W rozpoczętym w piątek strajku uczestniczy 11 tysięcy osób - poinformował związek zawodowy pracowników sektora usług Verdi. W Nadrenii Północnej-Westfalii pracę przerwało 1800 pracowników porannej zmiany.
Akcja protestacyjna może spowodować zakłócenia w pracy Telekomu. Telewizja ARD ostrzegła przed trudnościami z dodzwonieniem się do informacji. W przypadku awarii telefonu lub planów założenia nowego połączenia należy liczyć się z wielodniowym oczekiwaniem na wykonanie zlecenia.
Za przystąpieniem do bezterminowego strajku opowiedziało się 96,5 proc. członków związku zawodowego. Władze koncernu chcą przenieść 50 tys. pracowników z Telekomu do firm zewnętrznych, gdzie mieliby mniej zarabiać i dłużej pracować.
Wynagrodzenie personelu technicznego ma spaść o 9 proc., a ich tygodniowy czas pracy ulec wydłużeniu z 34 do 38 godzin. Roczna pensja początkowa pracowników ma ulec obniżeniu z 34 tys. euro obecnie do 22 tys. euro.
Sprywatyzowany dwanaście lat temu Telekom przeżywa obecnie poważne trudności. Zysk koncernu zmniejszył się w ubiegłym roku o połowę w porównaniu z rokiem poprzednim. Tylko w trzech pierwszych miesiącach tego roku 600 tys. klientów wypowiedziało umowy.
"W Niemczech toczy się bezlitosna walka konkurencyjna. Nie ma innego wyjścia jak tylko radykalne cięcie kosztów" - powiedział szef koncernu Rene Obermann. Jacek Lepiarz, PAP