proc. W sumie w tym roku mamy kontrakty szacowane na 300 mln zł, w przyszłym planujemy 450 mln zł — dodaje Maciej Mierzwiński, dyrektor restrukturyzacji stoczni. Mimo że stocznia wychodzi na prostą, może nie uniknąć bankructwa. Spółka ma bowiem około 500 mln zł zobowiązań wynikających m.in. z trudnej w ostatnich latach sytuacji na rynku budowy statków. Obecnie stocznia planuje zrezygnować z realizacji tego typu nierentownych kontraktów.

Do końca ubiegłego roku nie mogła tego zrobić, bo program restrukturyzacji zobowiązywał ją do przerabiania rocznie 22 tys. ton blach oraz utrzymania 1,9 tys. pracowników na etatach. Chcąc nie chcąc, by nie płacić kar za niewykonanie planu, budowała nierentowne statki. Obecnie stocznia, by przetrwać, potrzebuje 180 mln zł.

80 mln zł miałby dokapitalizować ją ukraiński właściciel związany z Gdańsk Shipyard Group, a 100 mln zł to kwota oczekiwana ze sprzedaży gruntów. W tej kwestii stocznia nie może jednak porozumieć się z Agencją Rozwoju Przemysłu, co blokuje jej restrukturyzację.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu