Jeszcze pod koniec ubiegłego roku UNCTAD, agenda ONZ ds. handlu i rozwoju, prognozowała, że w 2022 r. bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) wrócą do poziomu sprzed pandemii. Wybuchła wojna w Ukrainie i prognozy się zdezaktualizowały. UNCTAD nie opublikowała najnowszych, ale wiadomo, że BIZ będzie mniej.
— W ostatnim miesiącu odbyłem kilkanaście rozmów z inwestorami. Wielu stawia na ostrożność w czasach niepewności i wstrzymuje decyzje. Nawet projekty, które miały się rozpocząć w drugim półroczu, zostały zastopowane — mówi Rafał Pulsakowski z Big Tree Consulting Group.
Osoby odpowiedzialne za ściąganie inwestycji opowiadają anegdoty o tym, jak muszą przekonywać inwestorów, np. z USA, że wojna w Ukrainie nie oznacza walk w Warszawie, a na dowód w trakcie wideorozmowy pokazują im stolicę.
Inwestorów może być więcej
Ekspert Big Tree Consulting Group uważa, że należy działać.
— Trzeba zareagować najszybciej, jak się da. Potrzebne są zachęty dla inwestorów, którzy rozważali Polskę, oraz takich, którzy planowali projekty w Rosji lub na Białorusi, w tym krajowych. Polska powinna być dla nich pierwszym wyborem — uważa Rafał Pulsakowski.
Szanse dla Polski widzi też dr Janusz Michałek, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (KSSE).
— W przypadku pandemii COVID-19 pojawiły się globalne problemy z łańcuchami dostaw, co spowodowało olbrzymie zawirowania na rynkach i skłoniło korporacje do analizy możliwości lokowania zakładów bliżej klientów. W związku z tym są rozważane scenariusze przenoszenia zakładów z Dalekiego Wschodu do Europy, w tym Polski. Wojna w Ukrainie oraz sankcje nałożone na Rosję i Białoruś również skłonią część firm do wycofania się z tamtych rynków i szukania nowych lokalizacji. Wiele zależy od tego, jak długo potrwa wojna. W ramach relokacji jakaś część inwestycji może zostać ulokowana w Polsce — mówi Janusz Michałek.
Trudno mówić o zachętach do inwestycji w ramach funduszy UE, bo na razie ich nie ma i nie wiadomo, kiedy zostaną odblokowane. Nawet jeśli stanie się to wkrótce, co rząd obiecuje już od dwóch tygodni, to uruchomienie programów będzie możliwe za pół roku. Jedyne instrumenty bezpośredniego wsparcia to Polska Strefa Inwestycji (PSI) oferująca zwolnienia podatkowe oraz granty rządowe, które są jednak dość elitarne (wymogi są znacznie wyższe).
— PSI może odegrać dużą rolę w ożywieniu inwestycji. W ramach projektowanej tarczy antywojennej rząd powinien pomyśleć o obniżeniu kryteriów i wydłużeniu czasu korzystania z pomocy publicznej. Piłka jest po stronie resortu rozwoju — uważa Rafał Pulsakowski.
Jak ułatwić inwestorom życie
Podpowiada kilka rozwiązań.
— Ostatnia nowelizacja ustawy o specjalnych strefach obniżyła od stycznia 2022 r. o 50 proc. próg nakładów dla dużych i średnich firm, które reinwestują. Można poszerzyć te zmiany o małe i mikrofirmy, co stymulowałoby wzrost inwestycji w mniejszych miejscowościach. Również dla tej grupy warto rozważyć obniżenie wymaganej liczby kryteriów jakościowych, ponieważ dla mniejszych firm bywają one sporym wyzwaniem. Może to być rozwiązanie czasowe, np. na 18 miesięcy — uważa Rafał Pulsakowski.

Proponuje również cofnięcie obowiązującego od początku tego roku przepisu, który pozbawił województwa dolnośląskie, wielkopolskie i większość mazowieckiego możliwości udzielania pomocy publicznej dużym firmom na inwestycje w tę samą działalność, czyli rozbudowę zakładów. Do inwestycji zachęcić mogłoby wydłużenie korzystania ze zwolnienia w PSI o rok-dwa — obecnie jest to, w zależności od regionu, 10, 12 lub 15 lat. W związku z wysoką inflacją wsparciem byłoby też umożliwienie podniesienia kwoty kwalifikowanych wydatków inwestycyjnych w trakcie realizacji inwestycji, np. o 25 proc. Podobny mechanizm działał jeszcze do końca ubiegłego roku. Aby umożliwić pracę Ukraińcom, a głównie Ukrainkom, w strefach potrzeba żłobków, przedszkoli i szkół. Dziś nie ma możliwości wsparcia takich inwestycji, ale zwolnienia podatkowe być może zachęciłyby prywatny biznes.
Prezes KSSE nie ma aż takich oczekiwań.
— Aby wygrywać nowe inwestycje, należy mieć dobrze przygotowane lokalizacje i rynek pracy — uważa Janusz Michałek.
Przyznaje, że w Polsce brakuje uzbrojonych terenów inwestycyjnych. Na nowe przewidziano 300 mln EUR w ramach KPO.
— Co do rynku pracy, to jeszcze przed wojną znaczną część pracowników firm strefowych stanowili obywatele Ukrainy i pracodawcy byli z nich zadowoleni. Ułatwienia dla obywateli Ukrainy w podejmowaniu pracy powinny być wdrożone, ale musimy pamiętać, że jak wojna się skończy, uchodźcy wojenni będą wracać do swojego kraju, by brać udział w jego odbudowie — mówi Janusz Michałek.
Na specjalne traktowanie ukraińskich pracowników nie ma co liczyć. „Obecnie obowiązujące przepisy nie stoją na przeszkodzie w zatrudnianiu pracowników pochodzących z Ukrainy. Nie ma konieczności ich zmiany. Ewentualne wskazanie na narodowość zatrudnianego pracownika nosiłoby znamiona dyskryminacji wobec innych pracowników” — komentuje pomysł biuro prasowe Ministerstwa Rozwoju i Technologii i sprowadza marzycieli na ziemię: „Każdy program pomocowy wymaga notyfikacji przez Komisję Europejską. Przygotowanie tego rodzaju rozwiązań stanowi złożony i wielowymiarowy, a przede wszystkim wymagający czasu proces. Wprowadzane rozwiązania powinny mieć na uwadze zarówno aktualną sytuację gospodarczą Polski jak też długoterminową perspektywę jej rozwoju”.

Czego rząd nie zrobi
Resort rozwoju nie zamierza też konkurować z Ukrainą o inwestorów. „Inwestorów, którzy planowali inwestycje na Ukrainie, chcemy zapewnić, że Polsce zależy na tym kraju jako silnym i niezależnym sąsiedzie. Dlatego będziemy go wspierać, a nie z nim konkurować lub przejmować od niego inwestorów. Co więcej, włączymy się intensywnie w odbudowę ukraińskiej gospodarki po zakończeniu wojny. Natomiast dla inwestorów planujących w przyszłości inwestycje na Ukrainie Polska może stać się obecnie doskonałym miejscem do rekrutacji lub szkolenia przyszłej kadry, budowy struktur, a być może również tymczasowego lokowania biznesów, które po zakończeniu wojny zostaną przeniesione na Ukrainę. Jesteśmy otwarci na wszelką współpracę” — zapewnia biuro prasowe resortu rozwoju.