Nierozstrzygnięty wynik niedzielnych wyborów w Niemczech oznacza, iż kraj ten przez pewien czas pozostanie "politycznie zneutralizowany", co dla UE oznacza przedłużenie obecnego impasu w sprawie konstytucji i budżetu - napisali w komentarzu analitycy amerykańskiego ośrodka badawczego Stratfor.
"Od czterech miesięcy Unia Europejska jest sterowana przez autopilota. Polityczny impas w Niemczech oznacza, iż okres ten może się rozciągnąć o dalsze trzy" - oceniają komentatorzy ze Stratforu.
"Niemcy, największa gospodarka strefy euro i ostoja wspólnej waluty, zafundowały sobie polityczną awarię w momencie największego zagrożenia dla Europy" - dodają.
Według nich po zapowiedzianym na początek października unijnym szczycie w Londynie trudno oczekiwać wiążących ustaleń, ponieważ uwaga polityków niemieckich będzie skupiona na zagadnieniach krajowych i nie ma jasności, kto naprawdę będzie rządził.
"Wprawdzie Gerhard Schroeder zachowuje stanowisko kanclerza w obecnym przejściowym rządzie, ale jego głos w międzynarodowej polityce nie będzie wiele znaczył (...). Jego rozmówcy przy unijnym stole będą zwyczajnie czekać, by przekonać się co przyniesie nowe rozdanie" - stwierdzają analitycy Stratforu.
Według nich, wynik wyborów w Niemczech, to zła wiadomość dla tych, którzy przekonani o potrzebie silnej, zjednoczonej Europy, czekali na wyłonienie się w Europie nowego "chorążego" -rzecznika idei integracji.
"Wobec porażki prezydenta Jacques'a Chiraca w referendum konstytucyjnym, kanclerz Niemiec wchodził w grę jako jedyny polityk, który mógłby ruszyć sprawy (konstytucji i budżetu) z martwego punktu".
Analitycy sądzą, że w świetle znikomej przewagi chadeków nieoczekiwanie dużego znaczenia nabrały wybory uzupełniające w Dreźnie rozpisane na 3 października z powodu śmierci jednego z kandydatów.
Nie wykluczają oni, że do tego czasu rozmowy koalicyjne nie przyniosą rozstrzygnięcia. Za najlepsze rozwiązanie dla kandydatki chadeków na kanclerza Angeli Merkel, do której należy inicjatywa w formowaniu nowego rządu, uznają koalicję CDU/CSU-FDP (liberałowie) - Zieloni.
Praktyczna trudność polega na tym, że Zieloni byli partnerem SPD w dwóch ostatnich gabinetach, w związku z tym Merkel musiałaby obiecać im coś jeszcze bardziej lukratywnego niż to, co mieli dotychczas. Granicę możliwych ustępstw w tym względzie wyznacza FDP, która ma do Zielonych niechętny, a nawet pogardliwy stosunek - uważają analitycy Stratforu.