Wkrótce zosta- nie ogłoszony w Warszawie przetarg na tzw. meble miejskie. Zdaniem przedstawicieli firm, które chcą w nim uczestniczyć, najważniejsze jest dostosowanie warunków przetargu do realiów polskiego rynku reklamowego. Plakanda ofiarowała już stolicy toaletę miejską o wartości blisko 0,6 mln zł, a konkurencja zarzuca jej nieuczciwość.
Jeszcze w tym roku władze Warszawy zamierzają przeprowadzić przetarg na tzw. meble miejskie, czyli toalety, kioski, itp. Zdaniem przedstawicieli firm zajmujących się reklamą zewnętrzną, jest to dobry pomysł na prezentację i promocję własnej firmy.
Jedna z firm planujących udział w przetargu już zaoferowała miastu nowoczesną toaletę publiczną.
— Jakiś czas temu przekazaliśmy władzom stolicy toaletę typu Westminster, która stanie w okolicach parku Ujazdowskiego. Traktujemy to jako część naszej działalności marketingowej. Oczywiście będziemy mieli z tego korzyść w postaci prezentacji naszego produktu w praktyce. Planujemy wykorzystać to marketingowo i poinformować przy tej okazji o możliwościach naszej firmy. Dodam, że będziemy również ponosić koszty związane z obsługą toalety — mówi Anna Nowakowska, dyrektor marketingu z firmy Plakanda International Poland w Warszawie.
Koszt nietypowego podarunku został oszacowany na 100 tys. funtów (około 598 tys. zł).
Pojawiły się zarzuty skierowane pod adresem Plakandy, jakoby celowo zawyżyła ona cenę podarowanej toalety. Firma miała tego dokonać ze względu na fakt, że wartość toalety będzie odliczona od należności, jakie Plakanda musi zapłacić miastu tytułem kar za nielegalne posiadanie nośników reklamowych. Jednak tej informacji nie potwierdza ani przedstawiciel firmy, ani reprezentant władz miasta.
Zdaniem Lecha Kaczonia, prezesa Grupy Outdoor, ofiarowanie miastu obiektu przed przetargiem jest zwyczajną formą promocji. Podobnego zdania jest Marek Kuzaka, prezes grupy Europlakat.
Prawdą jest, że toaletę miejską można nabyć za niższą cenę. Jednak wszystko zależy od jej standardu, a jak przekonuje Anna Nowakowska, toaleta Westminster posiada bardzo bogate wyposażenie (m.in. urządzenia samoczyszczące, udogodnienia dla osób niepełnosprawnych czy możliwość podłączenia do systemu alarmowego). Poza tym jest pokryta specjalną folią odporną na zabrudzenia.
Zdaniem przedstawicieli firm interesujących się przygotowywanym przetargiem, władze Warszawy przy opracowywaniu jego warunków powinny wziąć pod uwagę błędy popełnione przy przetargu przeprowadzonym przez władze Gdańska.
— Warunki były tam do tego stopnia niekorzystne, że ofertę zgłosiła tylko jedna firma i do tego z zastrzeżeniami. Władze Gdańska wymagały od oferentów zainwestowania około 25 mln zł w ciągu 3-5 lat, podczas gdy zwrotu można było się spodziewać po minimum 20 latach — opowiada Lech Kaczoń.
Jego zdaniem, w krajach Europy Zachodniej od firm biorących udział w tego rodzaju przetargach co prawda wymaga się wybudowania i czasami utrzymania obiektu, ale w zamian oferuje się punkty, w których może ona umieścić nośniki reklam zwolnione z opłat.
Podobnego zdania jest Marek Kuzaka, który twierdzi, że warunki przetargu w Gdańsku przygotowywał ktoś, kto w ogóle nie znał realiów rynku reklamo- wego.
— Zamierzamy wystartować w stołecznym przetargu. Jednak więcej na ten temat będę mógł powiedzieć po zapoznaniu się z jego warunkami — mówi Marek Kuzaka.
W przetargu na pewno nie wystartuje Cityboard Media.
— Nasza firma nie będzie brała udziału w tym przedsięwzięciu, ponieważ z zasady nie inwestujemy w powierzchnie reklamowe będące jednocześnie przedmiotami użytkowymi. Zajmujemy się tylko reklamą wielkoformatową — wyjaśnia Beata Fertel z Cityboard.
Patrycja Otto, MIB
[email protected] tel. (22) 611-62-71