Stowarzyszenie na granicy prawa

Granica między dbaniem o własne interesy a nadużywaniem pozycji rynkowej jest cienka

Ponad 53 tys. zł kary zapłaciło niedawno Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce (ZMPD) za nadużycie pozycji rynkowej. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) uznał, że różnicowanie opłat za karnety TIR ułatwiające międzynarodowy przewóz towarów w transporcie drogowym ogranicza konkurencję rynkową. ZMPD przez około 10 lat żądało za nie więcej od firm „z zewnątrz”, niż od „swoich”. Niestety w orzeczeniach UOKiK podobnych przykładów można znaleźć znacznie więcej. Najczęstsze dotyczą rekomendowania cen, podziału rynku i nadawania certyfikatów wyłącznie firmom zrzeszonym.

— Na rynku stowarzyszenia branżowe pełnią generalnie pozytywną rolę, stanowią platformę do wymiany wiedzy, doświadczeń i praktyk biznesowych. Ale mogą również dopuszczać się antykonkurencyjnych praktyk, w tym zawierania porozumień ograniczających konkurencję (art. 6 u.o.k.k.) lub nadużywania pozycji dominującej (art. 9 u.o.k.k.) — wylicza Sonia Jóźwiak z UOKiK.

Stowarzyszenia same bywają inicjatorem nielegalnych układów, ale i pośrednikiem instrumentalnie wykorzystanym do zawarcia porozumień przez przedsiębiorców w nim zrzeszonych. Zdarza się, że nielegalne praktyki, nim zostaną wykryte, trwają wiele lat. Nie zawsze są też świadomym wykroczeniem. Ale bez względu na to, czy stowarzyszenia łamią prawo celowo, czy z niewiedzy, nie mogą czuć się bezkarne.

Wyrok po polsku

W Polsce kara administracyjna za naruszenie zasad ochrony konkurencji nałożona na stowarzyszenie branżowe może wynieść maksymalnie 10 proc. obrotu uzyskanego w roku poprzedzającym, głównie z opłat członkowskich. W praktyce bywa znacznie niższa.

Jedną z najwyższych grzywien dostało w 2008 r. na Stowarzyszenie Autorów ZAiKS za zwłokę w wykonaniu prawomocnej decyzji UOKiK nakazującej zaniechanie nadużywania pozycji dominującej na krajowym rynku zbiorowego zarządzania prawami autorskimi do utworów muzycznych. ZAiKS musiał wówczas zapłacić ponad 1,5 mln zł. W świetle przepisów, kara może zostać nałożona również na członków stowarzyszenia.

Przynajmniej w teorii, w praktyce raczej się tego nie stosuje.

— Polskie ustawodawstwo wykazuje się odrębnością w stosunku do rozwiązań europejskich. Rozporządzenia unijne przyznają Komisji Europejskiej uprawnienie do nałożenia grzywny, której podstawą jest 10 proc. sumy całkowitego obrotu każdego z członków stowarzyszenia, prowadzącego działalność na rynku, na który miało wpływ naruszenie dokonane przez związek. Ponadto, jeżeli grzywna nałożona na związek uwzględnia obrót zrzeszonych w nim firm, a związek nie jest wypłacalny, jest on wówczas zobowiązany do wezwania swoich członków do złożenia składki na pokrycie grzywny. Gdy składka taka nie zostanie wpłacona do związku w terminie, komisja może żądać zapłaty grzywny bezpośrednio od każdego przedsiębiorstwa, którego przedstawiciele byli członkami organów decyzyjnych stowarzyszenia. Takiego obowiązku zastępczego nie przewidują przepisy polskiej ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów — wyjaśnia Sonia Jóźwiak.

Sposób na monopol

A przepisy bywają łamane już na etapie zrzeszania nowych przedsiębiorstw.

— Stowarzyszenia branżowe, w tym izby gospodarcze i organizacje pracodawców powinny tworzyć równe dla wszystkich zasady dostępu do członkostwa. Konsekwencją nieuzasadnionej odmowy przyjęcia do grupy może być osłabienie pozycji firmy, a wręcz wykluczenie jej z rynku, o co nie trudno w przypadku przedsiębiorstw z sektora MSP. Konkurencji rynkowej zagrażają też wygórowane opłaty członkowskie oraz zbyt długi okres wypowiedzenia członkowstwa. Za nadużycie można również uznać nieuzasadnione różnicowanie praw i obowiązków członków stowarzyszenia — wymienia Antoni Bolecki, radca prawny z kancelarii Wardyński i Wspólnicy.

Niebezpieczny z punktu widzenia przedsiębiorców może być wymóg ujawniania poufnych informacji biznesowych, w tym wysokość aktualnie wprowadzanych cen, wielkości bieżącej produkcji lub sprzedaży czy lista klientów. Takich informacji od członków oczekiwało wiele stowarzyszeń działających na terenie Unii Europejskiej.

— W orzecznictwie wspólnotowym praktyka taka była uznawana za antykonkurencyjną, w szczególności jeśli wymiana dotyczyła indywidualnych i aktualnych informacji oraz następowała na rynku skoncentrowanym. Zagrożenie pojawiało się, gdy dostęp do zgromadzonych danych mieli tylko wybrani przedsiębiorcy, a informacje służyły im do budowania strategii biznesowej i podziału rynku — wyjaśnia Antoni Bolecki.

Dodaje, że za naruszenie może zostać uznane także finansowanie przez stowarzyszenie akcji reklamujących produkty lub usługi firm członkowskich. Zwłaszcza, gdy za kampanią kryje się porozumienie dotyczące wspólnej strategii cenowej lub podziału rynku. Ujednolicanie akcji reklamowej może zacierać różnice pomiędzy ofertami firm, przez co klient ma ograniczone możliwości wyboru najkorzystniejszej opcji.

Standard pod kontrolą

Za praktykę o charakterze antykonkurencyjnym może być uznane ustalanie standardów technicznych dla produktów i usług, jednolitych dla wszystkich firm ze stowarzyszenia. Takie działania są dozwolone tylko, jeśli przedsiębiorcy wypracowują je wspólnie, według jasnych i przejrzystych zasad. Nie zaś, gdy odgórnie narzuca je zarząd związku.

— Standaryzacja stanowi przedmiot zainteresowania organów antymonopolowych, ponieważ może osłabiać walkę konkurencyjną — wytwórcy muszą mieć bowiem możliwość różnicowania swoich ofert m.in. pod względem jakości, ceny, warunków dostaw. Odmienne i innowacyjne rozwiązania w normalnych warunkach rynkowych umacniają ich pozycję na rynku — zaznacza Antoni Bolecki.

I wymienia kolejne przykłady nadużyć: wprowadzanie przez stowarzyszenia dyskryminujących wymogów certyfikacyjnych oraz nieuczciwe kształtowanie polityki dotyczącej udziału w targach branżowych. Działaniem antykonkurencyjnym będzie np. ograniczanie możliwości uczestnictwa w targach firmom spoza stowarzyszenia. Na terenie Unii pojawiały się nawet związki, które wymagały od firm członkowskich zawierania transakcji wyłącznie za pośrednictwem określonych giełd towarowych lub ze wskazanymi dostawcami.

Jak zatem ustrzec firmę i stowarzyszenie przed zarzutem naruszenia praw ochrony konkurencji? Podstawą jest obecność prawnika podczas spotkań członkowskich, co w polskich realiach nie jest powszechne.

— Przystępując do stowarzyszenia warto się upewnić, że jego statut nie zawiera antykonkurencyjnych zapisów. Przedsiębiorcy nie powinni też prowadzić rozmów o planowanej strategii cenowej, poziomie zysków, stopie zwrotu z realizowanych inwestycji czy kosztach produkcji. Odradzałbym też ujawnianie poufnych informacji o bieżącej działalności przedsiębiorstwa. Rozmowy dotyczące poparcia czy zmiany polityki rządu lub przepisów prawa są za to w pełni dopuszczalne — zaznacza Antoni Bolecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Stowarzyszenie na granicy prawa