Strefa zagrożenia: biuro

opublikowano: 15-12-2019, 22:00

Gdzie tracisz najwięcej zdrowia? W miejscu pracy. Jeśli nie zadbasz o panujące w nim warunki, za 20 lat możesz wyglądać jak wrak człowieka

Poniedziałek — wizyta u ortopedy. Środa — fizjoterapeuta i rehabilitacja. Piątek — neurolog. Tak może wyglądać przykładowy plan wizyt lekarskich Kowalskiego, który pół życia chodził do pracy w biurze — jeśli będzie wierny dotychczasowym zwyczajom i nie upomni się o udogodnienia w miejscu, w których wykonuje obowiązki. Brzmi jak czarny scenariusz? Niekoniecznie. Tygodniowy grafik coraz większej liczby pracowników przypomina wizję z początku tego akapitu.

Emma to model, który ilustruje, jakie zmiany fizyczne mogą nastąpić w budowie
ciała pracownika po 20 latach pracy za biurkiem.
Zobacz więcej

PRZESTROGA:

Emma to model, który ilustruje, jakie zmiany fizyczne mogą nastąpić w budowie ciała pracownika po 20 latach pracy za biurkiem.

Tak możesz wyglądać

„Kobieta, lat 40. Przygarbione plecy, ziemista skóra, przekrwione oczy, otyłość brzuszna”. Nie, to nie rysopis podejrzanej z kartoteki policyjnej. Tak za 20 lat będzie wyglądała typowa kobieta pracująca w biurze przy komputerze. Ma już imię — poznajcie Emmę. To model pracownika przyszłości stworzony w rzeczywistym wymiarze na zlecenie firmy Fellowes, która jest partnerem tego wydania „Pulsu Firmy”. Trwale zgarbione plecy Emma ma przez siedzenie godzinami przed komputerem w nieprawidłowej pozycji, przekrwione oczy — od długich godzin spędzonych na wpatrywaniu się w ekran monitora, a ziemistą skórę — od długiego przebywania w sztucznym świetle. Otyłość brzuszna to efekt siedzącego trybu pracy. To nie wszystko: Emma ma również żylaki spowodowane pogorszonym przepływem krwi oraz obrzęk nadgarstków związany z powtarzającym się ruchem i uciskiem.

Emma to model stworzony na podstawie raportów dotyczących przyzwyczajeń zatrudnionych i warunków panujących w biurach, w tym najnowszego — „Pracownik przyszłości”. Przygotowała go firma Fellowes we współpracy z Williamem Highamem, futurystą behawioralnym, oraz grupą ekspertów w dziedzinie ergonomii, bezpieczeństwa i zdrowia. Garść najważniejszych wniosków, które płyną z raportu: pracownicy mogą mieć w przyszłości olbrzymie problemy z kręgosłupem i zgarbionymi plecami, jeżeli radykalnie nie zmienią środowiska pracy. Już teraz dziewięciu na 10 zatrudnionych w biurach cierpi z powodu problemów zdrowotnych związanych bezpośrednio z miejscem pracy. Pracujący w ten sposób Kowalski codziennie siedzi za biurkiem średnio sześć godzin — zdaniem 90 proc. tego typu pracowników to zdecydowanie za długo. Aż 95 proc. obawia się, że w przyszłości doprowadzi to ich do problemów zdrowotnych, takich jak bóle głowy i migreny, problemy ze wzrokiem, garbienie się, nadwaga, żylaki i artretyzm. Wielu z nich już teraz uskarża się na kłopoty ze zdrowiem związane bezpośrednio ze źle zaprojektowanym biurem. Narzekają m.in. na zmęczenie oczu (51 proc.), ból pleców (60 proc.) i bóle głowy (56 proc.). Aby zmniejszyć te dolegliwości, trzech na czterech pracowników regularnie zażywa leki.

— Pracodawcy i pracownicy muszą działać już teraz. Dopóki nie wprowadzimy radykalnych zmian w naszym życiu, takich jak zwiększenie aktywności, zwracanie uwagi na naszą postawę przy biurkach, regularne spacery lub rozważenie zmiany konfiguracji stanowiska pracy, nasze biura sprawiają, że będziemy bardzo chorzy. W rezultacie pracownicy w przyszłości mogą cierpieć na wiele problemów zdrowotnych, które — jak myśleliśmy — zostały już za nami podczas rewolucji przemysłowej — podkreśla William Higham, futurysta behawioralny i autor raportu.

Pracodawcy muszą zrobić znacznie więcej, aby wesprzeć pracowników — grzmią eksperci w raporcie. Jako przykład podają sprawę oceny ryzyka na stanowisku pracy przy komputerze. W całej Europie jest ona wymogiem prawnym. Tyle teoria. A jak wygląda praktyka? Ponad jedna trzecia pracowników deklaruje, że takiej oceny nie miała przeprowadzonej od dnia rozpoczęcia pracy. To nie koniec. Aż 42 proc. pracowników, którzy poprosili pracodawcę o poprawę swoich stanowisk pracy, nadal pracuje w niezmienionych warunkach, a co piąty (21 proc.) mówi, że ich szefowie nie biorą jego skarg pod uwagę.

— Siedzący tryb pracy przy biurku przez cały dzień z biegiem czasu będzie miał głęboki wpływ na zdrowie pracowników biurowych, zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Należy podjąć odpowiednie kroki, aby zapewnić więcej aktywności w miejscu pracy. Jednym ze sposobów, aby ludzie więcej się ruszali i zmniejszyli czas siedzenia, jest rozważenie wprowadzenia bardziej ergonomicznych miejsc pracy, takich jak biurka do pracy siedząco-stojącej — sugeruje Stephen Bowden, ergonomista biorący udział w opracowaniu raportu.

Ratunkiem ruch

Co jest czynnikiem, który ma największy wpływ na zdrowie? Według wielu badań jeden dystansuje konkurencję — to nieruchoma pozycja siedząca. Przyspiesza ona rozwój chorób układu mięśniowo-szkieletowego, przyczynia się do osłabienia kończyn, ale też może powodować zakrzepy krwi, choroby serca i cukrzycę. Stanowiska pracy stwarzają też inne problemy, od złej postawy począwszy aż po obciążenia związane z powtarzającymi się ruchami. Przepełnione monitorami i listwami oświetleniowymi klimatyzowane środowiska przyczyniają się do częstszego występowania migreny, nieostrego widzenia i infekcji wirusowych.

Winni są nie tylko pracodawcy, również wielu pracowników mogłoby uderzyć się w pierś. Siedzimy coraz więcej. Tkwimy w jednym miejscu. Technologia nas rozleniwia. Nie idzimy po segregator, bo wszystko mamy w komputerze. Warto jednak zastanowić się nad zachowaniami i przyzwyczajeniami w miejscu pracy, warto wprowadzić więcej ruchu. W innym przypadku wielu z nas coraz bardziej będzie przypominało wymienioną wyżej Emmę.

Sprawdź program konferencji "Recruitment Days 2020", 19-20 marca 2020, Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwester Sacharczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu