7,5 mld zł – to wartość portfela zamówień grupy Strabag. Najwięcej, bo aż 3 mld zł, przypada na inwestycje realizowane dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), ok. 2,5 mld zł na kontrakty samorządowe i blisko 2 mld zł na budownictwo kubaturowe.
Ostatni kontrakt z portfela realizowanego dla GDDKiA, Strabag pozyskał 23 lutego 2022 r., czyli dzień przed wybuchem wojny w Ukrainie. Dotyczył budowy odcinka drogi S19 z Międzyrzeca Podlaskiego do granicy woj. mazowieckiego.
- Gdyby podpisanie umowy przypadało już po wybuchu wojny, to prawdopodobnie byśmy jej w tych warunkach nie podpisali, ponieważ konflikt zbrojny spowodował wzrost kosztów o 14-15 proc. – szacuje Waldemar Wójcik, członek zarządu grupy Strabag.
Nieopłacalne przed wbiciem pierwszej łopaty
Jeszcze przed wojną ceny materiałów budowlanych i inflacja były na wysokim poziomie.
- Wiele kontraktów, głównie na budowę dróg krajowych, realizujemy w modelu projektuj i buduj. Zazwyczaj projektowanie trwa rok, a później przystępujemy do budowy. Obecnie ceny materiałów rosną tak szybko, że kiedy zakończymy projektowanie, ale zanim wbijemy pierwszą łopatę, wartość umowy nie pokrywa naszych kosztów i kontrakt wymaga waloryzacji. Cieszymy się, że rząd zgodził się podnieść jej limit z 5 do 10 proc. dla połowy kosztów z koszyka indeksacyjnego, zarówno dla nowych, jak i bieżących inwestycji realizowanych na sieci dróg krajowych, ale obecnie nawet zaproponowany wyższy wskaźnik nie pokrywa rosnących kosztów – dodaje Wojciech Trojanowski, członek zarządu grupy Strabag.

Ma nadzieję, że wraz z postępem prac i rozwojem sytuacji rynkowej wskaźniki waloryzacyjne będą podnoszone i obejmą nie tylko inwestycje w drogi krajowe, ale także w kolej oraz inwestycje samorządowe.
Ostatnio jednak ceny niektórych materiałów budowlanych tracą impet, więc wśród zamawiających niekiedy pojawiają się opinie, by nie zwiększać wskaźnika waloryzacji. Wojciech Trojanowski przyznaje, że stal tanieje, ale drożeją np. paliwa czy asfalt, więc indeksacja wciąż nie pokrywa rosnących kosztów.
- W sposobie naliczania waloryzacji na kontraktach GDDKiA kluczową rolę odgrywają nie tylko ceny materiałów, przede wszystkim istotny jest wskaźnik inflacji CPI. Nawet w przypadku spadku cen niektórych materiałów, przy rosnącej inflacji, waloryzacja kontraktowa ma wartość dodatnią - tłumaczy Waldemar Wójcik.
Samorządy potrzebują pomocy państwa
Wojciech Trojanowski podkreśla, że problem z rentownością dotyczy nie tylko długoterminowych kontraktów publicznych, ale także umów budowlanych o krótkim horyzoncie realizacji. Chodzi głównie o krótkoterminowe kontrakty samorządowe, których wykonawcy nie mogli przewidzieć wybuchu wojny, a nie mają w umowach zapisanych klauzul waloryzacyjnych, ponieważ przepisy nie obligują zamawiających do indeksacji takich zamówień publicznych.
- Przepisy nie zabraniają jednak waloryzowania kontraktu, nawet jeśli w umowie nie ma klauzul indeksacyjnych, ale na rynku wystąpiły gwałtowne i niemożliwe do przewidzenia sytuacje. Przede wszystkim jednak przepisy pozwalają w takich okolicznościach przede odstąpić od umowy. My jednak chcemy wykonać podpisane kontrakty, ale oczekujemy partnerskiego traktowania przez zamawiających i wzięcia na siebie części ryzyka, którego żadna ze stron umowy nie mogła przewidzieć – twierdzi Wojciech Trojanowski.
Przyznaje jednak, że samorządy nie mają pieniędzy, by zwaloryzować umowy budowlane.
- Wskazane jest udzielenie samorządom pomocy przez skarb państwa. Chodzi nie tylko o wsparcie finansowe na pokrycie kosztów waloryzacji, ale także pomoc prawną ze strony Prokuratorii Generalnej czy Urzędu Zamówień Publicznych, by samorządowcom łatwiej było interpretować przepisy, by nie bali się negocjować z wykonawcami i przejmować części ryzyka związanego ze wzrostem kosztów realizacji – mówi Wojciech Trojanowski.
Menedżerowie grupy Strabag przyznają, że bez pomocy dla samorządów wiele kontraktów może zostać zerwanych, co będzie stanowiło problem nie tylko dla lokalnych włodarzy, ale także dla całej gospodarki. Część regionalnych zamówień stanowią inwestycje w ramach Programu inwestycji strategicznych Polski Ład, także wymagające waloryzacji. Wojciech Trojanowski przyznaje też, że przewidziane w nim zasady realizacji, polegające na przerzuceniu na wykonawców kosztów realizacji umów krótszych niż rok są inflacjogenne, bo wykonawcy muszą pozyskać w bankach kosztowne finansowanie. Przewidziane w programie warunki łatwiej spełnić dużym firmom, dlatego też Strabag zakłada, że będzie realizował przewidziane w nim zadania.
Rynek inwestycji samorządowych najboleśniej odczuwa perturbacje na polskim rynku budowlanym. Istotny udział mają w nim kontrakty krótkoterminowe, które nie zawierają klauzul waloryzacji wynagrodzenia wykonawców. Natomiast tam, gdzie waloryzacja obowiązuje, jej zasady nie zawsze rekompensują wykonawcom bezprecedensowy wzrost kosztów budowy. Wiele samorządów rozumie powagę sytuacji i wyraża gotowość do podjęcia negocjacji z wykonawcami, ale nie mają pieniędzy na zwiększenie wynagrodzenia i pewności, czy wolno im tego dokonać w oparciu o obowiązujące przepisy prawa. Jeżeli nie chcemy doprowadzić do załamania inwestycji w samorządach, w których istotną rolę odgrywają także polskie firmy z sektora MŚP, to skuteczna interwencja rządu w tej sprawie wydaje się niezbędna.
Menedżerowie grupy podkreślają też, że utrzymanie wysokich cen materiałów będzie stymulowane przez rozwój inwestycji w wielu państwach Europy. Przed dekadą to Polska była największym placem budowy na kontynencie. Teraz jest inaczej, o materiały i pracowników budowlanych musimy konkurować z innymi państwami Europy.
- Strabag jest największą grupą budowlaną w Europie, której roczne obroty przekraczają 16 mld EUR, a portfel zleceń wynosi 23 mld EUR. Z tego ponad 7 mld EUR przypada na Niemcy, 2,5 mld EUR na Austrię, a Polska jest trzecim rynkiem, ze sprzedażą na poziomie 1 mld EUR. Chcemy utrzymać tę pozycję, ale duże fundusze na odbudowę po pandemii otrzymały np. kraje Europy Południowej, takie jak Włochy czy Hiszpania. W Europie Zachodniej i Południowej będzie realizowanych wiele projektów inwestycyjnych, co wpłynie na ceny i dostępność materiałów – konkluduje Wojciech Trojanowski.
W europejskiej grupie Strabag SE dominujący 58-procentowy pakiet akcji mają austriaccy udziałowcy z rodziny Haselsteiner oraz firmy UNIQA/Raiffeisen, a 14 proc. to tzw. free float. W akcjonariacie i radzie nadzorczej reprezentowana była też spółka Rasperia, którą kontroluje rosyjski oligarcha, Oleg Deripaska. Po wybuchu wojny w Ukrainie jeden z reprezentantów zrezygnował z członkostwa w radzie Strabag SE, a drugi został odwołany.
- Z satysfakcją przyjęliśmy też decyzję Komisji Europejskiej o objęciu Olega Deripaski sankcjami na terenie krajów członkowskich Unii Europejskiej. Dzięki temu jego uprawnienia wynikające z posiadania pakietu udziałów w spółce zostały zamrożone i formalnie przestał być on beneficjentem rzeczywistym w spółkach grupy, także w Polsce. Działania podjęte przez KE, naszą centralę oraz głównego akcjonariusza spółki na rzecz odcięcia się od rosyjskiego, mniejszościowego udziałowca, były bardzo ważne dla wszystkich naszych pracowników w Polsce i na świecie podkreśla Wojciech Trojanowski.
Waldemar Wójcik dodaje natomiast, że w Polsce grupa przeznaczyła już na działania pomocowe np. dla uchodźców z Ukrainy ponad 2 mln zł.
- Pomagamy nie tylko finansowo, ale także udostępniamy m.in. nasze nieruchomości w Warszawie i Krakowie na potrzeby obsługi programu pomocowego oraz miejsca noclegowe dla ponad 800 potrzebujących mówi Waldemar Wójcik.
