Streżyńska wadliwa, ale jej decyzje nie

Joanna Barańska
opublikowano: 22-06-2007, 00:00

Premier mocno naruszył procedurę przy powołaniu prezes UKE — orzekł NSA. Ale to nie powód do podważania jej decyzji.

Telekomunikacji nie udało się obalić szefa nadzoru

Premier mocno naruszył procedurę przy powołaniu prezes UKE — orzekł NSA. Ale to nie powód do podważania jej decyzji.

Kolejny zwrot akcji w sporze Telekomunikacji Polskiej z Anną Streżyńską, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE). Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) orzekł wczoraj, że choć powołanie Streżyńskiej na szefa UKE nie było prawidłowe, nie da się go obalić, zaskarżając jej decyzje.

NSA badał wyroki sądu pierwszej instancji w sprawach dwóch decyzji Anny Streżyńskiej. Jedną wydała 28 kwietnia 2006 r., gdy pełniła obowiązki prezesa UKE. Drugą — 10 maja 2006 r., gdy była już pełnoprawnym prezesem.

Skarżąca obie decyzje Telekomunikacja Polska (TP) zakwestionowała sposób powierzenia obowiązków prezesa i samo powołanie na to stanowisko. Zdaniem TP, może to powodować, że wydane przez szefa nadzoru decyzje są nieważne. Niedawno w innej sprawie rację TP przyznał Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i uchylił karę nałożoną przez prezes UKE, uznając, że Anna Streżyńska została powołana niezgodnie z procedurą.

Premier omija radę…

Prezesa UKE powinien powołać premier po przedstawieniu przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji trzech kandydatów. Kazimierz Marcinkiewicz powołał Annę Streżyńską, choć wśród kandydatów jej nie było.

— Premier mówił, że „po” to nie znaczy „spośród”, ale to przeczy zdrowemu rozsądkowi. Po co ustawodawca miałby kazać przedstawić trzy kandydatury, skoro wyboru i tak można dokonać spoza nich? — pytał wczoraj w NSA Arwid Mednis, radca prawny TP.

Kwestionował też wcześniejsze wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który uznał się za niewłaściwy do badania powołania szefa UKE.

— Jeśli nie sąd administracyjny, to kto? — mówił mec. Mednis, którego zdaniem ta kwestia nie nadaje się do sądu cywilnego.

…popełnia błędy…

NSA uznał, że w obu przypadkach (powołania prezesa i powierzenia Streżyńskiej p.o. szefa UKE) doszło do poważnych błędów proceduralnych, ale nie jest to podstawą do uznania decyzji nadzoru za nieważne.

— Jeśli domniemanie prawidłowości powołania nie zostanie obalone, akt powołania obowiązuje. Streżyńska została de iure prezesem. Powierzono jej nie tylko obowiązki, ale także kompetencje organu administracji państwowej. Co innego by było, gdyby prezes Streżyńską powołał jej kolega z klasy, ale powołał ją premier — mówił sędzia Andrzej Kisielewicz, uzasadniając wyrok w sprawie p.o. prezesa.

— Akt powołania prezesa korzysta z domniemania prawidłowości, dopóki nie zostanie obalony — dodał sędzia Jacek Chlebny, uzasadniając wyrok dotyczący powołania szefa UKE.

…ale co z tego

Decyzje wydane przez Annę Streżyńską jako prezesa lub p.o. prezesa UKE nie mogą być uznane za nieważne, dopóki nie podważy się aktu powołania. NSA nie wskazał, w jakim trybie można by to zrobić.

— Będziemy myśleć — zapowiada mec. Mednis.

Pierwsza ze spornych decyzji, którymi zajął się wczoraj NSA, dotyczyła wprowadzenia przez TP planu taryfowego Społeczny dla bezrobotnych i emerytów. UKE nie zatwierdził go, uznając, że TP żąda za dużo informacji o abonentach jeszcze przed podpisaniem umowy. To rozstrzygnięcie zostało podtrzymane przez NSA. Druga sprawa, która dotyczy oferty ramowej TP dzierżawy łącz dla innych operatorów, wraca do pierwszej instancji. Zdaniem NSA, sąd wojewódzki niewystarczająco uzasadnił wyrok.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Barańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu