Podczas pierwszych godzin środowej sesji notowania naszej waluty spadały. Cena euro wzrosła do najwyższego od 10 października 2001 r. poziomu 3,79 zł. Odchylenie polskiej waluty od parytetu, przy dość stabilnej, w granicach 4,08–4,1 zł, cenie dolara, powędrowało do minus 8,5 proc. Na rynku było dość nerwowo w związku z wejściem pod obrady Sejmu nowelizacji ustawy o NBP. Spadek notowań złotego to również skutek niespodziewanego podniesienia przez bank węgierski poziomu stóp procentowych, co zwiększyło atrakcyjność inwestycji w papiery dłużne tego kraju. Po południu złoty odrobił nieco strat i o godz. 16.10 jeden dolar wyceniany był na 4,087 zł, a jedno euro na 3,7795 zł. W czwartek wieczorem odbędzie się pierwsze głosowanie nad poselskim projektem zmian w ustawie o NBP. Złoty w najbliższych dniach będzie w dalszych ciągu podatny na duże wahania. Inwestorom doradzamy wstrzymanie się z transakcjami.
W Japonii, po tym jak w środę nad ranem wartość jena względem dolara wzrosła do poziomu, który nie był notowany od 1 grudnia 2001 r., na rynku interweniował bank centralny. Jego działania przyniosły skutek. Kurs USD/JPY zwyżkował do 125,1. Przecena japońskiej waluty nie trwała jednak długo i w kolejnych godzinach sesji europejskiej kurs powrócił poniżej poziomu 124,5. Naszym zdaniem, bardzo prawdopodobne są dalsze interwencje. Sugerujemy zakupy dolarów przy większych spadkach.
Po zapowiedziach możliwości kolejnych zamachów terrorystycznych w USA rosła siła euro, ktorego notowania powędrowały do 0,9275 USD. Na spadek notowań dolara ogromny wpływ mają jednak przede wszystkim obawy inwestorów o stan gospodarki USA, która boryka się z bezrobociem i deficytem handlowym. Po południu dolar odrobił jednak część strat. Naszym zdaniem, kurs EUR/USD po korekcie spadkowej powinien ponownie piąć się do góry.