To ma być unikatowe przedsięwzięcie, jedyne takie w skali Polski — tak ideę Centrum Przedsiębiorczości zachwala Maciej Fijałkowski, dyrektor biura funduszy europejskich i rozwoju gospodarczego, które finalizuje przedsięwzięcie. Budowa pochłonęła 9 mln zł, z czego 85 proc. wyłożyła Unia Europejska, a resztę miasto. Już jutro na Smolnej 4 oficjalne otwarcie.
— Pomysł stworzenia Centrum Przedsiębiorczości zrodził się w 2009 r. Zauważyliśmy na rynku taką potrzebę, bo do tej pory infrastruktura wsparcia innowacji i przedsiębiorczości była budowana w ramach biur i laboratoriów. Nie chcieliśmy powielać tego modelu, ponieważ Warszawa jest specyficznym miastem, nieco inne są też potrzeby tutejszych przedsiębiorców — mówi Maciej Fijałkowski.
Wartość dodana
Centrum nie będzie więc typowym parkiem technologicznym ani typową przestrzenią biurową. — Idea centrum powstała w poprzek myśleniu, że aby odpowiedzieć na potrzeby firm, konieczne jest zbudowanie wielkiej infrastruktury. My stworzyliśmy ok. 1,4 tys. mkw. powierzchni. Chcemy w jednym
miejscu zebrać to, co jest ważne dla biznesu — mówi Maciej Fijałkowski. Od jutra działać będzie punkt informacyjny. Będą tu mogli zgłaszać się przedsiębiorcy, którzy poszukują np. finansowania dla prowadzonej działalności czy informacji o prowadzeniu firmy.
— Tu będziemy dzielić się wiedzą. Stworzymy też punkt informacji Europe Direct, gdzie np. będzie można dowiedzieć się wszystkiego o programach europejskich — mówi dyrektor ze stołecznego ratusza. W centrum powstanie też punkt urzędu pracy z doradztwem zawodowym dla firm i punkt rejestracji działalności gospodarczej.
— To ma być usługa ekstra dla bardziej wyszukanych potrzeb wobec tego, co można uzyskać w dzielnicach. Oferujemy integrację usług, czego nie ma w urzędach — zapewnia Maciej Fijałkowski. W planach jest wprowadzenie do centrum partnerów takich jak instytucje publiczne (ZUS, urząd pracy itp.).
— Podpisaliśmy z ZUS umowę na zainstalowanie zusomatu. Dzięki urządzeniu będzie można uzyskać dostęp do infolini i elektronicznie przekazać korespondencję do zakładu. Mamy też już porozumienie z marszałkiem województwa mazowieckiego. Chodziłoby o współpracę np. przy naborach wniosków o dofinansowanie z dotacji, by można było to zorganizować również w centrum — mówi dyrektor. Liczy, że także inne instytucje biznesu otworzą swoje punkty w Centrum Przedsiębiorczości.
To miejsce ma być też platformą spotkań.
— Mamy kilka sal konferencyjnych. Udostępnimy je nieodpłatnie przy wydarzeniach zgodnych z ideą centrum. Mogą to być szkolenia urzędów, możliwość spotkań z nimi — dodał Maciej Fijałkowski.
Konkurenci się cieszą
Jesienią urzędnicy chcą ogłosić konkurs na inkubator dla start-upów. Na zwycięzców czeka 40 biurek na Smolnej. Miasto zapewnia, że działaniami w ramach inkubatora nie chce uderzyć w inne tego typu przedsięwzięcia w stolicy. O to nie martwi się Jacek Aleksandrowicz, wiceprezes Polski Przedsiębiorczej i dyrektor zarządzający funduszu AIP Seed Capital.
— Jesteśmy małym rynkiem wspierania start-upów. W Polsce takich organizacji jest niewiele, więc nie ma tu mowy o konkurencji. Trzeba wspierać takie działania, by powstało ich jak najwięcej, byśmy w przyszłości mogli stać się potęgą start-upów w tej części Europy — mówi Jacek Aleksandrowicz. Chwali inicjatywę Centrum Przedsiębiorczości.
— Nowy Jork i Dolina Krzemowa mogą się pochwalić kilkuset inkubatorami, dlatego bardzo dobrze, że Warszawa wychodzi z takim działaniem. Im więcej, tym lepiej. Jedyne zagrożenie widzę w fakcie, że centrum jest tworem państwowym. Istnieje pewne ryzyko, że ambitne plany urzędników mogą się nie urzeczywistnić w praktyce — uważa wiceprezes Polski Przedsiębiorczej.