Stopy procentowe mogą podzielić nowy rząd i RPP

Narodowy Fundusz Inwestycyjny "Octava" Spółka Akcyjna
opublikowano: 2001-10-08 18:37

Marcin Grajewski

WARSZAWA (Reuters) - Sojusz Lewicy Demokratycznej i Polskie Stronnictwo Ludowe, które przygotowują się do utworzenia koalicji rządowej w poniedziałek ponownie wezwały bank centralny do obniżki stóp procentowych, która pobudziłaby wzrost gopodarczy.

Zdaniem niektórych analityków, zapowiadać może to konfrontację między sterującym polityką fiskalną rządem, a decydującą o stopach Radą Polityki Pieniężnej, która pogłębić może kłopoty gospodarcze kraju i skomplikować starania o członkostwo w Unii Europejskiej.

Desygnowany na premiera Leszek Miller wyraził nadzieję, że RPP sama obniży stopy zrozumiawszy, iż utrzymywanie ich na wysokim poziomie szkodzi gospodarce. Powiedział jednak, że nie ma miejsca na szantażowanie Rady ograniczeniem niezależność banku, aby wymusić obniżkę kosztu kredytów.

"To nie jest szantaż, ale też myślę, że ze strony Rady nie wypada kontynuować polityki, która przyniosła więcej strat niż korzyści" - powiedział Leszek Miller w wywiadzie dla Radia Zet.

Spowolnienie gospodarki i wzrost bezrobocia spowodowały, że politycy z różnych ugrupowań apelują o znaczącą obniżkę stóp, z których główna wynosi obecnie 14,5 procent, czyli około dziewięć punktów procentowych powyżej inflacji.

Rada odmawiała w tym roku znaczących cięć stóp procentowych, obawiając się, że rosnące w sposób niekontrolowany wydatki państwa mogą w konsekwencji doprowadzić do dużego wzrostu inflacji, który pogrzebałby szansę na stabilny wzrost.

Takiego zagrożenia nie dostrzega PSL, którego przedstwiciele powtórzyli w poniedziałek, że jeśli Rada stóp nie zmniejszy, znowelizować trzeba będzie ustawę o banku centralnym, aby zobowiązać go do działań pobudzających wzrost i ograniczających bezrobocie.

"Zapisy o Radzie będą musiały zostać zmienione, jeżeli stopy nie zostaną znacząco obniżone" - powiedział Aleksander Bentkowski z PSL.

BELKA OSTRZEGA PRZED PROTESTAMI SPOŁECZNYMI

Kandydat na ministra finansów Marek Belka powiedział, że jeżeli zaproponowany przez niego plan ratunkowy nie zostanie wsparty obniżką stóp, dojść może dojść do protestów społecznych, które zagrożą reformom rynkowym.

"Nastroje społeczne są bardzo niedobre (...) jesteśmy o krok od dość szerokiego zanegowania dotychczasowego kierunku reform" - powiedział Belka w wywiadzie dla Radiowej Trójki.

Dodał jednak, że jest pewny, iż RPP "pozytywnie" odniesie się do programu naprawczego jego autorstwa.

Przyszły minister mówił wcześniej, że stopy powinny spaść w tym roku o 200 punktów bazowych i o kolejne 200 na początku 2002, co zdaniem niektórych członków Rady jest nierealne.

"Takie obniżki mogłyby spowodować silny wzrost cen od połowy 2002 roku" - powiedział Bogusław Grabowski z RPP. W sierpniu inflacja rok do roku wyniosła 5,1 procent wobec 8,5 procent w grudniu 2000 roku.

Grabowski dodał, iż w krótkim okresie tempo wzrostu Produktu Krajowego Brutto (PKB) ulegnie wtedy przyspieszeniu. Jednak nieunikniony wzrost importu spowoduje powiększenie się deficytu na rachunku obrotów bieżących, co może odstraszyć inwestorów zagranicznych.

"To może być recepta na typowy kryzys rynku wschodzącego" - powiedział Grabowski, dodając, że część inwestorów już teraz traci zaufanie do Polski z powodu nacisków na Radę.

Kryzys, któremu najprawdopodobniej towarzyszyłaby realna dewaluacja złotego i recesja, mógłby przeszkodzić planom wstąpienia Polski do Unii w 2004, powiedział jeden z zachodnich dyplomatów.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))