Indeksy trzech największych europejskich parkietów spokojnie falowały, bo inwestorzy czekali na dane ze Stanów Zjednoczonych. Lekką przewagę mieli kupujący, którzy po słabym finiszu poniedziałkowej sesji podjęli kolejną próbę przeciągnięcia liny na swoją stronę. Pomagały w tym poranne zwyżki na azjatyckich giełdach i wzmacniająca się wycena futures na amerykańskie indeksy, a następnie dodatni początek handlu na Wall Street.
Przedpołudniowa przepychanka była przede wszystkim skutkiem informacji, że mimo ostatnio słabych odczytów z chińskiej gospodarki Państwo Środka nie ma zamiaru wdrażania na dużą skalę programów stymulacyjnych. Dane z amerykańskiego rynku nieruchomości, mówiące o 2,6-procentowym spadku cen nieruchomości w 20 największych aglomeracjach, okazały się zgodne z oczekiwaniami. Rozczarował z kolei odczyt wskaźnika zaufania konsumentów, ale nie wpłynął negatywnie na zachowanie handlujących i popołudnie stało pod znakiem dalszego marszu na północ.
Wzmożony handel notowano na walorach ArcelorMittala. Jeden z największych producentów stali na świecie zyskiwał nawet ponad 2 proc. po podwyższeniu rekomendacji do poziomu „przeważaj” przez analityków banku HSBC. W dalszym ciągu gorąca atmosfera towarzyszy wymianie akcji banków. We wtorek znów na cenzurowanym znalazły się papiery wyemitowane przede wszystkim przez włoskie i hiszpańskie instytucje. Marsz na południe kontynuowała m.in. Bankia. Cena udziałów znacjonalizowanego hiszpańskiego banku spadała o około 13 proc. Indeks giełdy w Madrycie znalazł się na poziomie bliskim 9-letniego minimum.